55% Polaków uważa, że homoseksualizm jest odstępstwem od normy, które należy tolerować, jedna czwarta uważa, że nie należy go tolerować, a 64% jest przeciwna małżeństwom jednopłciowym - wynika z najnowszego sondaż CBOS-u "Stosunek do osób o orientacji homoseksualnej i związków partnerskich".
Sondaż, o którym mowa, został zrealizowany w listopadzie i miał zbadać stosunek Polaków do kwestii związanych z osobami homoseksualnymi. Metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo przeprowadzono na liczącej 1016 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.
Co wynika z raportu? Tylko 16% z badanych uważa, że homoseksualizm jest normalny, co - jak zauważają autorzy raportu - jest nieznaczną poprawą wyniku sprzed 4 lat. Aż 55% uważa, że homoseksualizm jest odstępstwem od normy, które należy tolerować, 24% zaś - że jest nienormalny i nie należy go tolerować.
32% badanych zna osobiście osobę homoseksualną. "Ci, którzy znają geja lub lesbijkę, częściej niż pozostali postrzegają tę orientację seksualną jako coś normalnego i mówią o potrzebie tolerancji, natomiast wyraźnie rzadziej traktują ją jako dewiację, której nie powinno się akceptować" - podkreślają autorzy raportu.
Z raportu dowiadujemy się również, że mężczyźni są znacznie mniej tolerancyjni niż kobiety - i to niemal dwukrotnie. Bardziej przyjazny stosunek do osób homoseksualnych mają przede wszystkim mieszkańcy dużych miast, osoby niezwiązane z kościołem i elektorat lewicy oraz PO.
Zapytano również, czy pary jednopłciowe powinny mieć prawo do okazywania sobie uczuć w przestrzeni publicznej? Wg 32% badanych tak, 64% - nie. Podobnie wygląda podział ws. małżeństw. Największa różnica występuje w kwestii adopcji dzieci przez pary jednopłciowe - zaledwie 11% jest za, a aż 84% przeciwko. Jest to mała zmiana na korzyść społeczności LGBT.
Badani wyrazili poparcie dla idei związków partnerskich par heteroseksulanych (89% jest za wprowadzeniem takie rozwiązania do obowiązującego prawa). W przypadku par homoseksualnych - 36% jest za, 56% przeciwko. Jak dowiadujemy się z badania to głównie osoby, które osobiście znają osobę homoseksualną są zwolennikami takiego rozwiązania. Wśród tych, dla których homoseksualizm jest "czymś normalnym" (sic!), aż 70% jest zwolennikami związków partnerskich. "Sprzeciw dominuje wśród respondentów uznających homoseksualizm za dewiację, której nie powinno się tolerować" - czytamy dalej w raporcie.
Wg raportu, przeciwni związkom partnerskim (jakimkolwiek) są przede wszystkim osoby starsze (powyżej 65 roku życia), wierzące praktykujące i wyrażające poparcie dla PiS. Za są osoby do 45 roku życia, o wyższym wykształceniu, mieszkańcy wielkich miast, zwolennicy lewicy i nie związani z kościołem. I znów - częściej kobiety niż mężczyźni.
Respondentów zapytano również o stosunek Kościoła Katolickiego do osób homoseksualnych. Według wiedzy 2/5 badanych (39 proc.) w Nowym Testamencie "nie ma wzmianek, by Jezus Chrystus wypowiadał się na temat związków intymnych osób tej samej płci". Ponad połowa Polaków (53 proc.) nie ma zdania na ten temat, czytamy w raporcie CBOS.
Co ciekawe, homoseksualizm - wg twórców badania - jest "oswajany", sami zainteresowani dokonują "tzw. coming outów", a małżeństwa osób tej samej płci wymagają stosowania cudzysłowu.
Szczegółowe wyniki badań można znaleźć na stronie CBOSu.
(ar)
Piątek, 12.07.2019 Większość Polaków homoseksualność toleruje, ale nie uważa jej za normę
Poniedziałek, 29.07.2024 CBOS: 90% popiera związki partnerskie różnopłciowe, a ponad 50% także jednopłciowe
Wtorek, 25.11.2025 Polska musi uznać małżeństwa jednopłciowe zawarte w UE! Co oznacza wyrok TSUE?
Środa, 02.07.2025 Ipsos Pride Report: wzrost poparcia dla związków partnerskich, niechęć wobec adopcji
Poniedziałek, 27.01.2025 Cena dyskryminacji: Polska gospodarka traci nawet 20 miliardów złotych rocznie
Mordem nie nazywa się wspomnianego przeze mnie dywanowego nalotu na Tokio, ani o parę miesięcy późniejszych bombardowań atomowych. Mord(erstwo) dotyczy przypadków pojedynczych, gdzie mamy konkretnego mordercę i konkretną ofiarę. Dlatego mówimy o mordzie przykładowo w odniesieniu do kpt. Rajsa (Burego). którego to oddział na przełomie stycznia i lutego wymordował pond 80 osób (w tym kobiet, dzieci) z pięciu wsi w białostockim.
Analogicznie nie podkreśla się roli Wielkiej Brytanii w utrzymywaniu wielkiego głodu w Irlandii (1845-50), podkreśla się natomiast i wyolbrzymia rolę ZSRR w przebiegu głodu lat 30 (np. Conquest, z rosnącą stale liczbą ofiar i czasem trwania). Katyń jest faktycznie wiedzą potoczną, i mitem. Przywołałem kilka łatwych do znalezienia w Internecie tekstów, całkiem określonych. Krytykuję bezrefleksyjne powoływanie się na pisma antykomunistycznych propagandystów (Conquest, Figes, Brzeziński itp). IPN nie jedno ma imię, ale cele te same.
Nota bene zacząłem ten wątek od uwagi o IPNowskiego wyrażenia persfazyjnego: "zbrodnia komunistyczne" (co w rozumieniu potocznym oznacza właśnie: mord, morderstwo, choć zakres ustawowy dotyczy także np. pracy w MSW w charakterze sprzątaczki).
Słabe jest argumentacja "a inni to i tamto". Rozmawiamy o tym, czy X mordowali, a nie czy inni robili to samo, albo gorsze rzeczy. Komuniści wprowadzili na tym świecie niejedną dyktaturę, a każda dyktatura (czy lewicowa, czy prawicowa) morduje ludzi, aby utrzymać swoje istnienie.
Moja argumentacja nie szła tym torem. 1. mordowanie ma dość precyzyjną definicję w języku polskim i ani Katyń, ani czerwony terror pod nią nie podpadają; działania wymienionych przeklętych, jak najbardziej tak. 2. wskazałem, że zabijanie przeciwników politycznych/ klasowych jest rzeczą statystycznie naturalną w okresie rewolucji/ przewrotów itp. Działalność komunistów niczym się na tym tle in minus nie wyróżniała, a raczej była daleko łagodniejsza. Np. król Leopold wymordował dla zysków ekonomicznych 10 mln Kongijczyków. Ofiary wojny domowej i interwencji przeciw Rosji Radzieckiej były ofiarami walki o nowy, lepszy świat (który nawet jeszcze w latach '80 miał szanse zaistnieć w sposób ewolucyjny i prosty). 3. Liczby ofiar są ważne mimo wszystko, bo zawsze podawane są wyolbrzymione liczby ofiar rewolucji, a zaniżane kontrrewolucji (vide: terror z okresu Wielkiej Rewolucji Francuskiej vs ofiary wersalczyków po Komunie Paryskiej). 4. Głód lat 30 jest niesłychanie spolityzowaną kwestią (najpierw Zachód-ZSRR, teraz kraina-Rosja-UE-USA). Nie trzeba być Douglassem Tottle by mieć wątpliwości. Powoływanie się na publikacje Instytutu Propagandy Nienawiści nie najlepiej świadczy o inteligencji.
Słabe jest argumentacja "a inni to i tamto". Rozmawiamy o tym, czy X mordowali, a nie czy inni robili to samo, albo gorsze rzeczy. Komuniści wprowadzili na tym świecie niejedną dyktaturę, a każda dyktatura (czy lewicowa, czy prawicowa) morduje ludzi, aby utrzymać swoje istnienie.
Komuniści nie mordowali? Na przykład ruskie komuchy ,w ramach rozkułaczania chłopów ukraińskich zamorzyli głodem dziesięć milionów dzieci ,kobiet i mężczyzn . Za zerwanie trzech kłosów z kołchozowego pola groziła kara śmierci . Jaką trzeba być ostatnią swołoczą żeby zagłodzić dziesięć milionów własnych obywateli.
Wystarczy być człowiekiem. Nikim mniej i nikim więcej.
A wracając do tematu, to jeszcze wiele wody upłynie i pokoleń przeminie zanim w tym polskim zaścianku homoseksualizm zostanie hm.. oswojony.
Komuniści nie mordowali? Na przykład ruskie komuchy ,w ramach rozkułaczania chłopów ukraińskich zamorzyli głodem dziesięć milionów dzieci ,kobiet i mężczyzn . Za zerwanie trzech kłosów z kołchozowego pola groziła kara śmierci . Jaką trzeba być ostatnią swołoczą żeby zagłodzić dziesięć milionów własnych obywateli.
Nie rozumiem. Komuniści nie mordowali?
Nie. Nie mordowali. Natomiast Ogień, Łupaszka, Rajs, Bury – mordowali, a taka np. Siedzik – podżegała do mordowania. Mordowali ludzi chcących normalnego życia po wojnie, uruchamiających przemysł, przeprowadzających reformę rolną, likwidujących analfabetyzm itd. Jeśli chodzi o lata Rewolucji Październikowej, i “biały oraz czerwony terror”, to również: biały był pierwszy i cechowało go niewyobrażalne okrucieństwo (porównywalne tylko z mordami dokonywanymi przez nazistów i ich pomocników z Łotwy, Litwy, Estonii czy Ukrainy). Po polsku można o tym przeczytać w książce “Wokół terroru białego i czerwonego 1917-23”, KiP 2008 (lub skrótowo w najnowszym numerze “Bez Dogmatu” (113/2017). Jeśli zaś ktoś miał nieszczęście oglądnąć film "dokumentalny" łotewskiego nazisty Edvinsa Snore, oskarżającego ZSRR o wszelkie możliwe i niemożliwe zbrodnie, to można jako odtrutkę poczytać np. Alexander Dyukova, 'The soviet story' - The tissue of lies (też łatwo dostępne). Jeśli chodzi o Katyń, to na tle innych prowadzonych przez “sprzymierzonych” socjotechnicznych likwidacji wrogów, niczym się Katyń nie wyróżniał np. 10.03.1945 Amerykanie (USA) zabili w dwu i półgodzinnym nalocie ponad 102.000 tokijczyków. Łatwo znaleźć na ten temat w sieci tekst autorstwa Hiroaki Sato: The Great Tokyo Air Raid - An Enormous War Crime. I tak dalej, trudno tu wpisywać w komentarzach. Zwłaszcza, że temat główny nieco inny.
Nie rozumiem. Komuniści nie mordowali?