Leszek Miller z goryczą wypomina społeczności LGBT swoje poparcie, które dziś uważa za błąd. Ma takie prawo, tym bardziej, że homofobia wśród polityków wywodzących się z PZPR nie jest rzadkością. Uważam jednak, że należy przytoczyć kilka faktów i zweryfikować poparcie, jakie nasza społeczność otrzymała ze strony kierownictwa SLD.
Przypominam, że zapis konstytucyjny, definiujący de facto małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny zawdzięczamy właśnie Sojuszowi Lewicy Demokratycznej, który poddał się naciskom kościoła i w zamian za poparcie dla wstąpienia Polski do UE poszedł na ustępstwa. Kolejnej przysługi doświadczyliśmy w 2005 roku, kiedy senator prof. Maria Szyszkowska - także z SLD - przygotowała wraz z innymi politykami lewicy projekt ustawy o związkach partnerskich. Ta oddolna inicjatywa nie spotkała się z poparciem kierownictwa partii. Projekt ustawy przepadł. W kuluarach mówiono, że nie wypada głosować nad taką ustawą w kilka tygodni po śmierci papieża Jana Pawła II.
Podczas VI kadencji Sejmu RP Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich wraz z politykami SLD pracowała nad kolejną ustawą - tym razem bez szans na jej przegłosowanie. W kolejnej kadencji doszło nawet do spotkania przedstawicieli grupy z Leszkiem Millerem, które zakończyło się uśmiechami i zapewnieniami zrozumienia i poparcia. To trochę mało, biorąc pod uwagę fakt, że to właśnie SLD spaprało sprawę uregulowania związków jednopłciowych.
Nie ma wątpliwości, że w Sojuszu Lewicy Demokratycznej działało wielu polityków przychylnych naszym prawom. To m. in. pani prof. Senyszyn, prof. Maria Szyszkowska, Marek Borowski czy Ryszard Kalisz. Jestem im bardzo wdzięczny za to wsparcie. Niestety są to osoby, którym nie udało się skruszyć betonu wylanego przez pana Millera, Cimoszewicza, Kwaśniewskiego (choć to inny "obóz" niż Leszek Miller), czy Czarzastego.
Sprawiedliwość społeczna to cały pakiet. To nie wybór między polityką socjalną a równościową. Polityka lewicowa powinna troszczyć się o wszystkich wykluczonych. Pan Miller tego nie rozumie. Liczę na to, że zrozumieją to liderzy innych lewicowych ugrupowań, które poślą Leszka Miller na niewątpliwie zasłużoną emeryturę.
Radek Oliwa Queer.pl


ach tak, zapomnialem ze niektorzy gownoburze w komentarzu traktują jako powazną dyskusje a nie luzną wymiane mysli
xDD
uzylem okreslenia 'emocjonalna reakcja' na podstawie nasyconych negatywnie slow uzytych przez ciebie w tamtej wypowiedzi, takich jak 'idiotyczne' lub 'mowa nienawisci' 'lewackie' 'zryjcie gowno pedaly' i koncentrowanie sie na tym że ja jako rozmowca koncentruje sie nie na tym ze leszku powiedzial cos nieprzychylnego, a na tym czemu powiedzial cos nieprzychylnego. cos co jest dla ciebie oznaką 'homofobii' ja postrzegam jako inny sposob postrzegania.. xD
dzięki za rozwianie wątpliwości co do tego jakim typem rozmowcy jesteś
byłem w związku z kobietą facetem transfacetem i transkobietą
i nagle ktoś ci mówi że zinternalizowana homofobia bo nie zgadza sie z tobą
no nieźle, ale juz nie naruszam twojego 'safe space'
"ciezkie do ogarniecia dla cb"
Ziew. Milego dnia.
jak sobie przypomnisz o co ci chodzi to daj znać
Pamietam. O to ze ktos mysli ze erystyka z piaskownicy typu "typowo dla kogoś z lgbt reagujesz emocjonalnie zamiast racjonalnie" to "argument". Nie martw sie, zinternalizowana homofobie sie leczy.
"ciezkie do ogarniecia dla cb"
Ziew. Milego dnia.
jak sobie przypomnisz o co ci chodzi to daj znać
"ciezkie do ogarniecia dla cb"
Ziew. Milego dnia.
"w nieheteronormatywnosci" wybacz ale ja nie uznaje lewicowej nowomowy, co to jest "nieheteronormatywnosc"? Co nastepne, "niepraworecznonormatywnosc"? Homoseksualnosc to jest jedna cecha, nie determinuje ogolnej tozsamosci czy odrebnosci, chyba ze ktos bardzo chce na wlasne zyczenie zyc w getcie, ale wtedy to jego i konkretnie jego problem. Siedzenie na wlasne zyczenie w getcie jest niewiele mniej glupie niz siedzenie w szafie.
wiesz, olalbym twoje pierniczenie o 'czytaniu o zrozumieniem', ale związki frazeologiczne to dla ciebie 'nowomowa' tak trudna w rozszyfrowaniu?
"Homoseksualnosc to jest jedna cecha, nie determinuje ogolnej tozsamosci czy odrebnosci,"
i dlatego odcinam sie od lgbt mówiąc 'nieheteronormatywni' co oznacza (jesli wciaz tego nie łapiesz 'ludzie o nieprzeciętnej seksualnosci', ciezkie do ogarniecia dla cb rozumiem
Z twojej wypowiedzi wynikalo ze odebrales moja jako jakies "zawiedzione nadzieje", co biorac pod uwage (znany tu powszechnie i widoczny w prawie kazdym moim poscie "politycznym") moj stosunek do lewicy jest dosc komiczne i dowodzi - nie tylko to jedno zreszta - glebokich problemow z czytaniem ze zrozumieniem.
"w nieheteronormatywnosci" wybacz ale ja nie uznaje lewicowej nowomowy, co to jest "nieheteronormatywnosc"? Co nastepne, "niepraworecznonormatywnosc"? Homoseksualnosc to jest jedna cecha, nie determinuje ogolnej tozsamosci czy odrebnosci, chyba ze ktos bardzo chce na wlasne zyczenie zyc w getcie, ale wtedy to jego i konkretnie jego problem. Siedzenie na wlasne zyczenie w getcie jest niewiele mniej glupie niz siedzenie w szafie.