Wróciła dla siedziby KPH w towarzystwie pracowników telewizji publicznej
Podstawiona wolontariuszka, która próbowała wykraść dane Kampanii Przeciw Homofobii - wróciła pod siedzibę organizacji w towarzystwie trzech mężczyzn, wyposażonych w kamerę telewizyjną. Według ustaleń, dwóch z nich, operator kamery i realizator dźwięku od lat pracują dla TVP, m. in. przy realizacji "Wiadomości".
Anton Ambroziak z OKO.press demaskuje podstawioną wolontariuszkę, która kilka dni temu próbowała przeniknąć w struktury Kampanii Przeciw Homofobii, w celu wykradnięcia wrażliwych danych.
Dziewczyna wróciła do siedziby KPH, 9 września, w towarzystwie trzech mężczyzn. Jeden z nich wyposażony był w kamerę telewizyjną.
"Zjawili się godzinę przed otwarciem biura. Z nagrań monitoringu wynika, że nagrywali Kasię (imię nadane na potrzeby artykułu - dop. red.) stojącą pod drzwiami organizacji. Gdy na miejsce dotarli pracownicy, Kasia uciekła. Mężczyźni zostali i nagrywali osoby wchodzące do biura" mówiła rzeczniczka prasowa KPH, Cecylia Jakubczak.
Na podstawie nagrań z monitoringu kamery zamieszczonej nad wejściem - dziennikarzowi OKO.press udało się ustalić tożsamość mężczyzn, którzy towarzyszyli Kasi. Według Ambroziaka są to pracownicy TVP, robiący materiały dla "Wiadomości". Jak podaje "tożsamość operatora kamery i realizatora dźwięku potwierdziło troje byłych pracowników publicznej telewizji".
OKO.press dociekało jaki był powód tej prowokacji, gdyż takową stosuje się w przypadku, kiedy dziennikarze i dziennikarki dostają informację o poważnych nieprawidłowościach lub nadużyciach, mających miejsce w danej organizacji. Niestety przedstawiciele TVP nie udzielili żadnej odpowiedzi.
"Działania TVP to szalona akcja zastraszania, która zaburzyła nasze wewnętrzne zaufanie. Ofiarą nieudanej prowokacji padła nie tylko organizacja, ale przede wszystkim młodzież, która angażuje się w działania wolontariatu. To głównie te działania były nagrywane. Jesteśmy organizacją przejrzystą, ale niektóre dane są wrażliwe – np. orientacja seksualna i identyfikacja płciowa wolontariuszy i wolontariuszek" mówi dyrektor KPH, Slava Melnyk.
Melnyk mówi także o tym, że nie wszyscy wolontariusze i wolontariuszki, działające w organizacji, są wyoutowane lub wyoutowani. Podanie takich informacji do przestrzeni publicznej mogłoby narazić te osoby na problemy.
Ponadto według KPH ta akcja nie była wymierzona tylko w ich organizację, ale może się to powtórzyć z innymi stowarzyszeniami i fundacjami. "Pilnujcie się, bo do was też wyślemy szpiegów. To chciało nam powiedzieć TVP" przestrzega Melnyk.
OKO.press na zakończenie dodaje: "Choć znamy nazwiska operatora i dźwiękowca z ekipy TVP, nie ujawniamy ich – nie chcemy, by na nich skupiła się uwaga i krytyka opinii publicznej. Zwłaszcza, że jako pracownicy techniczni, nie mają wpływu na tematykę i wydźwięk materiałów, przy których produkcji pracują".
(kb)
Racja
Niepowinno się nagrywać bez wiedzy/zgody
Sądzę że nie mają z tym problemu, na PiS i dojną zmianę głosują zazwyczaj ci którzy są "niebudzący skojarzeń" i "spoko kolo" szukający na krótkie, szybkie uniesienia w krzakach "bez wchodzenia sobie w życie" no bo co by żona powiedziała. Dla nich każda organizacja związana z LGBT+ jest zła bo przypomina o ich skrywanych przed całym światem "niechcianych skłonnościach homoseksualnych". Zresztą cała ta prawacka koalicja opiera się na takich ludziach.
Myślę, że to błąd. Trzeba ostrzec organizacje społeczne przed tymi ludźmi. Inaczej taka historia może się powtórzyć.