Kiedy województwo warmińsko-mazurskie głosowało nad strategią rozwoju - radna PiS, Bożena Ulewicz, sprzeciwiła się zapisowi o tolerancji, twierdząc, że w takim wydaniu będzie on opierać się na stworzeniu indeksu gejów, czyli spisu osób nieheteronormatywnych. Według polityczki miałoby to oznaczać, że samorząd sprzyja osobom LGBT i stosuje "represyjną tolerancję".
Województwo warmińsko-mazurskie głosowało ostatnio nad strategią rozwoju regionu do 2030 r. Dyskusja nad nią przybrała nieoczekiwany obrót, kiedy
radna z ramienia PiS i działaczka Akcji Katolickiej, Bożenna Ulewicz, doszukała się spisku w zapisie o tolerancji.
Warmia i Mazury strategię rozwoju chcą oprzeć na
idei tzw. "klasy kreatywnej", opartej o założenia 3T, czyli technologie, talent oraz tolerancję. Ma to wspomóc aktywizację i zwiększenie zasobów ludzi twórczych, którzy mogą wpływać na rozwój społeczeństwa i regionu."
Wzmacnianie talentów na każdym etapie rozwoju człowieka powinno być kluczem do ochrony zasobów regionu przed wymywaniem ich do konkurencji. Kształtowanie postaw tolerancyjnych powinno być z kolei podstawą społeczeństwa otwartego na wyzwania przyszłości, z którymi dziś wiążemy postęp technologiczny, ruchy migracyjne, zmiany klimatyczne" - czytamy w projekcie.
Bożenna Ulewicz skrytykowała zapis o tolerancji, doszukując się w nim afirmacji środowiska LGBT. Stwierdziła, że samorząd sprzyja osobom nieheteronormatynym i głosi "represyjną tolerancję". "Jestem głęboko przekonana, że ten zapis nie znalazł się tam zupełnie przypadkowo" - mówiła Ulewicz. W trakcie głosowania nad projektem weszła na mównicę i zamiast zadawać pytania na jego temat, skrytykowała go, twierdząc, że tolerancja w takim wydaniu polega na tworzeniu indeksu osób homoseksualnych, mierzących liczbę takich osób. Z kolei inny radny PiS, Grzegorz Kierozalski, ostrzegał przed ofensywą "różowego kulturkampfu".
Jak podaje Gazeta Wyborcza, radna rozwinęła swoją myśl na łamach prawicowego portalu "Debata". Pisała w nim: "Nie trzeba drewnianych modeli, żeby potrafić wyciągnąć wniosek komu, jakiemu środowisku otwieramy drogę do inspirującego korzystania ze środków unijnych w nowym okresie programowania" - pisała tam radna.
"I jakim radnym będziemy zawdzięczać rewolucyjne działania na rzecz dekonstrukcji światopoglądowej w społeczeństwie województwa i
wypełniania luk kreatywności poprzez poszerzanie Indeksu gejów, Indeksu Tygla, Indeksu bohemy oraz Indeksu integracji międzyrasowej." I dodała: - Obawiam się, że nie profesjonalizm, ale homoseksualizm może stać się jednym ze wskaźników doboru projektów w nowym Regionalnym Programie Operacyjnym Warmii i Mazur".
Zaskoczenia wystąpieniem Ulewicz nie krył
prof. Wojciech Dziemianowicz z UW, współautor strategii. "
Pierwszy raz usłyszałem słowo "represyjna tolerancja". Wskaźnik 3T jest stosowany na świecie. Chcieliśmy pokazać Warmię i Mazury jako nowoczesny region. Dlatego wydawało mi się, że warto o tej szeroko rozumianej tolerancji powiedzieć. To pokazuje, że w takim miejscu warto żyć". I dodał: "Kiedy przytaczałem przykład zachowania radnej moim studentom, to się śmiali. Niektórzy sprowadzają wszystkie rzeczy do jednego i nie rozumieją całości".
Ostatecznie strategia rozwoju regionu została przyjęta, pomimo sprzeciwu radnych z PiS.
(kb)
Nazwijmy to po imieniu.
To się nazywa nowomowa.
Część tępej, prostackiej i tradycyjnej propagandy. Opresyjna tolerancja, totalna opozycja itp. Sam jej poziom jest obrażą, a co dopiero treść.
Nazwijmy to po imieniu.
To się nazywa nowomowa.