900 km na rowerze, by przypomnieć o HIV/AIDS
David Flanagan przejechał na rowerze prawie 900 kilometrów - by upamiętnić swojego zmarłego dwa lata temu syna-geja i zwrócić uwagę na kwestię HIV/AIDS.
AIDS LifeCycle to charytatywna 7-dniowa podróż rowerem z San Francisco do Los Angeles, która ma zwrócić uwagę na kwestię HIV/AIDS i pomóc zebrać pieniądze na Centrum LGBT w Los Angeles oraz organizację HIV/AIDS w San Francisco. Finansowy wynik tegorocznej podróży jest imponujący: zebrano ponad 16 mln dolarów.
Uwagę mediów zwrócił jeden z uczestników rajdu, pochodzący z Teksasu David Flanagan. 54-letni mężczyzna stracił dwa lata temu syna, Josha. Pół roku wcześniej u Josha zdiagnozowano HIV - i chociaż to nie wirus był bezpośrednio przyczyną śmierci chłopaka, rodzice zwracają uwagę, że AIDS wciąż może zabijać i dlatego zdecydowali się opowiedzieć swoją historię.
"Powinien dziś tu być z nami, więc robimy to też dla niego i jego partnera, chcemy go wspierać i pomóc uleczyć rany" - podkreśla mama Josha, Talana Flanagan, która także - jako wolontariuszka - wzięła udział w wydarzeniu.
David pojechał w rajdzie razem z przyjaciółmi Josha, grupą miśków. "Uwielbiam ich, jest mnóstwo przytulania, słuchania siebie nawzajem. To bardzo pozytywne środowisko" - mówi Flanagan, podkreślając jednak, że wcześniej nie wiedział co to znaczy, że jego syn jest "miśkiem".
W tegorocznym AIDS LifeCycle udział wzięło ponad 3 tys. osób.
(red)
Nie chcę się czepiać, ale HIV nigdy nie jest bezpośrednią przyczyną śmierci :p
Błagam, zabezpieczajcie się! Po co tak głupio umierać?
tak jak mechaniczne ruchanie się bez zobowiązań. co za szkoda!
a ja solidaryzuje z bochaterem artykułu
...chętnie bez gumy.