Sąd karny we Francji ukarał Jeana-Marie Le Pena - byłego lidera nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe - za liczne homofobiczne komentarze, których publicznego wygłoszenia się dopuścił. Chodzi m.in. o filmik z 2016 roku, w którym powiązał homoseksualność z pedofilią, a także o to, że w zeszłym roku skrytykował pojawienie się męża policjanta zmarłego w ataku terrorystycznym na uroczystości upamiętniającej go. Le Pen ma łącznie zapłacić 7800 euro kary.
Były lider francuskiej partii nacjonalistycznej Zjednoczenie Narodowe, Jean-Marie Le Pen, został uznany winnym podżegania do nienawiści przez sąd karny we Francji za liczne komentarze na temat osób homoseksualnych. Le Pen jest ojcem obecnej liderki Zjednoczenia Narodowego i kandydatki na prezydentkę Francji z 2017 roku, Marine Le Pen.
Podstawą do wyroku były m.in. drwiące słowa, jakie Le Pen wypowiedział na temat męża mężczyzny, który zginął w ataku terrorystycznym. Policjant Xavier Jugele został zastrzelony w kwietniu 2017 roku w Paryżu. W filmiku opublikowanym w Internecie po jego śmierci, Le Pen wyraził swoje niezadowolenie z faktu, że podczas państwowej uroczystości upamiętniającej Jugele'a, jego mąż został poproszony o wygłoszenie przemówienia.
Polityk mówił w filmiku: "Uważam, że ta cecha rodzinna powinna była być trzymana z dala od takiej ceremonii, która skorzystałaby na większej dyskrecji".
Rok wcześniej - w marcu 2016 roku - w innym filmiku Le Pen powiedział: "Pedofilia znalazła swoje potwierdzenie w egzaltacji homoseksualności". W grudniu tego samego roku rozmawiając z "Le Figaro" mówił o homoseksualnych osobach w polityce: "Są jak sól w zupie - jak nie ma jej wystarczająco, to zupa jest trochę mdła, a jak jest jej za dużo, zupy nie da się zjeść".
Jak donosi portal France 24, Le Pen ma zapłacić 800 euro grzywny, a także 5 tysięcy euro za szkody wyrządzone Etienne'owi Cardilesowi i 2 tysiące euro za szkody wyrządzone grupie LGBTQ Mousse.
Prokuratorzy oskarżyli Le Pena za próby "podżegania do nienawiści" i "zachęcania do wypędzenia osób homoseksualnych".
Jean-Marie Le Pen był liderem Frontu Narodowego (wcześniejsza nazwa Zjednoczenia Narodowego) w latach 1972-2011, a pięć razy ubiegał się o fotel prezydenta Francji. W 2015 roku został wydalony z partii po tym, jak poróżnił się ze swoją córką i obecną liderką ugrupowania, Marine Le Pen. Jest posłem do Parlamentu Europejskiego.
Czy w Polsce możemy liczyć na podobny wyrok? Przypominamy, że w październiku tego roku grupa 16 nieheteroseksualnych osób pozwała Kaję Godek za homofobiczne komentarze, które ta wygłosiła na antenie telewizji Polsat News w maju tego roku. Inicjatorka projektu ustawy "Zatrzymaj aborcję" i wystawy zatytułowanej "Homoseksualizm poważnie szkodzi życiu i zdrowiu" nazwała wtedy osoby homoseksualne "zboczonymi" wypowiadając się na temat ujawnionego premiera Francji, który według Godek "obnosi się ze swoją dziwną orientacją".
(ab)
Czwartek, 07.05.2020 Niemcy: Bundestag wprowadza zakaz "terapii" konwersyjnych
Czwartek, 07.11.2019 Niemiecki minister zdrowia złożył projekt ustawy o zakazie tzw. terapii konwersyjnej
Poniedziałek, 28.10.2019 Korwin-Mikke zapowiada złożenie projektu ustawy "anty-LGBT"
Poniedziałek, 30.09.2019 Homofobiczne banery z furgonetki jeżdżącej po Polsce zakazane przez sąd
Wtorek, 20.08.2024 2 miliony USD grzywny za korzystanie z surogacji – włoskie rodziny LGBT w obawie
Lubię Angelę. Nie lubię wątróbki, ale nie określam jej mianem konserwatywnej. Więc nie wszystko czego nie lubię wrzucam do tego worka.
Przy całej mojej lewicowości oraz wyrozumiałości dla wszelakiej specyfiki francuskiej muszę przyznać, że ich bezkrytyczny pierdolc na punkcie komunizmu i/lub Rosji pod każdą postacią czasem prosi się o napalm. 3 w 1 – fetysz, kompleks zapomnianej mocarstwowości oraz odreagowywanie sporu z kulturą anglosaską. Za „Nathalie” wskrzesiłbym Gilberta Bécaud, żeby móc go od razu posłać na szafot.
dokładnie! to kpina- tyle to on pewnie tygodniowo zarabia! powinno być sto tysięcy euro co najmniej!
Rozumiem, że słowo "konserwatyzm" stosujesz tu tak, jak niektórzy używają obecnie słowa "lewak". Tzn. jako totemicznego określenia wszystkiego, czego się nie lubi (nawet Angeli Merkel z CDU).
Nie chcę tu już nawet używać słynnego przykładu Wielkiej Brytanii, gdzie to konserwatyści wprowadzili małżeństwa homo, będące dla większości gejów polityczną miarą wszechrzeczy.
Ale akurat Francja ma różne demony przeszłości. Oprócz tego kolaboracyjnego, pétainowskiego, którego wyrazem jest skrajna prawica (bo raczej tak bym nazwał Front Narodowy) ma też całą historię komunistycznego odjazdu. Lewicowych intelektualistów, studentów i artystów kochających Mao, usprawiedliwiających gułagi i Pol Pota. Zjawisko, które wprawdzie występowało też w innych zachodnich państwach, ale nigdzie nie na taką skalę, jak we Francji. Oczywiście większość gejków zagłosowałaby za samym diabłem, gdyby obiecywał małżeństwa i powiedział parę ładnych pierdół na poziomie Hillary Clinton. Ale jest też paru takich, którym historia francuskiej lewicy nieco przeszkadza w postrzeganiu "konserwatyzmu" jako jedynego zła na świecie. Zresztą także kwestia plucia i szczucia nie jest taka prosta i jednoznaczna. W końcu to jeden z największych idoli francuskiej lewicy, jej intelektualna Bozia - Jean Baudrillard, z radością powitał epidemię AIDS.
Ci geje konserwatyści to jak żony alkoholików. Mąż może pić i bić, ale go nie opuszczą. Tylko, że taki mąż od czasu do czasu przynajmniej przeprosi, kwiatka da i powie, że kocha. A konserwa? Cały czas bluzgi i pogarda, czasem przemoc, a i tak pewien element gejów będzie do nich ciągnęło. Fascynujące zjawisko.