11 października obchodzimy Międzynarodowy Dzień Wychodzenia z Ukrycia (Coming Out Day). Przypominamy o stronie "Wychodzimy z ukrycia", która obchodzi już rok - i zachęcamy Was do dzielenia się własnymi opowieściami i doświadczeniami związanymi z coming outem.
Dzień Wychodzenia z Ukrycia został ustanowiony 1988 roku: na cześć marszu ludzi LGBT w Waszyngtonie, który odbył się rok wcześniej i zgromadził 500 tys. osób. W Polsce na większą skalę zaczęto obchodzić Coming Out Day w 2009 roku.
Rok temu swoją internetową premierę miała strona
wychodzimyzukrycia.net, której pomysłodawcą i autorem jest dr Jerzy Krzyszpień. Na stronie znajdziemy porady, jak się ujawnić, opowieści osób, które coming out mają już za sobą, czy informacje o prawach człowieka LGBT. "Otwartość co do własnej orientacji seksualnej czy też tożsamości płciowej jest warunkiem godnego życia. Ma ona też cel emancypacyjny. Gdy ujawniamy się, zwłaszcza przed osobami bliskimi, pomagamy im otworzyć oczy i stać się naszymi sojusznikami w zmaganiach o poszanowanie naszych praw człowieka. Zatem
ważnym celem tej strony internetowej jest zachęcanie do wychodzenia z ukrycia oraz ułatwianie tego zadania, byśmy dla naszego równouprawnienia zyskali poparcie ponad połowy społeczeństwa. Gdy badania opinii publicznej to wykażą, więcej polityków uwzględni nasze prawa w swoich kalkulacjach i pojawi się szansa na regulacje prawne gwarantujące równe traktowanie nas w różnych dziedzinach życia. Chodzi między innymi o prawne uznanie związków jednopłciowych. Nasze westchnienia za lepszą jakością życia pozostaną mrzonkami, gdy utkwimy w kryjówkach" - podkreśla dr Krzyszpień w rozmowie z naszym portalem. Ważnym elementem strony jest też fanpage na Facebooku. "
Strona na Facebooku ma także na celu uświadamianie wagi ujawniania się. Kieruje ona do bogatszego w informacje tekstu głównego. Uzyskała dotychczas ponad 9 500 polubień. Komentarze nienawistne są stosunkowo nieliczne. Na ogół powiązane są z ignorancją, skrajnie prawicowymi poglądami i bigoterią. Lecz większość naszych współobywateli otwarta jest na wiedzę. Gdy dajemy im szansę nas poznać jako autentycznych ludzi, nienawistnicy, ignoranci i bigoci schodzą na margines" - reasumuje autor wychodzimyzukrycia.net.
Zachęcamy do odwiedzenia strony i zapoznania się z zawartymi na niej informacjami! (md)
A z okazji Dnia Wychodzenia z Ukrycia - wszystkim ujawnionym gratulujemy, a nieujawnionym życzymy dużo uśmiechu, pozytywnej energii i odwagi! I zachęcamy do dzielenia się dziś, za przykładem posła Roberta Biedronia, własnymi opowieściami i doświadczeniami związanymi z coming outem! Robert Biedroń Działacz LGBT, publicysta i polityk
Mój coming out był wymuszony. Miałem wtedy 18 lat, zakochał się we mnie chłopak, ale ja do niego nic nie czułem. W akcie desperacji zadzwonił do mojej mamy i powiedział jej, że mnie kocha, a ja go nie chce. Mojej mamie wydawało się to tak abstrakcyjne, że nie przejęła się za bardzo tym telefonem. Dopiero za drugim razem, gdy powiedział jasno, że jest homoseksualistą (wtedy słowo gej nie było jeszcze tak popularne jak dzisiaj), mama zrozumiała przekaz. I tutaj nastąpił stały scenariusz: płacz i rozpacz matki, stereotypy, że będę na starość samotny, umrę na AIDS, itp. Na szczęście to wszystko minęło i mama oswoiła się z tematem - dzisiaj jest wielką sojuszniczką środowiska LGBT.
A ja za żadne skarby nie wróciłbym do szafy. Nie wyobrażam sobie, że miałbym udawać kogoś, kim nie jestem. W końcu mam tylko jedno życie.
Nie bójcie się powiedzieć rodzicom a przede wszystkim MAMIE, bo mama to taka osoba, która zawsze zrozumie i zawsze będzie nas wspierała bo nas urodziła a swojego dziecka nie da się nie kochać.
Pozdrawiam
I niestety w Polsce nadal trzeba uważać gdzie i komu coś mówimy... Nadal nie polecam "ujawniać" się w firmie, chyba, że macie naprawdę wysokie poczucie pewności... Rodzina? Sprawa indywidualna - ja jeszcze rok/2 lata nie mam zamiaru swoim rodzicom mówić (siostra już wie ;))... Nie mam pojęcia jak to odbiorą, a na razie nie jest im to do niczego potrzebne. Przyjaciele? Według mnie tu powinniśmy/powinniście bez wahania "wyjść z szafy" - jeśli są waszymi prawdziwymi przyjaciółmi - to zaakceptują Was i wesprą - w przeciwnym wypadku lepiej przestać znać takich ludzi i przestać tracić na nich czas ;)
Ja po swoim pierwszym powiedzeniu o sobie czułem ogromną ulgę... I po każdym następnym czuję się... swobodniej... lżej... lepiej :D Polecam każdemu! (Ale jednak ostrożnie... - miejsce, czas, okoliczności - często mają duże znaczenie ^^)