To będzie test dla środowiska akdemickiego?
Poseł Kukiz'15, Tomasz Rzymkowski i Młodzież Wszechpolska donoszą ministrowi Jarosławowi Gowinowi na Uniwersytet Łódzki za... "promocję LGBT i genderyzmu". Chodzi o zorganizowaną przez łódzką Fabrykę Równości i studentów Żywą Bibliotekę oraz pokaz filmu "Dumni i wściekli".
Warsztaty antydyskryminacyjne, Żywa Biblioteka i pokaz filmu odbyły się w połowie kwietnia na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym w ramach Ogólnopolskiego Tygodnia Pracy Socjalnej. Wydarzenia współorganizowała Katedra Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej Uniwersytetu Łódzkiego oraz Fabryka Równości. Nie spodobało się to łódzkiej Młodzieży Wszechpolskiej, która z pomocą posła Kukiz'15, Tomasza Rzymkowskiego, skierowała do ministra nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosława Gowina, interpelację. Narodowcy pytają w niej "Czy Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego finansowało powyższe wydarzenia ze środków budżetowych ministerstwa, a jeśli nie, to proszę o wskazanie, kto i na jakich warunkach sfinansował promocję genderyzmu i LGBT na publicznej uczelni wyższej?" oraz "Czy Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego uważa za stosowne wspieranie politycznych inicjatyw ideologów LGBT i gender na publicznych uczelniach wyższych takich jak Uniwersytet Łódzki?".
Bartłomiej Kacper Przybylski z Fabryki Równości, który na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym pracuje, podkreśla w rozmowie z nami, że w wydarzenia, a zwłaszcza Żywą Bibliotekę, w dużej mierze zaangażowali się sami studenci, dla których było to bardzo wartościowe doświadczenie. Nie ukrywa też, że przyszła współpraca z UŁ stoi pod znakiem zapytania.
"Może być tak, że współpraca z uczelnią nie będzie kontynuowana, chociaż samo wydarzenie zostało ocenione jako sukces, a reakcje, także ze strony UŁ, były pozytywne. Zwłaszcza, że Żywa Biblioteka, którą Fabryka Równości już organizowała, po raz pierwszy odbyła się na uniwersytecie i były obawy: czy to w ogóle robić, czy wypada, czy to dobra metoda dydaktyczna dla studentów. Studenci też pozytywnie wydarzenie ocenili, podobało się jako inna forma zajęć, inny transfer wiedzy, a nie nudny wykład, w którą mogli się także zaangażować organizacyjnie - jako wolontariusze i wolontariuszki. Studenci mieli też okazję wypowiedzieć się w mediach na ten temat" - mówi Przybylski.
Jak odnosi się do zarzutu o "promocję genderyzmu"? "Ja prowadzę zajęcia z socjologii gender i muszę przyznać, że określenie 'promocja genderyzmu' mnie bardzo śmieszy. Chociaż to jest śmiech przez łzy. Pamiętajmy, że na polskich uniwersytetach nie ma zbyt wielu zajęć z tej problematyki, ale jesteśmy uwrażliwieni na to faktyczne pojmowanie terminu gender i nikt nie ma do nas o to pretensji. Władze uczelni bały się "afery", ale bardziej ze względów bezpieczeństwa" - podkreśla w rozmowie z nami.
Przybylski mówi też, że spodziewa się reakcji ze strony ministra Gowina. "Klimat polityczny jest taki, że coś się pewnie zadzieje. Cała ta historia mnie zasmuciła i obawiam się, że w związku z zapowiedziami Jarosława Kaczyńskiego co do potrzeby kontrolowania uczelni, tematów badań, zasad awansu naukowego, w związku z tym co minister Gowin mówił wcześniej, że trzeba będzie zlikwidować "jakieś tam studia gejowskie lub lesbijskie", to spodziewam się, że jakaś reakcja ze strony ministerstwa nauki może być. Zwłaszcza, że poseł Rzymkowski w interpelacji pyta o to, kto sfinansował to wydarzenie. Podejrzewam, że ministerstwo może się tego uczepić i wpływać na autonomię uniwersytetu. To będzie przede wszystkim sprawdzian dla środowiska akademickiego, które staje przed próbą metaforycznego łamania kręgosłupów naukowcom i naukowczyniom, którzy i które zajmują się nauką niemieszczącą się w światopoglądzie i wyobrażeniach rządzącej prawicy. Czy to pójdzie łatwo, czy trudniej? Z naukowego punktu widzenia jestem ciekaw" - reasumuje.
"Nie chodzi o to, czy ktoś był, czy nie był na filmie. Wystarczy spojrzeć na to, kto organizował warsztaty i pokaz, by wiedzieć, jakie idee były promowane" - odpowiada na pytanie "Gazety Wyborczej" czy widział film "Dumni i wściekli" wiceprezes Młodzieży Wszechpolskiej, Adam Małecki.
(md)
Kto mnie znajdzie ? :D
Jestem dumny że jestem z Fabryki i pomagam i działam o naszą przyszłość :)
Pozdrawiam :)
gdyby tak nie dało się jej stracić...byłoby lepiej,dużo lepiej.
No ale oni ją utracili
10 zł za kg? To wychodzi na to, że jestem wart 860 zł. Czuję się mocno niedoceniony.