Granice dyskusji o równości?
Prawicowi działacze krytykują Gdańsk za to, że Fundacji Mamy i Taty uniemożliwiono udział w Panelu Obywatelskim, dotyczącym równości. Jak odpowiada miasto i organizatorzy? "Lektura raportu Fundacji Mamy i Taty „Strategia polityczna lobby LGTB w Polsce i na świecie” nie pozostawia wątpliwości, że działalność fundacji nie jest związana ze wspieraniem równego traktowania" - mówi rzeczniczka prasowa prezydenta Adamowicza. Pozostaje nam pogratulować i zachęcić innych do pójścia tą drogą.
Czym jest Panel Obywatelski? "T
o sposób na demokratyczne podejmowanie decyzji w sprawach lokalnej społeczności, regionu lub państwa. Do zajęcia się danym tematem zaprasza się losowo wyłonioną, reprezentatywną grupę mieszańców, z uwzględnieniem kryteriów demograficznych, takich jak płeć, wiek, dzielnica czy poziom wykształcenia. Kluczowym elementem panelu obywatelskiego jest debata" - dowiadujemy się ze strony miasta. Uczestnicy i uczestniczki panelu zapoznają się ze stanowiskami ekspertów, mieszkańców, organizacji pozarządowych, czy instytucji - mogą sami także ekspertów powoływać. Co ważne - rekomendacje panelu mają być wiążące, mają mieć wpływ na miejskie decyzje.
Gdańskie panele ruszyły rok temu: pierwsze dotyczyły przygotowania miasta na ulewne opady deszczu, potem smogu. We wrześniu i październiku odbyły się już panele zatytułowane "Jak wspierać aktywność obywatelską w Gdańsku?". Poruszano m.in. kwestie antydyskryminacyjne i równości. I okazało się, że nie wszystkim się to spodobało. Kongres Nowej Prawicy z Gdańska zarzucił miastu złamanie zasady dobrej debaty i zaproszenie tylko jednej strony, "czyli środowiska feministycznego, zajmującego się wsparciem ruchu LGBT. Nie zaproszono przedstawicieli drugiej strony, które również sprzeciwiają się dyskryminacji i opowiadają się za równymi prawami, tak jak np. Fundacji Mamy i Taty" - mówił Przemysław Majewski z KNP.
Jak odpowiada miasto? "Chcielibyśmy zdementować zarzuty jakoby miasto wpierw zaprosiło, a potem zrezygnowało z obecności przedstawiciela Fundacji Mamy i Taty. Jej przedstawiciel nie znalazł się wśród organizacji, które specjaliści ds. organizacji panelu rekomendowali, jako najbardziej predestynowany do zaprezentowania chrześcijańskiego poglądu na tematy równościowe. Fundacja Mama i Tata nie została więc wyproszona, bo nie była zaproszona. Lektura raportu fundacji 'Strategia polityczna lobby LGTB w Polsce i na świecie' nie pozostawia wątpliwości, że jej działalność nie jest związana ze wspieraniem równego traktowania" - oceniła rzeczniczka prezydenta, Pawła Adamowicza, Magdalena Skorupka-Kaczmarek.
Co więcej, jeden z współorganizatorów panelu, Marcin Gerwin, napisał w trójmiejskiej "Gazecie Wyborczej": "Była to wspólna decyzja naszej trójki koordynatorów panelu, że nie. Napisałem list z odmową. Jeśli o mnie chodzi, miałem odczucie, że zgadzając się na takie wystąpienie, dalibyśmy przestrzeń na głoszenie poglądów, że istnieje grupa osób, w tym przypadku LGBT, która zdaniem Fundacji Mamy i Taty może być traktowana w nierówny sposób. A to już jest przekroczenie pewnej istotnej granicy".
Ostatecznie, 21 października, w trakcie panelu miało miejsce wystąpienie, dotyczące "chrześcijańskiej perspektywy na kwestię równego traktowania kobiet i mężczyzn oraz osób LGBT". Przedstawił je ks. Sebastian Niedźwiedziński.
Podoba się Wam decyzja organizatorów Panelu Obywatelskiego? Czy homofobiczne organizacje powinny zabierać głos w naszych sprawach? My gratulujemy i mamy nadzieję, że śladem Gdańska pójdą nie tylko inne miasta, ale przede wszystkim - media.
(md)
Magda... no nie wypada puszczać takich krzaków.