Linus Lewandowski, założyciel tęczowej drużyny sportowej Homokomando, poinformował na Facebooku o szczegółach sprawy, która wciąż toczy się przeciwko niemu w związku z sierpniowymi zamieszkami podczas zatrzymania Margot. To on
wszedł wtedy na nieoznakowany samochód zabierający ją do aresztu.
W swoim wpisie Lewandowski pisze, że został na niego nałożony obowiązek meldowania się dwa razy w tygodniu na komendzie policji. Jak wyjaśnia, nie ma on żadnego prawnego uzasadnienia, co cały czas próbuje udowodnić jego prawnik.
Jeden z sądów orzekających w jego sprawie przyznał, iż nie ma obaw ukrycia się Lewandowskiego, jednak prokurator stwierdził, że jego postanowienie jest niezależne od orzeczenia sądu i nałożył na niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji.
Ostatnio inny prokurator rozpatrywał wniosek o zniesienie dozoru z powodu braku realnej podstawy. Jednak i on decyzję podtrzymał z uwagi na "obawę bezprawnego utrudniania postępowania karnego", mimo iż do tej pory Lewandowski niczego nie utrudniał.
"Bardzo chciałbym wiedzieć, w jaki sposób stawianie się dwa razy w tygodniu na komendzie policji ma spowodować, że nie będę czegoś utrudniał. Generalnie nie wiem nawet jak miałbym utrudniać. Iść z miotłą na Krakowskie i pozamiatać ślady? Obawiam się, że już ich tam nie ma; a i to mogę zrobić przez pozostałe 6 dni i 22 godziny w tygodniu" - zastanawia się Lewandowski.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Dzisiaj rano z kolei Lewandowski poinformował o rewizji jego mieszkania przez policję ok. godziny 6. Jak napisał potem, przeszukali je i poszli.
(jg)
Zauważ, że wszyscy ci, którzy znani byli z pseudonimów, to członkowie tej organizacji "Stop bzdurom". Jak mniemam, taka ich specyfika...
Jest całe mnóstwo aktywistów, którzy takowej specyfiki nie mają (albo mają inną...). Choćby Jakub i Dawid z jutuba...
Jest jeszcze Bart Staszewski, on chyba nie z bzdur tylko stref...ale to tylko przykład. Ostatnio jakaś moda, same artykuły w których bohaterowie mają jakieś dziwaczne imiona, już nawet nie obce, np. anglojęzyczne, ale po prostu dziwnie brzmiące + pseudonimy. Dla mnie to jest dziwne bo wokół mnie ludzie nie określają się tak, ale tak jak mają w dowodzie. Więc co, bohaterami/rkami są sami trans i inter oraz nie binarni?
No cóż, oficjalne imię Batra Staszewskiego to - o ile się nie mylę - Bartłomiej, ale jako, że tabliczki są tworzone z myślą o zagranicznych odbiorcach, to po prostu je sobie lekko zmienił w mediach społecznościowych.
Zresztą, każdy może chyba mieć działalność - artystyczną, aktywistyczną itp. - pod takim wybranym imieniem, jakie chce mieć, co nie? Wiesz, nie wyobrażam sobie komentować w stylu "no, ah ta Iga Kostrzewa, Ygą chce być zwana, jakież to okropne". Nie wiem w ogóle co to za moda, że koncentrujemy się na imieniu danej osoby, a nie jej czynach i poglądach...? Znaczy, czemu ma to służyć i jaka w tym jest wartość poznawcza?
Modą jest właśnie zmienianie imion tylko w obrębie aktywizmu i samego środowiska LGBT. Rozumiem ze nie jestes psychologiem i nie jesteś w stanie mi tego logicznie wytłumaczyć...ale aktywizm to nie artyzm. Artyści to to samo co aktywiści? Nie spotkałem się jeszcze żeby inni aktywiści, nie LGBT, robili to samo ze swoimi imionami i nazwiskami. Dla mnie po prostu trudno się to czyta. Taka jest tego wartość poznawcza że jej nie ma. Więc po co kombinować i cudować jeszcze bardziej?
Zauważ, że wszyscy ci, którzy znani byli z pseudonimów, to członkowie tej organizacji "Stop bzdurom". Jak mniemam, taka ich specyfika...
Jest całe mnóstwo aktywistów, którzy takowej specyfiki nie mają (albo mają inną...). Choćby Jakub i Dawid z jutuba...
Jest jeszcze Bart Staszewski, on chyba nie z bzdur tylko stref...ale to tylko przykład. Ostatnio jakaś moda, same artykuły w których bohaterowie mają jakieś dziwaczne imiona, już nawet nie obce, np. anglojęzyczne, ale po prostu dziwnie brzmiące + pseudonimy. Dla mnie to jest dziwne bo wokół mnie ludzie nie określają się tak, ale tak jak mają w dowodzie. Więc co, bohaterami/rkami są sami trans i inter oraz nie binarni?
No cóż, oficjalne imię Batra Staszewskiego to - o ile się nie mylę - Bartłomiej, ale jako, że tabliczki są tworzone z myślą o zagranicznych odbiorcach, to po prostu je sobie lekko zmienił w mediach społecznościowych.
Zresztą, każdy może chyba mieć działalność - artystyczną, aktywistyczną itp. - pod takim wybranym imieniem, jakie chce mieć, co nie? Wiesz, nie wyobrażam sobie komentować w stylu "no, ah ta Iga Kostrzewa, Ygą chce być zwana, jakież to okropne". Nie wiem w ogóle co to za moda, że koncentrujemy się na imieniu danej osoby, a nie jej czynach i poglądach...? Znaczy, czemu ma to służyć i jaka w tym jest wartość poznawcza?
O! Władek zmienił imię na Agata!
Ponieważ jestem leniwy, to skopiuję swój wcześniejszy komentarz owego "projektu":
"Bardzo toksyczne dzielenie na dobrych (siedzących w szafach) i złych "obnoszących się" homoseksualistów. Życzę porażki w zbiórce pieniążków. Tym bardziej, że nie napisaliście konkretnie na co zbieracie i skąd kwota 100 000 zł, a wszystko firmuje człowiek, o którym wujek google nic nie wie."
Zauważ, że wszyscy ci, którzy znani byli z pseudonimów, to członkowie tej organizacji "Stop bzdurom". Jak mniemam, taka ich specyfika...
Jest całe mnóstwo aktywistów, którzy takowej specyfiki nie mają (albo mają inną...). Choćby Jakub i Dawid z jutuba...
Jest jeszcze Bart Staszewski, on chyba nie z bzdur tylko stref...ale to tylko przykład. Ostatnio jakaś moda, same artykuły w których bohaterowie mają jakieś dziwaczne imiona, już nawet nie obce, np. anglojęzyczne, ale po prostu dziwnie brzmiące + pseudonimy. Dla mnie to jest dziwne bo wokół mnie ludzie nie określają się tak, ale tak jak mają w dowodzie. Więc co, bohaterami/rkami są sami trans i inter oraz nie binarni?
Spoko, jak żyję to jeszcze takiego imienia w Polsce nie słyszałem...no ale w dobie Dżesik i Brajanów to jest normalne być "oryginalnym", "innym", "lepszym", patologiczne dowartościowywanie się.
Ty się dowartościowujesz wylewając swoją pogardę wobec innych.
To mamy coś wspólnego?
Nic nie zrobiło takiej reklamy homokomandzie, jak to skakanie po samochodzie xD
Z całą resztą się zgadzam ;)
Linus robi ciekawe i potrzebne rzeczy jak różne wydarzenia sportowe dla swojego środowiska. Takie projekty są potrzebne, bo zapewniają wsparcie psychiczne i zwiększają poczucie bezpieczeństwa. Coś co jest bardzo potrzebne zwłaszcza dla naszych środowisk, gdzie jest dużo prób samobójczych. Jednocześnie ma swoje akcje bardziej kontrowersyjne (słuszne czy nie to oddzielna kwestia) jak skakanie po policyjnym samochodzie. Człowiek robi wystarczająco dużo, aby było co komentować, chwalić, oburzać się, krytykować, zainspirować się...
A wioskowy głupek jedyne co ma do powiedzenia to: "haha, ale zabafne imie!".
Zauważ, że wszyscy ci, którzy znani byli z pseudonimów, to członkowie tej organizacji "Stop bzdurom". Jak mniemam, taka ich specyfika...
Jest całe mnóstwo aktywistów, którzy takowej specyfiki nie mają (albo mają inną...). Choćby Jakub i Dawid z jutuba...
Spoko, jak żyję to jeszcze takiego imienia w Polsce nie słyszałem...no ale w dobie Dżesik i Brajanów to jest normalne być "oryginalnym", "innym", "lepszym", patologiczne dowartościowywanie się.
Ty się dowartościowujesz wylewając swoją pogardę wobec innych.