Phillip Picardi i Zach Stafford w ten sam dzień zrezygnowali z pełnionych do tej pory funkcji redaktorów naczelnych kolejno portali Out i The Advocate. To jedne z największych mediów LGBTQ na świecie. Z pracy odszedł też tymczasowy prezes firmy Pride Media, do której należą oba portale - Orlando Reece. Powodem mają być problemy finansowe.
Przyszłość dwóch dużych zagranicznych portali LGBTQ Out i The Advocate stanęła pod znakiem zapytania po tym, jak redaktorzy naczelni obu z nich odeszli w tym samym dniu. Ze stanowiska zrezygnował też tymczasowy prezes firmy Pride Media, do której należą oba portale - Orlando Reece.
Były już redaktor naczelny magazynu Out, Phillip Picardi, napisał w oficjalnym oświadczeniu: "Zaszczytem było dla mnie dzierżenie tego tytułu i kierowanie najbardziej zróżnicowanym zespołem w prawie trzydziestoletniej działalności wydawniczej firmy. Wierzę, że media LGBTQ+ zasługują na to, co najlepsze - i to było to, co nasz zespół dawał z siebie, kiedy mieliśmy na to szansę".
Redaktor naczelny The Advocate, Zach Stafford, który w grudniu zeszłego roku został pierwszą czarnoskórą osobą na tym stanowisku w ciągu 50 lat istnienia wydawnictwa, nie opublikował swojego oświadczenia.
Jak się okazuje, odejścia redaktorów naczelnych były niespodzianką dla pracowników i pracownic. Redakcje obu portali mają swoją siedzibę w Los Angeles.
Jeden z pracowników w rozmowie z NBC News powiedział: "Osobiście jestem zaszokowany. Trzej najwyżej postawieni członkowie firmy wszyscy odchodzą w ten sam dzień - to dość dużo do przetworzenia, więc ciągle próbuję to ogarnąć".
Kilka źródeł podaje, że powodem odejścia szefów były problemy finansowe. Firma Pride Media została niedawno zasypana podaniami o nieopłaconych fakturach od niezależnych dziennikarzy i dziennikarek. Kilka miesięcy temu związek zawodowy pisarzy ogłosił wniesienie pozwu przeciwko Pride Media w imieniu 25 niezależnych dziennikarzy i dziennikarek, którym firma była rzekomo winna ponad 40 tysięcy dolarów za teksty, które zostały przez nią opublikowane, ale nieopłacone. Na problem zwrócił uwagę hasztag #OutOwes, rozpowszechniany w mediach społecznościowych.
John Paul Brammer, jeden z dziennikarzy związanych z NBC News Digital, przyznał, że nie dostał pieniędzy za swoją pracę od "Out" od kilku miesięcy, pisząc na Twitterze: "Oddawałem moje felietony na czas co tydzień przez ostatnie dwa lata i teraz mi powiedziano, że nie jest ustalona jeszcze data na opłacenie moich zaległych faktur od września do listopada".
"The Advocate" w formie papierowej jest wydawany od 1967 roku, a w internetowej wersji zadebiutował w 1994 - podobnie jak młodszy Out, w papierowej formie istniejący od 1992 roku. Portale powstały więc w tej samej dekadzie, Queer.pl, debiutujący jako InnaStrona.pl w 1996 roku. Pozostajemy więc najstarszym portalem LGBTQ w Europie.
(ab)
Wtorek, 28.03.2017 Dziennikarka lesbijka pozywa magazyn LGBT z powodu dyskryminacji
Piątek, 11.04.2008 50. najbardziej wpływowych gejów i lesbijek Ameryki
Poniedziałek, 21.04.2008 USA: Wywiad z Obamą w The Advocate
Środa, 06.05.2026 Jordan Lucas: diva siatkówki podbija sieć i walczy z hejtem
Poniedziałek, 20.03.2023 „Kobieta Roku” Megan Rapinoe dedykuje swoją nagrodę społeczności trans
Problem polega na tym, że przesunięcie czasowe sprawia, że w Polsce ten okres potencjalnego rozwoju pokryje się z czasami, w których konsument nie chce płacić za prawo do własności intelektualnej w dziennikarstwie, a koncerny z kampania reklamowymi też drzwiami i oknami się nie pchają. Nie ma zatem z czego się ten segement utrzymać, nie mówiąc o rozwoju. Dobrym wskaźnikiem może być Replika, która w dużej mierze istnieje tylko dlatego, że wiele osób pracuje dla niej za darmo, dla idei. Pozostałem portale i media albo już wyzionęły ducha, albo wciąż jeszcze unoszą się ostatkiem na powierzchni.
W Polsce natomiast, tak mi się widzi, najlepsze lata tych instytucji dopiero przed nami. I to nie jest wcale jednoznacznie dobra wiadomość.
a co ma pierdolnik do wiatraka?
W Polsce natomiast, tak mi się widzi, najlepsze lata tych instytucji dopiero przed nami. I to nie jest wcale jednoznacznie dobra wiadomość.