Zainteresowanie elektoratem LGBT nie było nigdy tak wysokie jak dziś. Dotychczas nasza społeczność nie miała istotnego wpływu na przebieg wyborów - dziś jest inaczej.
Wiele wskazuje na to, że to właśnie osoby LGBT zdecydują kto zawładnie prezydenckim pałacem. Wskazują na to nie tylko sondaże, ale też
coraz głośniejsze próby przekonania nas, że nie mamy wyboru, bo gej czy lesbijka - niezależnie od tego jakie ma poglądy - musi oddać w niedzielę ważny głos i musi być to głos na Komorowskiego. Sam zainteresowany milczy i póki co społeczność LGBT pozostała już chyba jedyną grupą, której nikt niczego nie obiecał.
Jesteśmy podzieleni. To chyba oczywiste, choć według "Gazety Wyborczej" i niektórych celebrytów oznacza to, że mamy "nierówno pod sufitem" i nie jesteśmy godni demokracji. Pojawiają się także głosy, że geje i lesbijki mają prawo mieć własne zdanie.
Według naszej ankiety połowa naszych czytelników i czytelniczek deklaruje oddanie głosu na Komorowskiego. Zaskakująco wiele osób chce zagłosować na kontrkandydata a blisko 30 proc. deklaruje oddanie nieważnego głosu lub pozostanie w domu. Ostatnie godziny wskazują na wzrost poparcia dla urzędującego prezydenta.Staraliśmy się zebrać wiele różnych głosów dotyczących aspektów LGBT w obecnych wyborach. Mamy nadzieję, że ułatwią Wam podjęcie decyzji. W odróżnieniu od mediów głównego nurtu uważamy, że każdy przemyślany wybór jest dobrym wyborem. Jeśli podjęliście już decyzję, to
zachęcamy do udziału w naszej ankiecie, która została zamieszczona w prawej kolumnie tej strony. Dzielcie się z nami Waszymi przemyśleniami w komentarzach lub mediach społecznościowym z tagami #wybory2015 #lgbt.
Jacek Kochanowski:
Menu wegetariańskie drugiej tury: karkówka, czy schab?Krystian Legierski:
Oddam nieważny głos albo zagłosuję na Dudę:
Czy nie głosując "mam nierówno pod sufitem"?Wiktor Dynarski:
Nie zdajemy testu z budowania sojuszyEwa Tomaszewicz:
Nie martwmy się wyboramiAgnieszka Holland:
Nie uzbieraliście nawet podpisówPS Rozumiemy, że temat budzi emocje, ale prosimy o poszanowanie innych rozmówców. Fanów i fanki poniżania i obrażania oponentów zapraszamy na inne portale, które się w tym specjalizują.
(red)
"Konstytucja mówi wprost, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny, nie widzę dzisiaj większości sejmowej, która by chciała zmienić tę konstytucję."
A przecież większością jest PO... hmm...
Wniosek nasuwa się jeden, czy zagłosujecie na niego czy na Dudę, to w kwestii, która chyba dla Was najbardziej się liczy, mianowicie związków partnerskich - po prostu się rozczarujecie.
Jednym odpowiada pierwszy kandydat.
Drugim odpowiada drugi kandydat.
A trzecim, ani pierwszy, ani drugi.
Jeśli żaden wam nie odpowiada, idźcie i oddajcie nieważny głos. Dlaczego?
Skoro w najlepszych wypadkach frekwencja wychodzi lekko ponad 50%, to po co nam to prawo głosu, skoro większość ma je gdzieś. Co mają sobie myśleć niektórzy wybrani urzędnicy? Skoro obywatele nie głosują, to pewnie im wisi. I nie ma się co dziwić, że niektórzy urzędnicy tak myślą.
:)
Ja się nie boję Dudy bo to marionetka i "produkt polityczny". Ja się boję Kaczyńskiego, Krychy Pawłowicz i ks. Oko.
Albo Ci, którzy nie stawiają swojej orientacji seksualnej jako jedynej rzeczy, która ich definiuje.
Dla mnie np. ważne są też sprawy socjalne... czy Komorowski je prezentuje?
Obaj są przeciwni związkom, więc po jakiej linii wybierać?
Albo Ci, którzy nie stawiają swojej orientacji seksualnej jako jedynej rzeczy, która ich definiuje.
W 2005 roku wybory miał szansę wygrać Cimoszewicz, ale Pan Miodowicz z PO z udziałem Jaruckiej sfałszowali dokument obciążający Cimoszewicza, żeby zwiększyć szanse kandydującego wtedy Tuska. Wtedy nie było sądów w trybie wyborczym i Cimoszewicz nie miał szans się obronić. Wycofał się, a prezydentem został Lech Kaczyński. Ostatecznie Cimoszewicz został oczyszczony z zarzutów, a Jarucka skazana.
Pomyślcie - Kaczyński nigdy nie zostałby prezydentem i nie zginąłby w wypadku, a za to przez dwie kadencje mielibyśmy ogarniętego prezydenta doświadczonego w sprawach zagranicznych i zrównoważonego, wywodzącego się, bądź co bądź, z lewej strony sceny politycznej.
Nie idę na wybory, bo obaj kandydaci są dla mnie dnem, ale pamiętając o tym, czego wówczas dopuściła się Platforma, gdybym szedł, zagłosowałbym przeciw Komorowskiemu.