They've opened up about their unique family life.https://t.co/d6BGVUdZVd
— LADbible (@ladbible) February 17, 2021
Piątek, 06.08.2021 Tan France z Queer Eye został ojcem - "Nasza surogatka czuje się świetnie"
Czwartek, 28.01.2021 Elliot Page rozwodzi się z Emmą Portner. Para deklaruje dalszą przyjaźń
Wtorek, 01.09.2020 W stronę tęczy. Niezwykła podróż amerykańskiej rodziny
Poniedziałek, 31.08.2020 "Żadna rodzina nie powinna przez to przechodzić". Jednopłciowi rodzice walczą z własnym państwem o obywatelstwo dziecka
Piątek, 20.03.2020 "Lot do domu", ale tylko dla wybranych
rezerwuarem? już raczej estuarium
A w ogóle, po kiego licha prezentować ciągle i bezwiednie na forum 'komętarzy' Q tego typu powierzchowne diagnozy i chore porównania; to że się jest (?) z łodzi nie powód by ciągle odpływać; a jak już odpływać - to chociaż nie wracać.
Może i estuarium.
Pewnie że upraszczam, ale to jedna z funkcji (choć nie jedyna) kleru w dawnych czasach.
Jakieś argumenty przeciw tej tezie (nie wyłącznie mojej), czy tylko jak zwykle nie masz nic poza argumenta ad personam i prostackim wywyższaniem się nad innymi?
rezerwuarem? już raczej estuarium
A w ogóle, po kiego licha prezentować ciągle i bezwiednie na forum 'komętarzy' Q tego typu powierzchowne diagnozy i chore porównania; to że się jest (?) z łodzi nie powód by ciągle odpływać; a jak już odpływać - to chociaż nie wracać.
Watykan powinien być zadowolony z tego, że niektórzy geje pragną naśladować heteromatrix z ceremoniami, ślubami w obliczu władzy państwowej i powszechną akceptacją społeczną w obliczu boga. Tak jak zadowolonych jest już teraz wiele konfesji protestanckich, błogosławiących związkom jednopłciowym. Przy okazji anektującym je do własnego obrazu świata i życia. Watykan, ze zwykłym sobie poślizgiem dojrzeje do tego za może 30 lat... Nie sądzę jednak by wtedy bajkowe błogosławieństwa kogokolwiek interesowały i by społeczeństwo wyglądało jak teraz.
Zależy do czego potrzebna akceptacja władz - jeśli do kwestii zwyczajnych, w rodzaju opodatkowania, dziedziczenia - rozumiem. Jeśli do potwierdzenia siebie w aktualnym społeczeństwie - to nie bardzo. Hipisowska komuna była w tej mierze wolna i szczera wobec siebie. Stąd porównanie.
Widzisz... Cały dowcip polegał na tym, że to drugie jest dla stereotypowego księdza niezrozumiałym pustosłowiem, którym mami innych. To taka przykra konsekwencja katolickiego podejścia, której katolicy nie dostrzegają.
Mam szczere wątpliwości, czy Watykan tak szybko do tego dojrzeje. Zapominasz, że w Kościele coraz większa rolę odgrywają duchowni wciąż konserwatywnych krajów afrykańskich i azjatyckich. To tylko kwestia czasu zanim wychowani w duchu liberalnej, europejskiej myśli teologowie staną się passé, a zachód już zupełnie porzuci to oderwane od rzeczywistości wyznanie.
Dla wyznań protestanckich, gdzie nie ma celibatu księży, musi istnieć jakieś ujście homoseksualnych odczuć części wiernych. Stąd właśnie równość małżeńska w tych Kościołach. W katolicyzmie taka instytucja jest niepotrzebna, a wręcz szkodliwa, bo rezerwuarem wszelkich nietradycyjnych zachowań seksualnych są kler i zakony.
Watykan powinien być zadowolony z tego, że niektórzy geje pragną naśladować heteromatrix z ceremoniami, ślubami w obliczu władzy państwowej i powszechną akceptacją społeczną w obliczu boga. Tak jak zadowolonych jest już teraz wiele konfesji protestanckich, błogosławiących związkom jednopłciowym. Przy okazji anektującym je do własnego obrazu świata i życia. Watykan, ze zwykłym sobie poślizgiem dojrzeje do tego za może 30 lat... Nie sądzę jednak by wtedy bajkowe błogosławieństwa kogokolwiek interesowały i by społeczeństwo wyglądało jak teraz.
Zależy do czego potrzebna akceptacja władz - jeśli do kwestii zwyczajnych, w rodzaju opodatkowania, dziedziczenia - rozumiem. Jeśli do potwierdzenia siebie w aktualnym społeczeństwie - to nie bardzo. Hipisowska komuna była w tej mierze wolna i szczera wobec siebie. Stąd porównanie.
poliamoria = ksiądz z ministrantami
ciekawa opinia, jak na ponoć geja
Ale ad rem: wątpię by w istniejącej kulturze takie związki były trwałe i częste. (Tu wyraźna różnica z tradycyjnymi związkami jednopłciowymi, które w istocie najbardziej powinny cieszyć Vatykan.) Nie wydaje mi się też, by hipisowskie komuny żądały legalizacji i formalizacji. Może więc tworzyć coś poza istniejącymi ramami, kulturowymi i prawnymi. Jak będzie dobre/ korzystne/ miłe - to przetrwa.
Nie bardzo rozumiem, co tu ciekawego. Zakpiłem sobie tylko z "moralności" katolickiej. Jak widać nie każdy zrozumiał, że to był dowcip...
Nie bardzo też rozumiem, dlaczego Watykan miałby się cieszyć z legalnych związków jednopłciowych. To zdecydowanie nie wpisuje się w katolickie pojmowanie świata. No ale może to też nie każdy rozumie.
Nie bardzo też rozumiem, gdzie tu widzisz hipisowską komunę. Wydaje mi się, że tak jak w przypadku Twojej oceny osób aseksualnych, kierujesz się jakimiś stereotypami.
poliamoria = ksiądz z ministrantami
ciekawa opinia, jak na ponoć geja
Ale ad rem: wątpię by w istniejącej kulturze takie związki były trwałe i częste. (Tu wyraźna różnica z tradycyjnymi związkami jednopłciowymi, które w istocie najbardziej powinny cieszyć Vatykan.) Nie wydaje mi się też, by hipisowskie komuny żądały legalizacji i formalizacji. Może więc tworzyć coś poza istniejącymi ramami, kulturowymi i prawnymi. Jak będzie dobre/ korzystne/ miłe - to przetrwa.
Jeżeli nikomu innemu nie dzieje się żadna krzywda i wszystkie strony wyraziły zgodę na związek poliamoryczny to nic mi do tego. Nie widzę w tym nic złęgo. Nie uważam też, że przez większą liczbę opiekunów jakkolwiek może ucierpieć dziecko. Jednak rodzić biologiczny to rodzic biologiczny i może być tylko jeden.
Popracuj nad poczuciem własnej wartości. Pozytywnie odbije się również na klasycznych związkach.
A jesteś chętny na żelazko? Nie krępuj się! Tylko pamiętaj, żeby było dobrze rozgrzane zanim pójdziecie razem do łóżka ;)