Podczas sesji rady miast w Sosnowcu, która była transmitowana w internecie, głosowano nad wnioskiem o poparciu dla ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Jego inicjatorką była przewodnicząca rady, Ewa Szota z KO. Głos w tej sprawie zabrała radna z PiS, Grażyna Welon:
"Mnie nie interesuje, co pani robi w sypialni ze swoją partnerką, a panią, czy pani podobnym się interesuje, czy ja chodzę do kościoła i pani mi chodzi i zakłóca mszę. No może nie pani, bo to tak powiedziałam potocznie, ale pani koleżanki i koledzy chodzą do kościoła, zakłócają mszę świętą i to jest według was ten kompromis?" - pytała radna. Następnie nazwała Szotę "hipokrytką" i zarzuciła jej, że "chce się tylko lansować" i ponownie powtórzyła kwestię o orientacji radnej.
Ewa Szota dotychczas nie mówiła publicznie o swoim życiu prywatnym. "Dlaczego wkracza pani w moje życie osobiste?" - zapytała Welon.
"Rozumiem, że można się ze mną nie zgadzać merytorycznie, mieć inne poglądy. Ale jak każdy człowiek mam prawo do prywatności. Sesja to nie miejsce na takie wycieczki. Nie za to pobieramy diety, jesteśmy od rozwiązywania problemów mieszkańców" - stwierdziła Szota. Radna pozwała Welon do sądu.
"Moja klientka jest osobą publiczną i musi być przygotowana na wszelką krytykę i być na nią odporna. Ale radna Welon przekroczyła dopuszczalną krytykę, bo naruszyła prawo do intymności, które każdy z nas posiada. Życie osobiste przewodniczącej nie ma wpływu na jej działalność publiczną. Jakie znaczenie miało wywlekanie w trakcie sesji intymnych spraw innych osób? To tylko deprecjonowanie tej osoby i wprowadzanie zamętu" - uważa mecenas Mariusz Fras, pełnomocnik Szoty. Radna domaga się zadośćuczynienia w postaci 30 tys. złotych, przeznaczonych na Kampanię Przeciw Homofobii.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Do tematu powrócono na następnej sesji rady miasta. Welon zabrała głos: "Nie zgadzam się z tym, że w jakikolwiek sposób naruszyłam sferę prywatną, czy intymną. Bardziej interesuje mnie natomiast pani działalność publiczna. Wcześniej obrażała pani księży, nazywając ich pedofilami, i nigdy za to nie przeprosiła. Czy była pani dumna z uczestnictwa w nielegalnych zgromadzeniach podczas, których prezentowano mowę nienawiści? Czy jest pani dumna z zakłócania mszy świętych? Dumna z dewastowania świątyń? Czy pani się od tego odcięła?" - pytała Welon.
(kb)
Ym... pomijając oczywiste rzeczy - czemu Karol ukrywa swe nazwisko i miasto na stronie dla osób LGBT, hm? - to od kiedy KO to lewica...? 0_O
No cóż, w komentarzach nastąpił... incydent mózgowo-fekalny. Jak zawsze gdy Karol głos zabiera, mam wrażenie...
Fajnie...
Myślę, ze nawet w przypadku tak obrzydliwych postać, jak wspomniany Węgier, ujawnienie ich skrytej orientacji nie jest 'rujnowaniem', a otwarciem nowego rozdziału - życia już prawdziwego. Że to bolesne - na pewno.
Nie widzę problemu z rujnowaniem żyć krytptogejów robiących karierę z rujnowania żyć innych, patrz na jednego z założycieli fideszu.
No, chyba nie.
Deprecjonowanie tylko wtedy gdy uznaje się orientację seksualną inną od 'tradycyjnej' za deprecjonującą.
'Ewa Szota dotychczas nie mówiła publicznie o swoim życiu prywatnym.'
Może właśnie powinna? Może wystarczyło powiedzieć przy dowolnej okazji np. 'Ja i moja partnerka kupiłyśmy właśnie ładny obrus do kuchni". I być może problemu by nie było, bo nie byłoby stwarzania wrażenia, że jest to coś 'wstydliwego'.