Kiedy w Polsce?
W kolejnym spisie powszechnym w Wielkiej Brytanii, czyli już w 2021 roku, uwzględnione zostaną pytania o orientację seksualną i tożsamość płciową. Pozwoli to lepiej planować budżet, zwłaszcza lokalnie - w kontekście np. kwestii zdrowotnych, czy przeciwdziałania dyskryminacji. Co ciekawe, w tym samym roku odbędzie się i nasz spis powszechny: pytań o orientację seksualną i tożsamość płciową raczej nie mamy się co spodziewać?
Po co pytania o orientację seksualną i tożsamość płciową w spisie powszechnym? Po pierwsze, by dowiedzieć się ile tak naprawdę ludzi LGBT żyje w Wielkiej Brytanii. Według różnych statystyk jest ich od 0,9 proc. do 5,5 proc. Równocześnie to ważna informacja dla urzędników, zwłaszcza lokalnie, którzy planują budżety. Pozwoli to lepiej wydatkować pieniądze np. na ochronę zdrowia (tu przede wszystkim psychicznego), czy przeciwdziałanie dyskryminacji. Jak? Gdy dowiemy się, że np. w danej dzielnicy dużego miasta mieszka więcej ludzi niż w innej.
To nie pierwszy taki pomysł: kilka miesięcy temu
donosiliśmy, że po raz pierwszy w historii amerykański spis powszechny uwzględni też związki tej samej płci. Dzięki temu będziemy mogli i mogły się dowiedzieć, ile tak naprawdę par jednopłciowych jest w USA i jakie mają potrzeby.
Przypomnijmy, że wielkimi krokami - bo już w 2021 roku, zbliża się też kolejny spis powszechny w Polsce - pierwszy miał miejsce w 2011 roku. Zwracaliśmy wtedy uwagę, że zabrakło w nim pytania o jednopłciowe związki, chociaż - dowiedzieliśmy się, że w związkach partnerskich (pozamałżeńskich) żyje w Polsce ponad 316 tys. par.
"Prawo polskie nie dopuszcza zawierania związków małżeńskich tej samej płci. Konsekwentnie w spisie polskim nie opracowywano informacji o związkach tej samej płci zarówno dla stanu cywilnego prawnego jak też faktycznego" - mogliśmy dowiedzieć z NSP 2011.
(md)
Nie zawsze taki, jak zamierzony ;P
No taki spis, gdzie sporo osób zatai, albo skłamie to też jest bliższy szacunkom niż twardym danym i wcale nie odpowiada na pytanie ile jest osób LGBT+...
Ja uważam, że jest. Poza tym ja tam wcale nie zakładam z automatu, że każdy jest hetero ;)
Owszem wśród hetero też. Nie wszyscy po prostu czują potrzebę uzewnętrzniania się obcym.
No właśnie o to mi chodziło xD Tak będą odpowiadać heterycy. Dasz możliwość odmowy: niektórzy odmówią. Nie dasz możliwości: ci sami "niektórzy" przyznają, że są hetero, bo to ich nic nie kosztuje.
I to ma określony wpływ na wynik takiego spisu:
1. Jeśli będzie można odmówić to masz niepełne dane i nie wiesz, jak je interpretować (chyba, że odmów było bardzo mało - tj. wyraźnie mniej niż któregokolwiek ze wskazań).
2. Jeśli nie będzie można odmówić masz masę kłamczuszków i problem taki jak powyżej.
Na jedno wychodzi => pytanie w spisie ma sens tylko, jeśli będzie bardzo mało odmów odpowiedzi.
A ile będzie tych odmów to zobaczymy - bo czy mi się to podoba, czy nie, to te pytania zostaną zadane. EOT.
Nie uważam, że obecność takich pytań w spisie ma jakiś wpływ na oswajanie społeczeństw z ludźmi LGBT+. Raczej ludzie, a nie zapisy w dokumentach mają realne znaczenie.
Ależ są. Jest dużo takich szacunków - problem w tym, że nieprzekonani nie chcą ich czytać, a nawet jeśli to zawsze mogą zarzucić, że to produkty "lewackiej propagandy". To samo umieszczanie takich pytań w spisie, czy inne metody propagandy za publiczne pieniądze.
O wiele bardziej przekonujący dla ludzi jest IMHO np. sąsiedzi geje, niż gadająca głowa polityka z TV, albo prawny zakaz mowy nienawiści.
No przecież nie mam takiej mocy, żeby zablokować to pytanie :P
Nie wiem, czy nieśmiałość to dobre słowo. Uważam jednak, że są ludzie, którzy nie lubią po prostu wszystkim opowiadać o szczegółach swojego życia. Nie wrzucają z każdej okazji "foci na fejsbuka", nie zabierają głosu na każdy temat, itd. Nie rozpowiadają też wszystkim dookoła, którą płeć wolą (albo że płeć nie ma dla nich znaczenia). Takich ludzi może mniej widać, ale uwierz mi, oni istnieją ;) Jak się ich podczas spisu powszechnego przymusi groźbą kary za odmowę - to odpowiedzą. Jak nie to będą milczeć.
Nie sądzę, żeby sama obecność pytań w spisie wpływała w ten sposób na ilość odmów odpowiedzi. Przykład: Czechy i pytanie o religię. W 2001 roku odpowiedzi nie udzieliło 8.8%, a w 2011 aż 44.7%. Patrz: https://en.wikipedia.org/wiki/Religion_in_the_Czech_R(...)_results
Postęp nie idzie powoli, tylko idzie tak jak idzie. Czasem jest, a czasem się cofamy.
Co do tego, czy cząstkowe wyniki są lepsze niż żadne - nie zgadzam się, wręcz przeciwnie. Ludzie będą uogólniać takie wyniki i zapominać, że to tylko wyniki cząstkowe. Dobre wrogiem lepszego.
A ile tych odmów będzie w praktyce - to zobaczymy.
Nie wydaje mi się, żeby osoby hetero miały jakiś na tyle poważny powód, żeby kłamać, jeśli miałyby im grozić kary za brak odpowiedzi. Natomiast gdyby mieli możliwość odmówienia, prawdopodobnie ci bardziej nieśmiali by tak zrobili. Dopiero, jak się pogrozi karami (finansowymi) to chcąc nie chcąc odpowiedzą.
Uporządkuję to co napisałem, bo chyba już zapomniałeś. Mamy dwie opcje:
1. Spis z dobrowolnym pytaniem o orientację seksualną i tożsamość płciową: to nie ma sensu, bo uważam, że sporo osób nie poda prawdziwej orientacji seksualnej. Takie pytania po prostu nie spełniają celu, dla którego zostały zadane.
2. Spis z przymusem ujawnienia się: to godzi w prywatność obywateli UK.
Więc zrozum, że sporo osób - i to zarówno homo, jak i hetero - nie odpowie na takie pytanie w dobrowolnym spisie ;)
Dlaczego do licha Ty cały czas zakładasz, że wyłącznie, bądź głównie, osoby niehetoronormatywne chcą bronić swojej prywatności!?
Znów mamy dwie możliwości:
1. Spis z dobrowolnymi pytaniami o orientację i tożsamość: w wynikach dostajesz, powiedzmy, 30% odmów i nie masz zielonego pojęcia jaka jest orientacja/tożsamość płciowa tych ludzi. Nie widziałem, ani nie słyszałem o badaniach naukowych, które ustaliłyby zależność między introwersją/nieśmiałością, (czy jak nazwiemy tę cechę), a orientacją seksualną i tożsamością płciową. Może LGBT+ są częściej nieśmiali, może rzadziej, a może tak samo, jak cis/hetero. Po prostu nie wiadomo jaka była orientacja/tożsamość płciowa ludzi, którzy odmówili odpowiedzi na te pytania, i tą część spisu można sobie wyrzucić do kosza. Istnieje też jakaś szansa, że odmów odpowiedzi będzie bardzo niewiele - i tylko wtedy takie pytania w spisie powszechnym mają sens.
2. Spis z przymusem odpowiedzi: tutaj spodziewam się, że osoby nieheteronormatywne faktycznie będą znacząco częściej ukrywać swoją orientację i kłamać. W tym przypadku faktycznie dowiesz się mniej więcej ile jest minimum osób homo/bi/trans/queer. Tylko że taki spis IMHO łamie prawa człowieka.
Podsumowując: jedna z opcji może się okazać nieskuteczna. Druga z opcji jest nieetyczna.
Eh... Nie ma to jak przerzucać się w kółko tymi samymi argumentami. Mógłbym napisać dokładnie to samo, tylko na uzasadnienie, że sensu nie ma.
Czego się dowiemy ze spisu, w którym duża mniejszość kłamała?
Czyli wg. Ciebie prywatność jest niepotrzebna, a jak ktoś chce żeby ją szanowano to jest wyjątkiem i nie należy przestrzegać jego praw w tym względzie. Super. Zupełnie, jak homofob, broniący nierówności małżeńskiej, bo to *roszczenia mikro-mniejszości, które nikogo nie obchodzą*.
Tak więc ja, mikro-mniejszość która nikogo nie obchodzi, nie życzę sobie, żeby kiedykolwiek w Polsce (ani innym kraju, w którym kiedykolwiek będę żył) zmuszano mnie do ujawniania swojej orientacji seksualnej. Wolność słowa to zarówno wolność do mówienia, jak i do milczenia.
Badania konsumentów LGBT+ też IMHO nie są szczególnie rzetelne.
A Ty z góry założyłeś, że rzeczywista ilość na pewno jest większa ;P Właśnie na tej samej zasadzie, którą teraz krytykujesz xD
"For money". I władzy. Pamiętaj, że mówiliśmy tu o politykach i ich narracjach.
A ja nie mówię, że wszystko się zrzuci na modę, ale pewną część się zrzuci.
Owszem, ale myślę, że przeciętny wyborca skrajnej prawicy nie ogarnia statystyki w takim stopniu, jak Ty czy ja ;P
Sondaże na reprezentatywnej próbie IMHO wystarczą. A mają tę zaletę, że na pewno nie zmusza się nikogo do obnażania swojej prywatności.