W centrum Pabianic pojawiła się wystawa nakłaniająca mieszkańców do zdrowego trybu życia. Jej autorzy wrzucają do jednego worka osoby LGBT z osobami uzależnionymi od narkotyków lub alkoholu. "Za każdym razem czuję, jakby ktoś dał ci w mordę. Praktycznie pod urzędem miasta ktoś poucza ludzi, że ja do narodu nie powinienem należeć" - mówi Michał, lekarz, mieszkaniec miasta.
W centrum Pabianic, przy ulicy Zamkowej, niedaleko skrzyżowania z Narutowicza, z
aledwie 130 metrów od gmachu urzędu miasta - pojawiła się na tablicy ogłoszeniowej wystawa zachęcająca do podjęcia zdrowego trybu życia. Po lewej stronie mamy ukazaną rodzinę, grającą w piłkę nożną, z przekreślonymi symbolami papierosów, marihuany oraz alkoholu.
Drugi plakat po stronie prawej zadaje filozoficzne pytanie "Kim jesteś?".
Strzałka w lewo pokazuje użytkownika marihuany, osobę trzymającą transparent z napisem "LGBT" i postać z butelką alkoholu w ręku. Strzałka na prawo pokazuje osobą z polską flagą, postać wyciskającą ciężary i taką, która myśli o Polsce Walczącej (jej symbol unosi się w chmurce, nad głową postaci). Aby odbiorca miał pewność, która z tych opcji powinna być tą właściwą -
autorzy plakatów przy opcji z osobą "patriotyczną" postawili tzw. ptaszek, a przy osobie LGBT krzyżyk.
O tablicy poinformował Wyborczą mieszkaniec Pabianic, pan Michał. "
Codziennie idę na ten przystanek. Tablicę mijam w drodze do sklepu i do pobliskiego banku. Za każdym razem czuję, jakby ktoś dał ci w mordę. Praktycznie pod urzędem miasta ktoś poucza ludzi, że ja do narodu nie powinienem należeć" - mówi. Dodaje, że był świadkiem komentarzy przechodniów, dotyczących wystawy, lecz ich słów woli nie powtarzać.
"Jestem lekarzem. Codziennie pomagam dziesiątkom osób, pracuje po 100 godzin w tygodniu dla dobra ludzi, także z tego miasta. Leczę rodziców i dziadków autorów tej wystawy.
Wrzucanie mnie do jednego worka z alkoholikami i narkomanami po prostu mnie boli" - komentuje pan Michał.
Na temat plakatów wypowiedziała się także
Ida Mickiewicz-Florczak, prezeska Fabryki Równości, łódzkiej organizacji wspierającej osoby LGBT+: "
Wystawa o zdrowiu przekroczyła próg mowy nienawiści. Zarówno wśród sportowców, patriotów, czy powstańców są osoby nieheteronormatywne. Nie umniejsza to wartości tych grup". Jej zdaniem pokazywanie osób LGBT, jako niepasujących do społeczeństwa, jest kolejnym przykładem łamania praw człowieka.
"To jawna manipulacja i dyskryminacja, ponieważ w prawie każdej grupie społecznej można spotkać osoby hetero- i homoseksualne. Heteroseksualni mężczyźni palą marihuanę, a homoseksualni też chodzą na siłownię" - mówi prezeska.
Tablica jeszcze do niedawna należała do lokalnego oddziału Młodzieży Wszechpolskiej. Od pewnego czasu są na niej wywieszane materiały, opatrzone logiem ONR. Jak podaje Wyborcza - mieszkańcy miasta mówią, że od dawna można było na niej przeczytać m.in. wycinki z "Gazety Polskiej" albo "wSieci".
Pan Michał mówi, że według jego ustaleń - homofobiczny plakat pojawił się 29 lipca, czyli w dniu opublikowania fanowskiego teledysku do utworu "You need to calm down" Taylor Swift, stworzonego przez Dawida Mycek i Jakuba Kwiecińskiego, w którym wystąpiły polskie ikoniczne osoby LGBT, takie jak Rabiej, czy Biedroń. Swój udział miał w nim także Michał Cessanis, dziennikarz programu "dzień Dobry TVN", który jest zadeklarowanym gejem i pochodzi z Pabianic.
(kb)