Wczoraj, na dwa dni przed Światowym Dniem Walki z AIDS w brytyjskim parlamencie poseł Lloyd Russell-Moyle wyznał, że żyje z wirusem HIV. Jak sam powiedział "Mam nadzieję, że moje wyznanie przysłuży się w przeciwdziałaniu stygmatyzacji choroby".
Lloyd w swojej przemowie przytoczył również wypowiedzi osób, które opisywały ludzi żyjących z wirusem HIV jako "pedałów, dostających to, na co zasłużyli", zarzucając, że używając HIV do atakowania społeczność LGBT, pogłębiają uprzedzenia zarówno wobec zdrowych jak i chorych. Dalej mówił o tym, że choroba ta jest nierozumiana i źle kojarzona, że przetrwała w publicznej świadomości jako synonim śmierci. Jeśli osoba chora przyjmuje leczenie to może oczekiwać długiego i pełnego życia, z niewielką liczbą efektów ubocznych.
Na koniec dodał: "Mam nadzieję, że moje wyznanie przysłuży się w przeciwdziałaniu stygmatyzacji choroby. Mam nadzieję, że więcej ludzi zrozumie, że leczenie utrzymuje osoby zakażone w dobrej kondycji i chroni ich partnerów, że moje słowa zachęcą innych do przebadania się i ostatecznie wcześniejszego rozpoczęcia leczenia."
Lider Partii Pracy powiedział, że Lloyd wykazał się w tym przemówieniu wielką odwagą, a wszyscy członkowie partii są z niego dumni, a dzięki takim ludziom jak on i aktywiści z ACT UP, stygmatyzacja ludzi seropozytywnych zmniejsza się.
(pk)
Poniedziałek, 27.04.2020 Philip Normal, brytyjski burmistrz żyjący z HIV: nie powinniśmy się wstydzić
Środa, 30.01.2019 Wielka Brytania: do 2030 roku osiągniemy zerowy procent zakażeń HIV
Poniedziałek, 11.12.2017 Doradzała premierom, ujawniła się po 90.
Piątek, 24.06.2016 Wielka Brytania opuszcza Unię Europejską
Poniedziałek, 29.03.2004 Londyn: Konserwatywna wolta progejowska
Jak do tej pory nie wykazałeś, że tłumaczenie jest błędne. Udowodnij.
maxoku:
To masz problemu z wnioskowaniem. Chcesz dyskutować, to odnoś się do moich wypowiedzi, a nie do tego co sobie wytworzyłeś w głowie.
maxoku:
W tym przypadku. Brawo Ty. Zresztą zdecyduj się, bo sam sobie zaprzeczasz. Raz twierdzisz, że "stygmatyzacja choroby", to błąd w tłumaczeniu a innym razem, że to skrót myślowy. To jak w końcu? Zdecyduj się.
maxoku:
Wiele rzeczy nie istnieje a ludzie mają to na myśli. Bóg nie istnieje, a ciągle o nim rozprawiają. To, że coś nie istnieje nie oznacza, że nie można o tym myśleć. Strasznie butny jesteś w tym co pan polityk miał na myśli. To już telepatia wyższego rzędu. Nie dość, że czytanie w myślach, to jeszcze na tak dużą odległość i w obcym języku (naprawdę aż z Radomia wyczytujesz umysły z Wysp Brytyjskich?). Twoja pewność siebie i samozadowolenie z wyjaśniania ludziom co inni mają na myśli są niezrównane.
maxoku:
Ty to już nie tylko wyobraziłeś sobie wypowiedzi, których nie napisałem, Ty ju widzisz ataki, których nie było. Nie tylko czytasz w myślach pana posła, ale odczytujesz przez łącze internetowe moje emocje. Moją aurę też widzisz? Stosując Twój chwyt zapytam się: Nie jesteś zbyt zmęczony, skoro widziz rzeczy, których nie ma? Może mały odpoczynek by się przydał?
PS. A tak w ogóle, to chwyt niczym u Wassermannowej na komisji Amber Gold. "Jak się Pan czuje?" Słabe wzorce ;)
PS. Co się z tobą dzisiaj dzieje? Atakujesz wszystkich, myśleć ci się nie chce. Drażliwy to dla ciebie temat, czy w ogóle jesteś taki rozdrażniony?
Jest poprawny:
zakażenie = obecność czynnika zakaźnego (w tym wypadku wirusa HIV) w organizmie;
zarażenie = proces przeniesienia czynnika zakaźnego z jednego organizmu do drugiego.
Jak błąd w tłumaczeniu, to nie moja wina. Nie ja tłumaczyłem.
Kto twierdzi, że HIV to choroba?
Ja cały czas odnoszę się do słów (przetłumaczonych przez redakcję) owego posła. Nie ja źle rozumiem, tylko albo on nie rozumie, albo redakcja źle przetłumaczyła. Nie ja pierwszy zacząłem pisać o "stygmatyzacji choroby".
Skróty myślowe mają to do siebie, że mogą wprowadzać w błąd. Ale to Twoje gdybanie, bo nie wiesz czy to skrót myślowy, czy błąd w tłumaczeniu, czy może rzeczywiście polityk miał na myśli stygmatyzację choroby.
To ja wg Ciebie jestem ignorantem, więc powinieneś lepiej wiedzieć czy chodzi o "zarażenie" czy "zakażenie" w przypadku HIV.
Szymon Brycki:
Jeśli tego nie rozumiesz – a nie ogarniasz, prawda? - to ja w tym momencie kończę z Tobą rozmowę. Nie jesteś dla mnie żadnym interlokutorem.
Pan polityk powiedział: "Mam nadzieję, że moje wyznanie przysłuży się w przeciwdziałaniu stygmatyzacji choroby". To może jego zacznij pouczać, a nie mnie? Na niego się obrażaj. Ja odnoszę się do słów zawartych w artykule. A Ty się odnosisz do słów, które mi przypisujesz, a których nie napisałem.
Szymon Brycki:
Gdzie tak napisałem? Coś sobie dopowiedziałeś. Jesteś jak wyszukiwarka internetowa. Wpisze się jedno słowo, czy nawet jedną literą, a ona już podpowiada Tobie co pragniesz wyszukać. Ja mówię jedno, a Ty już tworzysz szczegółowe elaboraty nt moich poglądów. Sam sobie wmówiłeś, że pragnę stygmatyzacji osób z HIV. Ale rozumiem, że tak łatwiej dyskutować, gdy sprowadzasz moje stanowisko do skrajności, to wtedy pewniej czujesz się krytykując je.
I nie rozumiem czemu na moje stanowisko nt HIV miałby mieć wpływ fakt, że jestem "osobą queerową".
PS. Nie odpowiedziałeś na ważne pytanie. Czemu liczba zakażeń rośnie?
Można to, i można tamto. Mogłoby być tak, że jest coraz mniej zakażeń w Polsce. Piszesz: "można i nie zarażać wirusem". No można. Ale jednak liczba zakażeń HIV rośnie. Tyś taki mądry. Ja jestem ignorant. To wyjaśnij mi dlaczego? Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Dlaczego "można" rozmija się z "jest"?
Ym… bo to, że są leki zapobiegające zarażeniu (nie jestem pewien, czy termin „zakażenie” jest medycznie poprawny, ale jednak rozumiem chęć stosowania tego słowa z przyczyn językowych) się HIV, ale widocznie nie są stosowane? Znaczy wiesz, to smutne, ale jechanie po osobach seropozytywnych – a pan powiedział, że ma HIV, a Ty się oburzyłeś, więc traktuję to w takich kategoriach – nie sprawi, że te leki będą w magiczny sposób brane przez ludzi, prawda? Więc może nie tędy droga i być może jedyne co robisz to stygmatyzujesz?
PS. Póki liczba zakażeń HIV będzie wzrastać, póty postulaty o "nie stygmatyzowanie choroby" uważam za głupie. Jak jest powódź i poziom wody cały czas rośnie (tak jak liczba zakażeń), to tylko głupi powie "nie stygmatyzujmy powodzi".
Eh… problem w tym, że stygmatyzacja nie dotyczy CHOROBY – która niewątpliwie nie jest niczym pozytywnych, ale jak mówię, HIV w dniu dzisiejszym nie jest wyrokiem śmierci jakim był na początku epidemii – tylko OSÓB które na nią chorują. Bo to te osoby słyszą, że nie powinny uprawiać seksu, że są „nieczyste” i „same sobie winne”, to te osoby mają problem w relacjach romantycznych i to te osoby tracą pracę. I dla takich osób ten pan przemówił głośno – by im poprawić życie.
Jeśli tego nie rozumiesz – a nie ogarniasz, prawda? - to ja w tym momencie kończę z Tobą rozmowę. Nie jesteś dla mnie żadnym interlokutorem.
I słowem podsumowania – smutno mi, że jako osoba queerowa chcesz dla osób seropozytywnych dokładnie tego, czego dla Ciebie chcą homofoby – to jest życia w milczeniu, wstydzie i ukryciu. Widocznie niczego życie Cię nie nauczyło.
PS. A jak chcesz wiedzieć czemu ten pan powiedział co powiedział, to sobie obejrzyj taki stary film co się nazywa Filadelfia, może wtedy zrozumiesz sytuację życiową przeciętnej osoby z HIV i zrozumiesz, czemu walka z ich stygmatyzacją jest tak ważna.