Niezależny senator Marek Borowski wypowiedział się na temat opublikowanego wczoraj stanowiska episkopatu Polski w sprawie Deklaracji LGBT+. Były Marszałek Sejmu zwrócił uwagę na fakt, że oświadczenie zawiera nieprawdziwe informacje na temat dokumentu i odbiega od zawartych w nim postulatów. Borowski wypowiedział się też na temat kampanii PiS-u, który "straszy inwazją osób homoseksualnych".
W rozumie z Wirtualną Polską były Marszałek Sejmu, a obecnie niezależny senator,
Marek Borowski, został zapytany o opublikowane wczoraj
stanowisko episkopatu Polski na temat podpisanej przez Rafała Trzaskowskiego Deklaracji LGBT+.
Senator zaczął od słów: "
Ja bym wolał, żeby biskupi byli bardziej stanowczy jeśli chodzi o pedofilię w Kościele, bo w tej sprawie ciężko się doszukać zdecydowanego głosu i zdecydowanych działań". Nawiązał też do
sprawy księdza Jankowskiego, którego ofiara pod koniec zeszłego roku opowiedziała na łamach "Dużego Formatu" o molestowaniu jej przez księdza: "W sprawie prałata Jankowskiego jakoś nie mogą się zebrać".
Borowski przyznał, że zapoznał się z niektórymi fragmentami stanowiska episkopatu: "
[Ten tekst] jest żenujący. Abstrahuje od tego, co w ogóle w tej Deklaracji Warszawskiej było napisane".
Dalej mówił: "Wsparcie i pomoc dla dyskryminowanych czy prześladowanych, bo i to się zdarza, osób tak zwanych nieheteronormatywnych, czyli homoseksualnych -
to wsparcie jest określane jako zagrożenie".
Senator przyznał, że nie rozumie uznawania za zagrożenie "
nauki o wychowaniu seksualnym, która ma być dobrowolna, ma być dla dzieci od 4 klasy, za zgodą rodziców, z wiadomym programem".
Borowski został też zapytany o "straszenie PiS-em", na co odparł, że to raczej
PiS próbuje straszyć "na przykład zalewem i inwazją osób homoseksualnych oraz wychowaniem seksualnym dzieci, które spowoduje, że Polska przestanie być demokratyczna". Senator dodał: "To jest cecha charakterystyczna Jarosława Kaczyńskiego, że
jak przychodzi do wyborów, to szuka sobie wroga, następnie go demonizuje i
przedstawia się jako obrońca narodu i społeczeństwa przed tym wrogiem".
Kilka dni wcześniej w "Faktach po Faktach" Borowski mówił: "
Tutaj chodzi o kilka procent niezdecydowanych. Widać, że te prezenty finansowe, które Jarosław Kaczyński zdecydował się rozdzielić już teraz, chyba nie odnoszą takiego skutku,
widać, że chyba trzeba było to wzmocnić homofobicznym i ksenofobicznym zawołaniem".
Senator dodał: "Tego rodzaju kampania może doprowadzić do ofiar. W Polsce już i tak są środowiska, które mogłyby gejów bić na ulicach. Kaczyński może mieć krew na rękach".
Borowski nazwał też Deklarację LGBT+ "wielką rzeczą" i "przełomem", świadczącym o "odwadze prezydenta Trzaskowskiego". Dodał: "Polityka nie oceniamy według tego, jak on potrafi płynąć z prądem i tylko patrzeć na sondaże, tylko
czy potrafi realizować te cele, których oczekują od niego grupy dyskryminowane, czy on ma odwagę to zrobić".
O zawartości Deklaracji mówił: "Jest organizacja hostelu dla osób homoseksualnych, które zostały wyrzucone z domów, z rodzin, jest wsparcie dla ofiar, które w jakiś sposób zostały poszkodowane w wyniku nienawiści, Po trzecie jest centrum spotkań osób LGBT, które rozmawiają ze sobą, wspierają się nawzajem, jest powołanie pełnomocnika do spraw takich osób, jest wreszcie patronat dla Parady Równości.
Więc pytam: w tych wszystkich sprawach co tu takiego złego się dzieje? Nic".
(ab)