Po seansie „Trzech kilometrów do końca świata” ciśnie mi się na usta, że Polak, Rumun - dwa bratanki. Ten portret uprzedzeń, które trawią rumuńską prowincją, opisuje też - niestety - to, co dzieje się w Polsce. To też zdumiewający przykład tego, z jak wielką empatią reżyser, który wszem i wobec deklaruje swoją głęboką religijność, patrzy na środowiska osób LGBT+.
Te reakcje wywołały w nim bardzo silne emocje. - Zaczęliśmy o tym dużo rozmawiać z moją producentką Miruną Berescu. Nie dawało nam to spokoju, więc po kilku projektach, które wspólnie zrealizowaliśmy, wróciliśmy do tego tematu cztery lata temu - tłumaczy twórca.
Z oryginalnej historii zostało tylko podejście społeczności do sytuacji napaści. Reżysera nie interesowało odtwarzanie tragicznej historii. Zależało mu zaś na zgłębieniu procesu, który prowadzi do potępiania ofiary, przekonania, że sama się o swoje nieszczęście prosiła. Pârvu - choć sam jest mocno wierzący - nie ma wątpliwości, że wielką rolę w tym procesie odgrywają politycy i Kościół.
Możesz uzyskać dostęp do wszystkich archiwalnych newsów i artykułów zostając abonentem Queer.pl+. Twoja opłata pomoże nam w utrzymaniu portalu.
Wtorek, 06.02.2018 Rumunia to nie Sodoma
Poniedziałek, 06.09.2004 Gutek Film: nie wycofamy Almodovara
Środa, 27.11.2024 „Trzy kilometry do końca świata” – rumuński kandydat do Oscara już w grudniu w polskich kinach
Poniedziałek, 28.03.2022 Lady Gaga, Ariana DeBose i nie mów gej na Oscarach - Queerowe akcenty na tegorocznej gali
Poniedziałek, 01.07.2019 Kogo dotyczy jeden z wątków homoseksualnych w "Polityce" Patryka Vegi?