Dean Dettloff jest związany z jezuitami i magazynem "America". Ale to nie to jest zaskakujące, ale to, że w tym samym czasie jest żarliwym socjalistą, zwolennikiem równości małżeńskiej, opowiada się za liberalizacją prawa antyaborcyjnego i - co najciekawsze - nie widzi w tym wszystkim sprzeczności. A więc, czy można być socjalistą i dobrym katolikiem? Według polskiej prasy prawicowej nie ma mowy.
Dean Dettloff jest korespondentem jezuickiego magazynu „America" z Toronto, jest doktorem w Instytucie Studiów Chrześcijańskich oraz współgospodarzem podcastu „Magnificast”, który jest „o połączeniu politycznej lewicy i chrześcijaństwa".
Dean nie ukrywa tego, że jest lewakiem. Wręcz przeciwnie, obnosi się z tym w mediach społecznościowych. Podczas gdy katolicy obchodzili stulecie objawień fatimskich, ten udostępnił grafikę... Komunistycznej Partii Kanady. Według niektórych wprost określa się mianem komunisty oraz uczęszcza na zebrania KPK. Uważa, że „siostry (zakonne - przyp. red.) są wspaniałe, a socjalistyczne siostry są podwójnie wspaniałe”.
Wydawcy „Americi" zdają sobie sprawę z jego poglądów. „Mamy pewnych domowych socjalistów, sądzę, że są całkiem towarzyscy" – napisał jeden z redaktorów.
Dettloff jest sojusznikiem społeczności LGBT, wspiera ideę równości małżeńskiej. Jak pisze jeden z polskich serwisów: "ciepło wypowiada się także o księżach będących czynnymi homoseksualistami". Pochwalił protesty zwolenniczek aborcji w Polsce z kwietnia 2016 roku, kiedy grupa aktywistek opuściła świątynię na znak sprzeciwu wobec krzywdzącej kobiety polityce antyaborcyjnej.
Ten sam portal opublikował tekst, w którym przestrzega przed mariażem "katolików z komunizmem". I przypomina się np. dokument "Qui Pluribus" Piusa IX, który pisał o „ohydnej i samemu prawu naturalnemu przeciwnej nauce tzw. komunizmu, która, gdyby została przyjęta, stałaby się całkowitą ruiną wszystkich praw, instytucji i własności, a nawet samego społeczeństwa".
A co takiego twierdzi Dean? Że "socjalizm to dobry wybór". "Nawrócił" go jego katecheta na studiach. A tak całkiem serio - potrzebujemy "komunistycznego Woltera", "lewaki powinni poznać (...) teologię", bo wbrew temu, co się mówi, "religia nie służy rządzącym".
W swoich postach najczęściej pisze o swoich staraniach połączenia chrześcijaństwa i socjalizmu. Poza tym, zameldował się na Twitterze: "Katolicki socjalista, obecny". Wytyka kościołowi ignorowanie mniejszości, ofiar pedofilii i afer wewnątrz kościoła. Odniósł się do decyzji kardynała Marxa z Niemiec, opatrując to krótkim komentarzem: "Mały, ale potrzebny krok". Zainteresował się mianowaniem biskupim Huanga Bingzhanga w Chinach, o którym nie mógł znaleźć zbyt wielu informacji w sieci. Prócz tej, że był ekskomunikowany.
Najczęściej jednak Dean wrzuca linki bez żadnego komentarza. Ale, jak to w polskim zwyczaju, a jak się okazuje i w amerykańskim, delikwenta należy zdemaskować i wskazać mu jego miejsce. Tyle że Dean trafił na dość podatny grunt. Magazyn "America" jest oskarżany o heterodoksję już od dłuższego czasu. Czy to chodzi o Dettloffa, pochwałę związków jednopłciowych przez o. Daniela Horana czy ubranie figurki Matki Boskiej w kondoma...
Tak, tak, takie rewelacje tylko w "Americe".
(ar)
Wtorek, 05.02.2019 Biedroń lakmusowy
Czwartek, 20.02.2020 Czarzasty o Kidawie-Błońskiej: Małgosiu, pomyśl zanim powiesz
Wtorek, 07.01.2020 Bosak: osoba homoseksualna mogłaby należeć do Ruchu Narodowego
Czwartek, 13.06.2019 Zgorzelski: Koalicja Polska jest dla tych, którzy nie są w stanie udźwignąć LGBT
Wtorek, 02.10.2018 Ludwik Dorn o... związkach partnerskich
Dobrym przykładem było słowne afirmowanie "godności pracy", "praw człowieka", "wolności religijnej", prawa do wyboru, odwrót od jawnego antysemityzmu itp. By, flip-flop, po kapitalistycznej kontrrewolucji zapomnieć o robotnikach i ich godności, a przypomnieć sobie o "świętym prawie własności" (zwłaszcza własnej własności), nadrzędności katolicyzmu i "prawa boskiego" nad wolnością wyznania i prawem stanowionym. Nawet tak łagodnie pronaukowe poglądy, jak wyrażane przez Życińskiego i Hellera, skończyły się popieraniem najgorszych ciemnogrodzkich ekscesów paranaukowych (a w Empiku na przykład półką zatytułowaną "filozofia i religia" w całości wypełnioną dziełami rzeczonego Hellera oraz innego filozofa skinów - jakże inaczej to wyglądało w 1992...).
Mówiąc w skrócie: w korzystnych dla kościoła rzymskiego okolicznościach każdy Czajkowski i Hryniewicz przekształci się w Rydzyka i Hosera.
I co z tego ,że komunizm ma pozytywne założenia jeżeli wprowadzany w życie powodował terror, masowe morderstwa i degenerację społeczeństw.
Zależy od interpretacji. Ja akurat preferuję tą,która ocenia neutralnie, przy założeniu, że porusza w ogóle ten temat.
Jezus nie był ani socjalistą, ani rewolucjonistą. Socjalista rewolucyjny, a tym bardziej komunista, nie apelują do sumienia kapitalistów i nie liczą, że ci przestaną wyzyskiwać. Wyzysk jest samą istotą kapitalizmu, a polityka służy utrzymywaniu klas wyzyskiwanych w posłuszeństwie (vide dzisiejsza Polska z gloryfikacją wszystkich tych sił, które sprzeciwiały się alfabetyzacji, reformie rolnej, modernizacji..).
Krótko mówiąc: lis w owczej skórce; timeo Danaos et dona ferentes. Lub też lepiej: "Jesteśmy Borg. Opuśćcie osłony i poddajcie się. Dodamy wasze cechy biologiczne i technologiczne do naszej. Wasza kultura zostanie zmieniona by służyć nam. Opór jest daremny."
Opór jednak nie jest daremny, zwłaszcza jeśli się osłon nie opuści.
Co do katolików jeszcze,to wśród kościołów starokatolickich jest chyba całkiem sporo, a z całą pewnością pewna ilość przyjaźnie nastawionych wobec osób LGBT+ ( włączając w to małżeństwa ) ;)