Na początku tygodnia opublikowano wstrząsający artykuł o stanie polskiej psychiatrii dziecięcej. Jedną z osób w nim opisanych był nastoletni Wiktor, który na początku 2019 roku targnął się na swoje życie. Reportaż wywołał dyskusję o konieczności poprawy losu pacjentów i pacjentek dziecięcych oddziałów psychiatrycznych. Postanowił wziąć w niej udział poseł Winnicki. Polityk stwierdził, że winną śmierci Wiktora jest "ideologia LGBT", która oferuje dzieciom "seksualną jazdę bez trzymanki".
Tekst, który na początku tygodnia pojawił się na Onecie wywołał dyskusję na temat tragicznego stanu polskiej psychiatrii dziecięcej. Jednym z bohaterów artykułu był nastoletni Wiktor, który będąc osobą transpłciową nie uzyskał odpowiedniej pomocy od profesjonalistów i profesjonalistek zajmujących się zdrowiem psychicznym dzieci.
W wyniku patologii systemu, którego objawami była doświadczana przez nastolatka stygmatyzacja ze strony rówieśników, brak reakcji nauczycieli i nauczycielek, okropne warunki na oddziale psychiatrycznym i brak zrozumienia ze strony pracowników służby zdrowia, Wiktor w wieku 14 lat rzucił się pod jeden z pociągów warszawskiego metra.
W dyskusji na ten temat postanowił wziąć udział poseł Konfederacji Robert Winnicki. Lider Ruchu Narodowego w poście na Facebooku stwierdził, że odpowiedzialność za śmierć nastolatka, którego w poście nazywał imieniem nadanym przy urodzeniu, w dużej mierze ponosi "ideologia LGBT".
"To właśnie ona zamiast naturalnych, stabilnych wzorców oferuje delikatnej psychice dojrzewającego płciowo człowieka seksualną jazdę bez trzymanki i wywraca jego tożsamość" - stwierdził polityk wbrew wszelkim przesłankom naukowym. Na koniec Winnicki napisał: "Musimy tę prawdę przypominać niezależnie od bełkotu poprawności politycznej, która chce nasze dzieci i młodzież oddać na pastwę groźnej patologii".
(pk)
Wtorek, 04.02.2020 "Doktor polecił, żeby spróbował pieszczot z facetem"
Wtorek, 31.10.2017 Świeczka dla pana Piotra i dla Kacpra
Wtorek, 04.02.2020 Działacz Konfederacji zawieszony w prawach studenta Uniwersytetu Warszawskiego
Poniedziałek, 18.11.2019 Winnicki: propagowanie ideologii LGBT jest szkodliwe
Piątek, 08.11.2019 Krzysztof Bosak z Konfederacji zaprasza gejów na Marsz Niepodległości
Szanowna Pani, jeśli ktoś (nieważne kto) pisze:
'Co do wszelkich wyników badań, nauczyłam się lekkiej dozy sceptycyzmu wobec wszystkiego, przebywając wśród katolików (a za młodu byłam gorliwą katoliczką), potem u świadków Jehowy i zielonoświątkowców. Trochę nie ufam żadnemu autorytetowi, a zauważyłam, że dla niektórych nauka jest jak religia... Ja wolę polegać na swoim doświadczeniu i rozumie.'
To oznacza, że nie wie w ogóle na czym polega nauka (science). Nie można traum (traumów?) i resentymentów zgromadzonych podczas sympozjonów z katolikami, zielonoświątkowcami oraz świadkami J. przerzucać na naukę uprawianą w dobrej wierze (zastrzeżenie ważne, bo sprzężenie biznes-nauka generuje rozliczne problemy).
Poleganie na własnym rozumie (co oczywiście radziła słusznie Pani Wiedźma) to jeszcze za mało. Podobnie jak studiowanie na Uniwersytecie Google.
A że zdenerwowałem - to się cieszę. Może będzie to dla Pani jakiś impuls do weryfikacji lub nawet resetu?
Panu, jeśli Pan jest faktycznie Cezarym Z., mężczyzną (nieważne, czy cis, czy trans, to już nie ma znaczenia), strasznie łatwo przychodzi ocenianie innych, ludzi, których Pan (jeśli wolno mi tak pisać) nawet nie zna. Zarzucił Pan w powietrze coś o nielubieniu nauki, a to mnie dotknęło. Pisuję sobie tutaj i nie tylko i nieraz zaskakuje mnie, z jaką łatwością użytkownicy oceniają awatar i nick, biorąc to, co ktoś pisze o sobie za prawdę. A może ja jestem na przykład w rzeczywistości grubym i wysokim wykładowcą matematyki płci męskiej, który za chwilę zdobędzie tytuł doktora habilitowanego? Albo wychudzoną od nowotworu nastolatką, która uwielbia czytać, bo chorując nie ma nic innego do roboty? Sprawdzi to Pan?
Pan niby nie wymienia swoich opinii, ale robi to cały czas w rzeczywistości. Tylko nie umie tego zauważyć. Albo nie chce. Widywałam to wielokrotnie u różnej maści fundamentalistów (tak, istnieją fundamentaliści nie tylko religijni) wszyscy uważali, że mówią czy opisują fakty. A faktów w istocie jest bardzo niewiele w tym świecie, tylko matematyka je zawiera (2+2 to zawsze i wszędzie będzie 4). Wszędzie indziej mamy do czynienia z opiniami, hipotezami, teoriami, dyskusjami, nawet w naukach przyrodniczych, gdzie co jakiś czas zmienia się paradygmat i tyle. Tak jest, wszystko płynie, jak mówił Heraklit.
No, widzę że się raczej nie dogadamy, bo mamy być może różne doświadczenia w życiu, ale ważne, to by siebie nawzajem nie "nawracać" - cieszmy się różnorodnością zatem, bo ja z zasady nie lubię awantur ani kłótni. Ale tym mnie Pan dotknął do żywego: po pierwsze sugestią, że nie lubię nauki, a po drugie aluzją do PiS. Odebrałam to tak, jakby Pan uważał, że jestem ich co najmniej zwolenniczką, co nie jest prawdą, a dla mnie jest obraźliwe. I miałam prawo tak się poczuć.
Pozdrawiam.
W nauce nie ma autorytetów. Tym różni się od religii.
Jeśli przywołałem książkę MT, to dla kontekstu, by mój komentarz był właściwie rozumiany.
Do źródeł, wyników doświadczeń i hipotez należy mieć ograniczone zaufanie, ale należy jej znać- by się dystansować, nie zgadzać lub popierać (podpierać).
Proszę zauważyć, że ja o moich opiniach nie pisałem. Zarówno jeśli chodzi o narkomanię w PRL, jak i altruizm/empatię u dzieci. Bo od tego się zaczęła zdań wymiana.
Pozdrawiam.
Co do wszelkich wyników badań, nauczyłam się lekkiej dozy sceptycyzmu wobec wszystkiego, przebywając wśród katolików (a za młodu byłam gorliwą katoliczką), potem u świadków Jehowy i zielonoświątkowców. Trochę nie ufam żadnemu autorytetowi, a zauważyłam, że dla niektórych nauka jest jak religia... Ja wolę polegać na swoim doświadczeniu i rozumie.
Ja nie napisałem o kin selection czy czymś podobnie genetycznym, ale waśnie o altruizmie wynikającym z empatii. Odsyłam do MTomasella.
A jak się nie lubi nauki, to się ma PiS.
Rodzice powinni wpajac dzieciom szacunek, tolerancję
Teraz już nikogo nie dziwi że dziecko nie ma ojca lub mamy
Może kiedyś ludzie przestaną się dziwić z par homo i że dziecko jest wychowywane przez dwie kobiety lub dwóch mężczyzn
Bo to od rodziców zależy czy dziecko będzie miało szacunek do innych i tolerancyjne wobec osób które są inne
Tutaj
Co do wszelkich wyników badań, nauczyłam się lekkiej dozy sceptycyzmu wobec wszystkiego, przebywając wśród katolików (a za młodu byłam gorliwą katoliczką), potem u świadków Jehowy i zielonoświątkowców. Trochę nie ufam żadnemu autorytetowi, a zauważyłam, że dla niektórych nauka jest jak religia... Ja wolę polegać na swoim doświadczeniu i rozumie.
Zapomniałem jeszcze odpowiedzieć odnośnie 'egoizmu' dzieci. Obawiam się, że to też nie jest prawda. Z wielu badań wynika, że nawet noworodki są altruistyczne, a dopiero wychowanie i otoczenie je od tego oducza (dobry przegląd daje książka Michaela Tomasella 'Dlaczego współpracujemy'). Artykuły naukowe (po ang.) łatwo znaleźć w Internecie.
Mówiąc jeszcze ogólniej: człowiek nie jest zły z natury (biologicznej). W trakcie ewolucji, gdy już cywilizacja i kultura zaczęły odgrywać dominującą rolę, gatunek Homo nauczył się hamować egoistyczne instynkty (vide metafora o szympansach w samolocie), wzmocnił i wypracował na nowym poziomie altruizm, zdolność do wspólnej pracy i ogólnie współdziałania. Zdolność do dostrzegania w każdym człowieku - mówiąc językiem Beethovena - brata. Te przyczółki nowego świata można albo wzmacniać, albo hamować.
Rodzice powinni wpajac dzieciom szacunek, tolerancję
Teraz już nikogo nie dziwi że dziecko nie ma ojca lub mamy
Może kiedyś ludzie przestaną się dziwić z par homo i że dziecko jest wychowywane przez dwie kobiety lub dwóch mężczyzn