Wtorek, 25.05.2021, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026
Recydywista stalkował i pobił geja. Zapadł wyrok w sprawie, poszkodowany: "ta kara to jak splunięcie w twarz"
W marcu 2019 r. 37-letni Dominik Z. pobił w Warszawie wracającego do domu Tomasza. Mężczyzna wysiadł z autobusu na Pętli Gocław i szedł w stronę swojego mieszkania. Minął dwóch mężczyzn, stających pod sklepem na ul. Tatarkiewicza. Jeden z nich zaczął podążać za Tomaszem, wyzywając go od "ku**w" i "pedałów". Napastnik przyspieszył kroku i dogonił Tomasza w sklepie, w którym chciał się ukryć. Tam go dogonił i uderzył w twarz.
Do sklepu policja przyjechała w kilka minut, jednak napastnik zdążył w tym czasie uciec. Tomasz złożył zawiadomienie na policji. Przyznał, że zna napastnika i nie jest to pierwszy raz, kiedy ten próbował go skrzywdzić. "Za każdym razem, kiedy mnie widzi, wyzywa od "pedałów" i "ku**w", każe "wypierd... z osiedla". Takie sytuacje zdarzały się wielokrotnie, nawet kiedy widział mnie z rodziną lub znajomymi" – mówił "Wyborczej" po pobiciu.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Południe orzekł ostatnio, że Dominik Z. jest winny napaści na 43-letniego Tomasza. Sędzia Małgorzata Matyńska wskazała, że w wyniku pobicia wystąpiły obrażania w postaci m.in. złamania ściany przyśrodkowej i dolnej prawego oczodołu. Dominik Z. został skazany na 2 lata pozbawienia wolności i 5 tys. złotych nawiązki dla poszkodowanego.
"Ta kara to jak splunięcie w twarz. Bez uwzględnienia warunków recydywy, w których działał sprawca, maksymalna kara za takie przestępstwo to pięć lat więzienia. Warunki recydywy pozwalają podwyższyć karę o połowę. Nie rozumiem, dlaczego więc sąd orzekł tylko dwa lata więzienia i 5 tys. nawiązki" - mówi Tomasz.
Mężczyzna występował w procesie jako pokrzywdzony i oskarżyciel posiłkowy. Do sądu okręgowego złożył apelację, w której domaga się podniesienia wyroku do 5 lat pozbawienia wolności i nawiązki w wysokości 50 tys. złotych. To najwyższa możliwa kara przeznaczona dla recydywistów. Dominik Z. się do takich zalicza - dwa tygodnie wcześniej napastnik wyszedł z więzienia, gdzie odbywał karę za napaść na mężczyznę, pochodzącego z Afryki.

"Sprawca działał z wyjątkowo niskich pobudek i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynikają bowiem okoliczności i fakty wskazujące na występowanie u sprawcy problemów z kontrolowaniem zachowań agresywnych, tendencję do okazywania werbalnej i fizycznej agresji wobec osób o innym niż sprawca kolorze skóry, czy orientacji seksualnej" - napisał Tomasz w apelacji.
(kb)
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Znieważenie jest ścigane z oskarżenia prywatnego, ale gdyby prokurator miał taką wolę to mógłby też objąć to ściganiem.
Ot, ciąg dalszy anty-logicznych fikołków lewicowych.