Rada Miejska w Zwierzyńcu podejmowała dzisiaj projekt obywatelski, w którym domagano się wycofania się Rady ze stanowiska ws. powstrzymania "wprowadzania ideologii LGBT do wspólnoty samorządowej". Radni i radne stwierdzili, że osoby, które wyraziły swoje poparcie dla petycji nie wiedziały co podpisują, a przewodniczący dodał, że są przesłanki, aby sądzić, że niektóre podpisy były sfałszowane.
W Zwierzyńcu od dawna trwa konflikt w sprawie stanowiska przeciwko "ideologii LGBT". Radni i radne przyjęli je w październiku ubiegłego roku. W opozycji do niego jest grupa mieszkańców i mieszkanek, którzy zjednoczeni w facebookowej grupie "O dobre imię Zwierzyńca", wyszli z propozycją uchwały obywatelskiej, domagając się wycofania się ze stanowiska.
Jego autorzy i autorki żądali natychmiastowego wycofania się Rady Miejskiej ze wspomnianego stanowiska. Inicjatorzy chcieli także zapewnienia na przyszłość, by rada zobowiązała się do niepodejmowania w jakichkolwiek stanowisk, uchwał oraz orzeczeń dyskryminujących kogokolwiek ze względu na płeć, rasę, wyznanie czy orientację seksualną.
W trakcie dzisiejszego posiedzenia, Rada miała debatować na uchwałą mieszkańców i mieszkanek Zwierzyńca. Na początku wystąpienia jeden z radnych odczytał oświadczenie, w którym część osób chciała wycofać się z projekt popierającego wycofanie uchwały. "
Podpisy złożyliśmy wprowadzeni w błąd, bez konkretnych przykładów o co poszło" - odczytał radny. Później opowiadał, że rozmawiał z takimi osobami i twierdziły, że akcja zbierania podpisów była chaotyczna, a sposób przekazania informacji niezrozumiały i stąd wzięły się nieporozumienia.
Głos zabrała również radna Anna Gradzik. Kobieta zaczęła opowiadać, o osobie, która zapytała ją, czy radni i radne chcą przenieść festiwal filmowy LAF, sugerując, że osoby zbierające podpisy rozpowiadają takie informacje. Radna również dodała, że wiele osób podpisało projekt nieświadomie, nie wiedząc, co podpisują i teraz czują się oszukani. Gradzik wniosła także o upublicznienie list, w celu weryfikacji.
Przewodniczący Rady zakwestionował wiarygodność niektórych podpisów. "To jest wykaz podpisów, jest ich ponad 200, bo 200 to wymagana liczba. Zwróciły moją uwagę dwa podpisy. Podpisy, składane niegdyś przez jednego z usługodawców współpracującym z Parkiem Narodowym. Ponieważ dokumenty sprawdzam merytorycznie -
zwróciłem uwagę na to, że to nie jest ten podpis. Pozwoliłem sobie na wyrywkową kontrolę i to, co państwo powiedzieliście się zgadza, są takie przypadki".
Przewodniczący zdjął punkt z porządku obrad, ze względu na, jak uzasadnił, niejasności związane z podpisami pod uchwałą obywatelską i zobowiązał się do sprawdzenia podpisów.
(kb)