We wrześniu premiera wyreżyserowanego przez Jill Soloway ("Sześć stóp pod ziemią") nowego serialu z literką T na planie głównym - "Transparent". Serial w całości sfinansował i wyprodukował Amazon, a premiera będzie miała miejsce na amazonowej platformie VOD. Będzie (branżowa) konkurencja dla Netflixa?
Przypomnijmy, że Netflix wyprodukował dwa bardzo popularne i nagradzane seriale: "House of Cards" i chwalony przez społeczność LGBT
"Orange is the New Black". Amazon nie ukrywa, że zamierza z rozmachem wejść na rynek VOD jako alternatywa dla Netflixa.
"Transparent" ma skupić się na historii zamieszkującej w Los Angeles rodziny, której ojciec, Mort, ujawnia się jako osoba transpłciowa i zaczyna żyć jako Moira. W roli głównej zobaczymy Jeffreya Tambora - Jill Soloway nie ukrywała, że rola została napisana specjalnie dla tego aktora. Na fali popularności tematyki LGBT, zwłaszcza w telewizji, sama społeczność coraz głośniej mówi o tym, że w role z literką T powinni wcielać się ludzie transpłciowi, co jest bardzo istotne ze względu na widzialność. Czy Soloway nie obawia się takiej krytyki? Scenarzystka i reżyserka, która ma siostrę lesbijkę i sama trzy lata temu przeżyła transpłciowy coming out własnego ojca, podkreśla w wywiadach, że dołożyła wszelkich starań, by plan zdjęciowy był przyjazny, a cała ekipa odpowiednio doedukowana w kwestii transpłciowości. Soloway przyznaje też, że na
60 osób w ekipie ponad 40 to ludzie transpłciowi. Czy się udało - będziemy mogli ocenić pod koniec września, na stronie Amazona możemy obejrzeć odcinek pilotowy.
W czerwcu donosiliśmy też, że na Kickstarterze odbywa się zbiórka pieniędzy na "The Switch" - pierwszy transpłciowy serial komediowy. Twórcy zebrali o 10 tys. dolarów więcej niż zakładali - produkcja ruszyła: jest szansa, że "The Switch" w przyszłym roku pojawi się w kanadyjskiej telewizji.
(md)
Nawet najbardziej empatyczny cispłciowy aktor nie ma pewności, że tego uniknie.
Role bardzo często wymagają przygotowania, research'u od aktorów aby mogli się "wczuć" w postać. Dzięki empatii, którą większa część ludzi w mniejszym lub większym stopniu posiada jesteśmy w stanie rozumieć emocje innych ludzi mimo że nie jesteśmy w ich sytuacji. Bycie dobrym aktorem nie polega na umiejętności grania siebie, tylko własnie na graniu kogoś od nas rożnego.
Czy z definicji aktorstwo nie polega na wcielaniu się w kogoś kim się nie jest? O_o
To nie kwestia aktorstwa tylko widzialności i autentyczności reprezentacji. Nie wystarczy założyć sukienkę, perukę, umalować się/garnitur, spodnie i breast binder żeby oddać to kim są i co czują osoby transpłciowe.
Kiedyś w filmach holywoodzkich osoby czarnoskóre/homoseksualne osadzano głównie w rolach morderców, bandytów i złodziei. Oczywiście postacie te nie miały innego życia(nie były matkami, synami, córkami itp. itd.)
Zupełne spłaszczenie i wypaczenie wszelkich Innych w kulturze.
Daltego osoby trans* powinni grać aktorzy niecispłciowi.
Nie. Transkobieta wyglaða jak trankobieta. Trankobieta która robi zmianę po 40-te ma prawo wyglądać jak "facet w kiecce" i jej to nie umniejsza. To wciśnięcie biologicznej kobiety w rolę transkobiety byłoby kreowaniem fikcji.
Hilary Swank jest świetna.
to jak nazwac transa grajacego transa :)? anoć prawdą :) hehe
szukajmy prawdy bo o transach jest w kit pyłu ..