Czwartek, 19.08.2021, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026
Co dalej z homofobiczną uchwałą w Małopolsce? Radni nie wycofają się z homofobicznego dokumentu
Temat strefy "wolnej od LGBT" na terenie Małopolski był ostatnio bardzo głośny. Wszystko przez to, że Komisja Europejska zagroziła brakiem środków na wsparcie gospodarki po skutkach COVID-19. Jak podawał Atlas Nienawiści, chodzi o kwotę nawet 6 miliardów euro. Przedstawiciele i przedstawicielki KE są zgodni w tej sprawie - żaden region dyskryminujący osoby LGBT+ nie może otrzymać wsparcia finansowego od Unii.Uchwałę o strefie "wolnej od LGBT" w Małopolsce przyjęto w kwietniu 2019 roku. Podobne dokumenty przegłosowali także radni sejmików: łódzkiego, świętokrzyskiego, podkarpackiego i lubelskiego.
Obecnie radni i radne sejmiku województwa małopolskiego wznowili obrady nad uchwałą anty-LGBT.
"Jesteśmy za równością naszych obywateli bez względu na poglądy, rasę, płeć, orientację seksualną. Chcemy to nasze przekonanie potwierdzić przyjmując deklaracją sejmiku [uchylającą obecny, homofobiczny dokument - dop. red.]. Apeluję do radnych, by się do niej przychylili" - mówił radny Koalicji Obywatelskiej i były marszałek Małopolski Jacek Krupa.
"Jest drugi nie mniej ważny a dziś bardzo ważny powód dla którego proponujemy uchylenie deklaracji. To powód gospodarczy. Utrzymanie deklaracji dyskryminującej grozi Małopolsce utratą środków na lata 2021-27, grozi zatrzymania rozwoju regionu. To także groźba tego, że środki zakontraktowane na obecną perspektywę nie zostaną rozliczone" - dodawał przedstawiciel KO.
Obrady nad uchyleniem deklaracji anty-LGBT są częściowo zdalne. Obecne na miejscu są posłanka Lewicy Daria Gosek- Popiołek, poseł KO Marek Sowa oraz przedstawicielka Fundacji Równość.org.pl Magdalena Dropek. Na sali pojawiło się również kilkoro osób protestujących z hasłami: "Stop katolickim oszołomom", "Polska dla wszystkich".
Po konserwatywnej stronie również można dostrzec mobilizację. Radnych, którzy chcą utrzymać w mocy homofobiczną uchwałę wspierają Beata Szydło i minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Wcześniej do radnych o nieuchylanie uchwały apelował abp. Marek Jędraszewski. "Wolności nie da kupić się za pieniądze" - mówił duchowny.
Przedstawiciele PiS niezmiennie przekonują, że nie ma u nas czegoś takiego, jak strefy "wolne od LGBT" i "straszymy ludzi prześladowaniami, których nie ma i których nigdy nie było". "Zmuszacie nas do wycofania się z deklaracji. Wyznajecie zasadę "róbta co chceta" Można narkotyzować się i tarzać w błocie przez dwa dni, ale co dalej..." - mówił przewodniczący sejmiku Jan Duda (PiS).
"Mam nadzieję, że po spełnieniu dziecięcych marzeń weźmie się pan za pracę dla Małopolski, bo do tej pory to pasmo klęsk i niepowodzeń. Jednym z nich jest deklaracja anty-LGBT" - odpowiedział mu Marek Sowa.

"Zastanawiam się, co wam zrobili przedstawiciele LGBT, że chcecie ich wykluczyć? Że razem z prezydentem nazywacie ich ideologią, skoro to ludzie?" - pytał retorycznie Sowa. Polityk dodawał, że kilka dni temu w Łysej Górze w powiecie brzeskim witano olimpijkę Jolantę Ogar-Hill, będącą częścią społeczności osób LGBT. "Żałuję, że nie było tam marszałka Małopolski, bo to był odpowiedni na to czas i miejsce" - podkreślał Sowa.
Obecnie głos zabrała posłanka Daria Gosek-Popiołek z Lewicy.
Magdalena Dropek z Fundacji Równość.org.pl mówiła o tym, z jaką formą dyskryminacji muszą się mierzyć osoby LGBT, mieszkające w regionie. " Dziś hasło "Jesteśmy Tutaj" to za mało, dlatego mówimy, że "Jesteśmy u siebie", chociaż radni i radne próbują nam pokazać, że to nieprawda. Jesteśmy u siebie, bo Kraków, Małopolska to także nasz dom" - mówiła aktywistka.
"Z wielkim smutkiem przysłuchuję się tej dyskusji, bo na tej sali, podobnie jak w Polsce wyrósł mur. (...) Najważniejsze, gdy popełni się błąd, jest przyznanie się do niego, a nie trwanie w błędzie. Zwłaszcza, gdy ten błąd może kogoś skrzywdzić, może skrzywdzić mieszkańców Małopolski" - mówił Tomasz Urynowicz, wicemarszałek Małopolski. "Skoro po obu stronach muru deklaracja anty-LGBT jest rozumiana inaczej trzeba wspólnie wypracować treść deklaracji, która obu stroną pozwoli wyjść z twarzą przed Małopolanami. Tym, którzy chcą Małopolski tolerancyjnej i różnorodnej i tym, którzy chcą trwać przy wartościach" - dodawał polityk.
Ostatecznie radni i radne nie wycofają homofobicznego dokumentu. Za uchyleniem było 14 osób, przeciwko 23. Autor
Klaudia Bobela
Dziennikarka Queer.pl
Od kwietnia 2019 roku redaktorka portalu Queer.pl. Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się prawami osób LGBT, feminizmem i polityką. W wolnych chwilach trenuje sztuki walki i zgłębia tajniki mody retro. Posiada 3 koty.
Zaiste interesujący ten "bieg historii", jeśli w różnych miejscach na świecie idzie do przodu, a w innych się cofa...
To, co można przeczytać we fragmentach przytoczonych przez Rzeczpospolitą, to antykomunistyczna i antymodernistyczna retoryka sprzed II wojny światowej. Coś takiego można przeczytać w wydawnictwach Akcji Katolickiej, w szmatławcach w rodzaju 'Rycerza Niepokalanej', 'Sodalis Marianus' (wszystko dostępne on line, więc można się zanurzyć w tym przedwojennym szambie do woli).
Nie tak dawno Adam Michnik (główny papież neoliberalizmu) stwierdził, że dekalog jest nieusuwalnym elementem naszej (sci!) tradycji, że nie wyobraża sobie Polski bez katolicyzmu. Nie jest to zresztą nic nowego: to samo pisał w 1977 roku (sic!) w książce 'Kościół, lewica, dialog')
I tu jest pies pogrzebany: trzecia, pisowska, Rzeczpospolita jest próbą ugruntowania zamordystycznego, kompradorskiego i narodowego (co się ładnie uzupełnia) kapitalizmu. Ustroju nic nie mającego wspólnego z postulatami robotników z 1980 roku, którzy chcieli przecież poprawy istniejącego wtedy ustroju społeczno-gospodarczego (z hasłem: 'socjalizm - tak, wypaczenia - nie'). Dziś trzeba kościoła (a także mordów, jak w Lubinie oraz usuwania lewicowych stron z Fb oraz mediów jak z Limes Inferior Zajdla), by utrzymać dyktaturę przy władzy. Jędraszewski mówi po prostu tyle: szczujcie na LGBT+, twórzcie fałszywe diagnozy i recepty, zaciemniajcie rzeczywistość a my wam pomożemy (jeśli tylko zachowacie nasze apanaże).
Czy UE zareaguje? Nie byłbym taki pewien, biorąc pod uwagę ekscesy policyjne we Francji - które przecież służą temu samemu: zatrzymaniu biegu historii. Zatrzymaniu dziejących się procesów społecznych. Do tego celu lepszy nowy generał Franco (zwłaszcza w Polsce), niż nowy Adenauer.
Liczyć można tylko (i aż) na siebie samych.
W to nie wątpię, że PiS im wyrówna, jeśli mieliby cokolwiek stracić z funduszy UE. Także poszkodowane będą prawdopodobnie samorządy wielkich miast, i tych bardziej liberalnych województw.
Równie dobrze jednak mogą nic na tym nie stracić. Jak dotąd instytucje UE tylko straszyły sankcjami, ale nic takiego nie wdrożyły.