"Przyjaciele" to serial, którego już naprawdę nie trzeba przedstawiać nikomu. Chociaż ostatni odcinek został wyemitowany ponad 15 lat temu w 2004 roku, wciąż uważany jest za jedną z najbardziej kultowych produkcji w historii telewizji, o czym świadczy oddana rzesza fanów i fanek oraz nadchodzący reunion - specjalny odcinek, w którym 6 głównych aktorów i aktorek wraca na plan, aby podzielić się wspomnieniami z pracy nad serialem.
Chociaż wciąż jest obiektem kultu, a kolejne platformy streamingowe walczą o prawa do jego emisji (prawa do serialu najpierw wykupił Netflix, teraz można go oglądać na HBO Go, a jego regularne emisje znajdziemy na kanale Comedy Central), niektóre sceny i zachowania głównych bohaterów i bohaterek nie miały by prawa zaistnieć w dzisiejszych produkcjach.
Lata 90. w których powstał serial to czasy, w których walka o prawa osób LGBT+ już nie szokowała, jednak całkowite wyzbycie się uprzedzeń było jeszcze procesem dalekim od zakończenia. Chociaż w "Przyjaciołach" mamy byłą żonę Rossa, lesbijkę Carol, nie zabrakło żartów ujawniających podwójne standardy w ocenie osób nieheteronormatywnych. Dlatego Joey z podtekstem żartuje o żonie-lesbijce, co ewidentnie mu się podoba, z kolei nawet stanie obok siebie dwóch przyjaciół mogło być "zbyt gejowskie". Operowanie największymi stereotypami na temat gejów i lesbijek również ma się dobrze. Carol uwielbi pić piwo z puszki, a jej partnerka Susan ma mocny uścisk ręki. Nie zabrakło także prztyczka w nos osób biseksualnych, kiedy Phoebe śpiewa dla dzieci, że "istnieją również biseksualiści, ale niektórzy twierdzą, że sami się oszukują".
Temat transpłciowości ojca Chandlera przedstawiono w sposób, którego do tej pory powinni wstydzić się twórcy i twórczynie programu. Brak akceptacji, misgenderowanie, zwracanie się starym imieniem stanowiło podstawę żartów z osób transpłciowych. Wcielająca się w tę postać
Kathleen Turner niejednokrotnie mówiła, że żałuje tej roli. "Zapytano mnie wtedy, czy chciałabym być pierwszą kobietą, która zagra mężczyznę, który jest kobietą? Zgodziłam się, bo nie było takich ról w tym czasie" - mówiła po latach.
Chandler to postać, która była mocno uwikłana w homofobiczne żarty, nie tylko ze względu na swojego ojca, ale i podejrzewanie go o homoseksualność. Nie da się zapomnieć odcinka, w którym bohater próbuje zrozumieć, dlaczego wszyscy tak uważają, co kończyło się konstatacją, że "ma taką cechę".

Po latach autorzy i autorki "Przyjaciół" przyznają, że nie wiedzieli do końca, jak rozwiązać kwestię postaci Chandlera i były pomysły, aby w serialu był gejem. "Gdybyśmy obsadzili w tej roli innego aktora, który naprawdę byłby gejem, wtedy byłaby opcja, że ta postać również byłaby gejem". Jak dobrze wiemy, tak się jednak nie stało. Czy tak wyszło lepiej? Obecnie trudno jest ocenić - gejowska reprezentacja mogłaby być ikoniczna, patrząc na to, jak popularny jest serial mimo upływu lat. Niemniej homofobiczna historia programu mogłaby na tyle negatywnie wpłynąć na rozwój tej postaci, że lepiej się stało, że Chandler ostatecznie znalazł swoją wielką miłość w relacji z Monicą, z którą stworzył wspaniały związek.
Niektórzy mogliby myśleć że ona jest bardziej bi skoro była z facetem a obecnie poprostu jest W związku lesbijskim
Ciekawe że ojciec innego bohatera jest trans
Racja
Na tym polega rola aktora
Na przykład Joey, po jakiejś imprezie mógłby się obudzić w łóżku Chandlera i zastanawiać z przerażeniem czy do czegoś doszło między nimi...
Chandler w tym czasie przygotowywałby mu śniadanie w kuchni....
Ktoś zapukałby do drzwi... Może Ross ? Przerażony i półnagi Joey skryłby się cały pod kołdrą....
Tu być Polska, ty mówić po polska!
Serio uważacie, że ta scena z Phoebe kiedy śpiewa, że "istnieją również biseksualiści, ale niektórzy twierdzą, że sami się oszukują"' kogoś obraża. Dla mnie to jest przezabawne, że takim małym brzdącom śpiewa o seksualności ludzkiej w sposób dość nieudolny ale szczery co jest przecież charakterystyczne dla tej postaci.
Czasy nie mają drogi Panie nic do rzeczy w kwestii homofobii i transfobii. To bardzo kiepska wymówka, a po ludzku przyzwoitym powinno się być niezależnie od tego w jakiej epoce się urodziło czy robiło karierę.
Prawda może być smutna, ale uwielbiany przez wielu serial "Przyjaciele" żeruje na wielu fobiach społecznych, żeby nie wymieniać tych związanych z odmienną seksualnością, można przytoczyć choćby ksenofobię, rasizm czy mizoginię.
Wszystkim fanom polecam zdjęcie różowych okularów i spojrzenie na ten serial krytycznym okiem.
Czasy mają to do rzeczy że była wtedy inna wiedza i inna świadomość, inne podejście do niektórych spraw i ocenianie ich przez pryzmat dzisiejszych czasów jest bez sensu. I nie jestem fanem tego serialu, przeciwnikiem też nie ale nigdy jakoś specjalnie go nie lubiłem.
Czasy nie mają drogi Panie nic do rzeczy w kwestii homofobii i transfobii. To bardzo kiepska wymówka, a po ludzku przyzwoitym powinno się być niezależnie od tego w jakiej epoce się urodziło czy robiło karierę.
Prawda może być smutna, ale uwielbiany przez wielu serial "Przyjaciele" żeruje na wielu fobiach społecznych, żeby nie wymieniać tych związanych z odmienną seksualnością, można przytoczyć choćby ksenofobię, rasizm czy mizoginię.
Wszystkim fanom polecam zdjęcie różowych okularów i spojrzenie na ten serial krytycznym okiem.
Bez przesady z tą poprawnością polityczną..