Pod hasłem "faszyzm to nie patriotyzm", w tle LGBT
"To nasze miasto. Jesteśmy tu dzisiaj, bo jesteśmy u siebie. Zależy nam na tych, którzy być dzisiaj z nami nie mogą. Bo boją się reakcji rodziców. Nie jesteście sami. Nie ma ideologii gender. Są ludzie" mówił Magda Dropek z Lewicy podczas marszu antyfaszystowskiego, który przeszedł w niedzielę ulicami Krakowa.
W niedzielę przeszedł przez Kraków marsz antyfaszystowski pod hasłem "faszyzm to nie patriotyzm". Mieszkańcy i mieszkanki miasta przemaszerowali spod Barbakanu, przez Rynek pod Collegium Novum UJ. Postulowali o kraj, w którym nie dyskryminuje się za płeć, rasę, kolor skóry, czy orientację seksualną.
Demonstracja odbyła się już po raz trzeci, za jej organizację odpowieda m. in.: PO, Nowoczesna, Queerowy Maj, czy małopolski KOD, a udział w niej wzięło nawet kilkaset osób. Została ona zorganizowana by przypomnieć o morderstwie Gabriela Narutowicza, pierwszego prezydenta Polski, który został zastrzelony przez Eligiusza Niewiadomskiego 12 grudnia 1922 roku.
"Echo strzałów w Zachęcie słychać dziś w Polsce za każdym razem, gdy próbuje się wykluczać z narodowej wspólnoty ludzi innych niż większość. Echo strzałów w Zachęcie słychać w nawach Kościoła, gdy jego arcybiskup mówi o homoseksualistach jako o tęczowej zarazie"
mówił prof. Fryderyk Zoll.
Marsz ruszył spod Barbakanu. Tam do zebranych mówił Piotra Środa z Lewicy: "Jesteśmy tu po to, aby pokazać, że pamiętamy, ale również po to, by powiedzieć: nigdy więcej. Historia jest ważna, ale nasza przyszłość jest jeszcze ważniejsza". Wśród zgromadzonych pojawiło się kilka tęczowych flag, przemawiali także nasi sojusznicy i sojuszniczki.
"Nienawiść bardzo łatwo zapalić, ale ugasić trudno. Dlatego musimy zachować czujność. Partia rządząca nie ułatwia nam zadania, raz po raz znajdując nam kolejnych wrogów. A to uchodźców, a to gender, a to LGBT" mówiła prof. Joanna Hańderek
Głos zabrał także Michał Olszewski, redaktor naczelny krakowskiego oddziału Wyborczej. "Zdanie Jarosława Kaczyńskiego o Platformie Obywatelskiej jako partii zewnętrznej, słowa Ryszarda Terleckiego, że Donald Tusk nie jest przedstawicielem Rzeczpospolitej Polskiej, to kopia haniebnych zachowań sprzed stu lat. Od dawna wyczuwam pesymizm ludzi, którzy poświęcają czas i siły, żeby protestować przeciw postępującej dewastacji państwa. Tym, którzy zastanawiają się, czy warto iść pod prąd, odpowiadam: warto. Gdyby nie opór społeczny wyrażony czasami w garstce protestujących, w pojedynczej osobie protestującej przed sądem, Polska wyglądałaby dziś inaczej. Miałaby twarz Zbigniewa Ziobry, a nie twarz kraju wolnych ludzi".
Z kolei Anna Tereszko z Queerowego Maja mówiła o potrzebie równych praw. "
Oczekujemy prawa, które w równej mierze będzie chronić każdego i każdą. Ostatnie wydarzenia pokazują, że ochronę naszych praw dają tylko wolne sądy. Pokażmy, czym jest demokracja".
"To nasze miasto. Jesteśmy tu dzisiaj, bo jesteśmy u siebie. Zależy nam na tych, którzy być dzisiaj z nami nie mogą. Bo boją się reakcji rodziców. Nie jesteście sami. Nie ma ideologii gender. Są ludzie" dodała Magdalena Dropek.