Hillary Clinton kandydatką na prezydentkę
To oficjalne: Hillary Clinton ubiega się o nominację Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich w 2016 roku! Informację potwierdza sztab wyborczy polityczki, jak i ona sama - w niedzielę swoją premierę miał spot, w którym Clinton podkreśla, że wyrusza w "drogę po wasze głosy" - okazuje się, że także tęczowe, albowiem w spocie nie brakuje jednopłciowych par.
W niedzielę Hillary Clinton napisała na Twitterze (także po hiszpańsku), że "Kandyduję na prezydenta. Amerykanie potrzebują zwycięzcy i ja chcę być tym zwycięzcą" - we wpisie pojawił się i odnośnik do kampanijnej strony.
Na stronie znajdziemy pierwszy spot wyborczy polityczki Partii Demokratycznej, w którym zwraca się przede wszystkim do amerykańskiej klasy średniej: "Amerykanie walczyli, by przezwyciężyć kryzys gospodarczy, ale wszystko nadal sprzyja tym "na górze" - mówi Hillary Clinton w spocie, dodając, że "wyruszam w drogę po wasze głosy, ponieważ to wasz czas. I mam nadzieję, że dołączycie do mnie na tej drodze".
W spocie widzimy codzienne życie różnych ludzi: przedsiębiorców, studentów, emerytów, imigrantów, par oczekujących na narodziny dziecka, jak i samotnych matek - nie brakuje i planującej małżeństwo pary gejów, jak i pary kobieco-kobiecej. "Gdy rodzina jest silna - Ameryka jest silna" - słyszymy Clinton w tle.
"Prawa gejów i lesbijek to prawa człowieka" – mówiła kilka lat temu w Departamencie Stanu Hillary Clinton. "Walka o równość się nigdy nie skończy. Mam nadzieję, że każdy z nas zaangażuje się w budowanie przyszłości, w której każda osoba będzie mogła żyć w godności, wolna od przemocy i będzie mogła być sobą" – podkreślała polityczka wielokrotnie. W 2013 roku oficjalnie poparła też równość małżeńską w USA.
(red)
A co do pytania - clara non sunt interpretanda. Co jest prawem każdy zna, przynajmniej tym codziennego użytku. Oczywistym jest, że każdy mający prawa publiczne i pełnoletni może głosować na kogo mu się podoba.
Ja domyślam się, że pytasz czy głosujących na głupiego polityka należy potępiać. Ja jestem za wolnością, a to oznacza, że człowiek ma żyć swobodnie, robić co mu się podoba.
W prawie stosuje się odpowiednie słowa, które mają określoną, jasną definicję (tak przynajmniej powinno być). A Ty bawisz się prawem, wyrywasz z kodeksów jakieś przepisy, mieszasz z potocznie rozumianymi słowami i dochodzisz do takich wniosków jakich chcesz.
Jak zabawa to może teraz ja?
-aby przemalować zabytek potrzebna jest zgoda konserwatora zabytków
-ciało jest domem duszy, ciało=dom
-100-letnia babcia jest jak zabytek
-wniosek? Aby zrobić makijaż staruszce należy uzyskać zgodę konserwatora zabytków.
Tak mniej więcej wygląda Twoja prawnicza "logika".
Zapytam wprost. Czy mam prawo zagłosować na głupiego polityka?
"Zły czyn" to typowo prawnicze określenie?
Czy nazwalibyśmy rządami króla to co się działo pod panowaniem króla stasia poniatowskiego? Nie, bo to caryca kasia pociągała i to bynajmniej nie tylko za sznurki.
Media, szkoły, politycy, itp. robiąc ludziom wodę z mózgu właśnie dopuszczają się podżegania, w wyniku którego ludzie podejmują złe dla siebie decyzje, czyli niejako dopuszczają się przestępstwa przeciwko samemu sobie - np. giną za ojczyznę, oddają pieniądze na cel publiczny, wybierają na oficjeli złodziei, itp.
Skoro na gruncie prawa karnego namawianie ludzi do zła wobec innych jest karalne a nie mówi się - ale to była twoja decyzja, to tak samo robienie ludziom wody z mózgu skutkujące złem jakie ci ludzie wyrządzają samym sobie - też powinno być karalne.
Rekapitulując - nie jest demokracją ogłupienie ludzi a następnie popędzenie ich do urn wyborczych w celu oddania głosu zgodnie z kierunkiem, w jakim politycy im uprali mózg.
Demokracja nie polega na tym, że ludzie MUSZĄ podejmować mądre decyzje.
W demokracji jest tak, że jak ludzie chcą to mogą zagłosować na głupich polityków.