Oświadczenie Wiary i Tęczy
"Postulat wsparcia osób LGBT przez ludzi Kościoła uważamy za ze wszech miar słuszny. Jest on też jednym z celów naszej grupy. Ale nie ma naszej zgody na posługiwanie się nieuczciwymi metodami nawet w najbardziej słusznej sprawie. Cel nie może uświęcać środków" - czytamy w oświadczeniu, które wydała grupa chrześcijan LGBT, "Wiara i Tęcza" ws. ks. Adama Bonieckiego.
Na początku tygodnia donosiliśmy
o zakazie wypowiadania się, który na ks. Adama Bonieckiego wydali marianie. Pierwszy zarzut wobec duchownego odnosił się do kazania, które na pogrzebie Piotra Szczęsnego wygłosił ks. Boniecki. Drugi - dotyczył wsparcia społeczności LGBT, poprzez zdjęcie, które pojawiło się na facebookowej stronie Forum LGBT.
Do sprawy odniosła się
grupa chrześcijan LGBT, "Wiara i Tęcza". "
W naszym przekonaniu, ksiądz Adam Boniecki stał się ofiarą manipulacji dokonanej przez osobę, która nie pierwszy raz szkodzi społeczności LGBT. Ów rzekomy „reprezentant społeczności LGBT” jest nam znany. Kilka lat temu za szkodzenie naszej grupie, został z niej usunięty. Dał się bowiem poznać jako osoba, która w swojej działalności nieustająco obraża ludzi i używa ataków personalnych" - czytamy w oświadczeniu. Wiara i Tęcza podkreśla, że "Jesteśmy przekonani, że wydarzenie które przyczyniło się do decyzji o zakazie wystąpień medialnych księdza Adama Bonieckiego, stanowiło kolejną manipulację tej osoby. Nie jest ona związana z żadną liczącą się organizacją działającą na rzecz społeczności osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych, ani z takimi organizacjami nie współpracuje".
Grupa zaznacza, że postulat wsparcia osób LGBT przez ludzi Kościoła jest słuszny i jest jednym z celów grupy. Wiara i Tęcza przypomina, że w przeszłości osoby związane z grupą rozmawiały z ks. Adamem Bonieckim, który "dał się poznać jako kapłan otwarty i bardzo życzliwy, który jednak nigdy nie kwestionował nauczania Kościoła katolickiego na temat homoseksualności. Również nigdy nie poparł naszego postulatu zmian w tym zakresie, na co - nie ukrywamy - mieliśmy nadzieję".
WiT dziękuje za otwartość i wyraża nadzieję, że cała sytuacja zostanie wyjaśniona.
(md)
Nie znał ,bo tak powiedział. Nikt nie wymagał od niego żeby cytował treści uchwały . Mógł przytoczyć sens tych fragmentów z którymi się nie zgadzał. Jeżeli przychodzi na dyskusję polityczną do telewizji, to powinien być przygotowany.
Ze względu na treść której nie znał .
To jest moja obiektywna ocena sytuacji. Jeżeli ktoś jest w zarządzie danej partii, to raczej powinien wiedzieć dlaczego głosował lub nie głosował za jakaś uchwałą.
E , jaki tam grzech .
E tam ,większość katolików pójdzie do nieba.
Ty na pewno nie. Jestem pewien, że odwiedzanie queer.pl to grzech.
E tam ,większość katolików pójdzie do nieba.
To oficjalne stanowisko KK więc większość kardynałów musiała to zaakceptować a kto się do tego nie dostosuje to pójdzie do piekła.
Większość katolików to czeka. Smuteczek.