Po coming oucie przyszła pora na rozliczenie się ze sobą. Aktor opowiada o swoim zdrowiu psychicznym, o ciągłym lęku, który go nie opuszcza, o wsparciu, które dostał od najbliższych. Mówi: „Nie bój się, wiedz, że będzie lepiej”.
Aktor, znany głównie z serialu „Arrow” i „Teen Wolf” oraz swojej aktywności w mediach społecznościowych, udzielił wywiadu dla magazynu The Paper, w którym podzielił się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami z ostatnich miesięcy – tym, co go spotkało w drodze do poznania siebie i pogodzenia się z sobą. Brzmi egzaltowanie?
Colton nie ukrywa, że przez lata cierpiał z powodu swojej orientacji seksualnej i presji otoczenia. Wmówiono mu, że jego ojciec popełnił samobójstwo z jego powodu, czuł blokadę twórczą, obawiał się oceny i rywalizacji, a jednak musiał w tym uczestniczyć. Uciekał od takiego ryzyka w stwarzanie iluzji doskonałości. Zmuszał się, żeby wyjść, do zabawy, do pokazywania się. Ale nie odczuwał ulgi.
Podzielił więc swoje życie na „przed” i „po”.
„Nie wiem, kim jestem” – zaczyna. Kończy wyznaniem: „Nareszcie jestem wolny. Nie chciałbym wrócić do tego mroku, w którym żyłem przez tyle lat, do tej niepewności, strachu… Mogę się wreszcie uśmiechnąć i nie zmuszać się do tego.
Jestem wolny. Jestem niezależny. I mogę o tym mówić”.
Model apeluje: nie bój się poprosić o pomoc: „Nie bój się, poszukaj pomocy. (…) Jest wielu ludzi, cudownych ludzi, którzy mogą ci pomóc w walce z lękiem, ale nie tylko…
Nie bój się, wiedz, że będzie lepiej”.
Za swoje działania, Colton jest doceniany. W sierpniu dostał
nagrodę organizacji HRC za odwagę w mówieniu o swoich problemach i pomaganiu innym, za to, że stał się idolem dla pokolenia borykającego się z permanentnym lękiem i swoją orientacją seksualną.
(ar)