"Nie wiem czy ja je oszukałem. Po prostu mnie oszukano. Mnie wmówiono, że jeżeli będę w związkach z kobietami to będę się zawsze sprawdzał i zawsze będę szczęśliwy. Okazało się, że to nieprawda. A więc w pewnym stopniu to było oszustwo w stosunku do mnie i w stosunku do nich. Czy czuję się winny? Może trochę, ale nie do końca. Dlatego, że po prostu ja nie byłem świadom tego kim ja jestem." - czyli wywiad z seniorem LGBT w "7 metrów pod ziemią".
Gość programu stwierdził, że znacznie łatwiej było mu w Belgii, gdzie wszyscy wiedzieli o nim i nie mieli z tym problemu. Wyjaśnił również, że bierze udział w programie, dlatego, że chciałby uświadomić młodych ludzi, że orientacji nie da się zmienić. W wieku około 26 lat psychiatra powiedział mu, że jest heteroseksualny, powinien po prostu ożenić się "i wszystkie głupoty" wyparują mu z głowy...
Jan Reszka był dwukrotnie żonaty, a także raz zamężny. Jak sam mówi posłuchał autorytetu. Na pytanie Rafała jak czuje się z tym, że oszukał dwie kobiety odpowiedział: "Nie wiem czy ja je oszukałem. Po prostu mnie oszukano. Mnie wmówiono, że jeżeli będę w związkach z kobietami to będę się zawsze sprawdzał i zawsze będę szczęśliwy. Okazało się, że to nieprawda. A więc w pewnym stopniu to było oszustwo w stosunku do mnie i w stosunku do nich. Czy czuję się winny? Może trochę, ale nie do końca. Dlatego, że po prostu ja nie byłem świadom tego kim ja jestem".
Panu Janowi gratulujemy odwagi, a wam serdecznie polecamy rozmowę.
(pk)
Piątek, 15.02.2019 Czy pary jednopłciowe mogą wychowywać dzieci?
Środa, 15.01.2025 "Nie muszę kłamać, że się nic nie stało" - Andrzej Stękała udzielił pierwszego wywiadu po coming oucie
Piątek, 06.12.2024 „Gorsze jest bycie gejem niż pobicie kogoś?". Rozmawiamy z reżyserem „Trzech kilometrów do końca świata” - rumuńskim kandydatem do Oscara.
Wtorek, 11.06.2024 Kosmos, błysk i bańki mydlane - rozmawiamy z Luną, która pojawi się 15.06 na Paradzie Równości
Środa, 05.06.2024 Chris Colfer ujawnia, że ostrzegano go przed coming outem, bo miał "zrujnować" jego karierę
Ale też na pewno nigdy nie spotkało mnie takie rozczarowanie.
Zapewne miałem szczęście, wiele szczęścia...
Dlaczego nie chcę wchodzić w związek? Ponieważ każdy mój związek, nawet z moim ukochanym, przysięgającym mi, lejącym łzy, dozgonną miłość mężem, kończył się utratą wiary w Człowieczeństwo. Za każdym razem, wraz z rozstaniem z ukochaną osobą, byłem ograbiany ze wszystkiego, co miało jakąkolwiek wartość materialną. Nawet z tym nie walczyłem, ponieważ te wartości nie były moim priorytetem: nikt nie mógł mi wydrzeć tego, co posiadałem w mej głowie, a to pozwalało mi żyć w miarę wygodnie, a nawet komfortowo. Wiem, że nie wszyscy są podli i chciwi, lecz nie posiadam zdolności poznawania utajonych zamiarów. Nie chcę wchodzić w jakiś związek, ponieważ za kilka lat mogę niedomagać i nie kontrolować mego ciała. Gdyby ktoś musiał się wówczas mną zajmować, uwłaczałoby to mej godności, byłoby to dla mnie poniżające, a tego nie potrafiłbym znieść. Śmierci się nie obawiam. Znam dwa sposoby, które pozwolą mi na pożegnanie się z życiem w miarę bezboleśnie. Moi bliscy przeczytają kiedyś, że nie mają po co do mnie pisać, bo już im nie odpowiem. Trochę mnie to zasmuca, lecz nie aż tak, jak moja naiwność, moja wiara w szlachetne intencje ludzi, których tak bardzo kochałem. Nigdy w życiu nie starałem się kogoś skrzywdzić, więc wciąż wierzę, że są na świecie ludzie, którzy nikogo nie krzywdzą. Ale nie zostało mi wiele lat do przeżycia, więc wolę cieszyć się tym, co mam i nie szukać więcej.
Otóż nic tu nie zostało ustawione. Rafała Gęburę poznałem 1/2 godziny przed wywiadem. Niczego nie omawialiśmy. Byłem zaskoczony jego profesjonalizmem, bo każde jego pytanie trafiało w sedno. To wybitny dziennikarz.
Ja natomiast miałem często problemy z wysławianiem się, ponieważ myślałem o Belgii, a wtedy zawsze cisną mi się na wargi słowa francuskie i muszę nieustannie tłumaczyć je na polski. Być może dlatego niektórym osobom może się wydawać, że w moich wypowiedziach było coś sztucznego.
Tak, podtrzymuję moją opinię. Sprawy seksualności, to sprawy prywatne. Ale to oznacza, że dla dobra naszej społeczności, dla walki o nasze prawa, musimy niekiedy wyjść z szaf i mówić otwarcie o naszych potrzebach, bo bez tego nie da się nic zrobić. Natomiast w życiu codziennym, w pracy, w kontaktach ze znajomymi i rodziną mamy prawo do naszej intymności. Nic nikomu do niej. Zresztą chyba już sam wywiad ze mną w 7mpz powinien wystarczająco wyjaśnić i uzasadnić moje przekonania, więc nie rozumiem zarzutów.
Panie Janie,
dziękujemy Panu za zwierzenia, za otwarcie się dla nas wszystkich.
Pozdrawiam z całego serca i życzę Panu miłości i zdrowia.
I dużo siły.
Anna
Nie uważam, że określenie orientacji seksualnej jako "prywatnej sprawy" to spychanie do szafy. Sprawa prywatna, w przeciwieństwie do publicznej, to taka, której państwo nie powinno regulować. Sprawa prywatna, to coś, co dotyczy życia, a nie jest tylko "poglądem politycznym", jak wielu traktuje orientację seksualną. Sprawa prywatna, w przeciwieństwie do służbowej, to taka której nie ma powodu brać pod uwagę, przy ocenie predyspozycji do pracy, albo awansu. Sprawa prywatna, to Twoja sprawa, nie kogoś innego - zatem nikt nie ma prawa narzucać Ci swojej opinii w tej sprawie.
Sprawa prywatna = masz w tym wolność.
Na jakim Ty świecie żyjesz? Uważasz że w Polsce w latach 70tych uważano homoseksualizm za równoprawną orientację seksualną? To że nie zamykano do więzienia nie oznacza że uważano że geje są normalni. Słyszałeś o tym jak prof. Lew-Starowicz przepraszał za leczenie homoseksualizmu elektrowstrzasami? Jak myślisz kiedy to robił - przed wojną?