Jak donosi wrocławska "Gazeta Wyborcza", w jednym z klubów w tym mieście, ochroniarze zaatakowali kilka osób i jak utrzymują ofiary - motywem była ich homoseksualna orientacja. Menager klubu Wesele zaprzecza, mówiąc, że goście zostali jedynie grzecznie wyprowadzeni przez ochronę.
Jak mówili: "Nie spodziewaliśmy się, że może się to dla nas skończyć źle", podkreślili przy tym w rozmowie z "Wyborczą", że "nie obnoszą się ze swoimi uczuciami" ponieważ zdają sobie sprawę, że nie wszystkim w Polsce może się to podobać. Dodali: "Wśród znajomych czujemy się swobodnie, niestety w naszym społeczeństwie roi się od ludzi, którzy na widok gejów wpadają w gniew, i wolimy ich nie prowokować".
W klubie zachowywali się jak koledzy, jednak ochroniarze już wtedy mieli zacząć komentować ich orientację. W pewnym momencie, dwóch znajomych, którzy im towarzyszyli, a nie byli gejami, wracając z toalety wzięło się pod ramię. Jeden z ochroniarzy miał wtedy powiedzieć: "Co to za gejostwo! Nie będzie się tu w klubie szerzyć" po czym zaatakował jednego z nich, który przewracając się uderzył głową w blat, rozcinając sobie skórę. Następnie zaatakował drugiego z chłopaków, a miała mu w tym pomóc obsługa szatni. Para wraz z innymi znajomymi próbowała bronić zaatakowanych kolegów co poskutkowało tym, że dostała również koleżanka, która im pomagała oraz jeden z nich. Całe zajście miało widzieć wiele osób, ale nikt nie zareagował.
Kiedy sytuacja się uspokoiła, wszyscy znajomi postanowili opuścić klub, przed którym znowu zostali zaatakowani. Zadzwonili po policję i pogotowie. Kolega pary miał na tyle poważne obrażenia, że na SOR został przewieziony karetką. Reszta udała się tam samodzielnie. Na miejscu okazało się, że jeden z nich ma pęknięte żebro, drugi złamany nos, trzeci zmiażdżone zatoki. Dziewczyna skończyła z podbitym okiem.
Pomimo szybkiego pojawienia się na miejscu służb porządkowych, ochronie udało się gdzieś schować, ponieważ policja nie zastała jej w klubie.
Menadżer Wesela, Mateusz Sielczak zaprzecza temu, że ochrona miała zaatakować gości klubu. Jak powiedział: "Nic mi nie wiadomo, by ochroniarze komentowali orientację seksualną tych panów. W naszym klubie nie dochodzi do takich sytuacji, nie ma ani dyskryminacji rasowej, ani ze względu na orientację. Mężczyzna, który złożył na nas doniesienie, miał po prostu zostać usunięty z klubu ze względu na fakt upojenia alkoholowego i tego, w jaki sposób się zachowywał". Nieodpowiednim zachowaniem według menadżera było "potykanie się i tego typu historie".
Dodatkowo twierdzi, że to goście klubu mieli zaatakować ochroniarzy: "Są pod moim stałym nadzorem i jestem w stanie zapewnić, że nie padają z ich ust żadne słowa obrażające kogokolwiek, chociażby ze względu na orientację. Nasz ochroniarz został zaatakowany przez kolegę tego pana, którego ochrona chciała wyprowadzić". Jak twierdzi, ochrona grzecznie wyprowadziła wspomnianych gości klubu i nie wie do czego doszło przed klubem, kwestionując nawet to, czy w ogóle zostali pobici: "My nie mamy sobie nic do zarzucenia. Nie mam wiedzy, przez kogo oni zostali pobici na zewnątrz i czy w ogóle zostali pobici".
Imiona i nazwiska ofiar na ich prośbę nie zostały podane. Sprawą zajęła się policja.
(pk)
Piątek, 08.01.2021 Rektor UWr: Nie zgadzam się ze słowami Przemysława Czarnka np. na temat LGBT
Wtorek, 04.08.2020 Wrocław: pozew przeciw fundacji Pro - Prawo do Życia musi być ponownie rozpatrzony przez sąd
Czwartek, 23.07.2020 Wrocław również odrzuca Samorządową Kartę Praw Rodzin! "Wrocław jest dla wszystkich"
Poniedziałek, 24.02.2020 We Wrocławiu pobito parę gejów, policja nie zareagowała
Środa, 19.02.2020 Wrocław: sąd oddalił skargę na kampanię "Stop pedofilii"
Nagranie pewnie zaginie w niewyjaśnionych okolicznościach...
Wrocław. Komenda. Igor Stachowiak. Monitoring.
Mówi wam to coś?