Czy w Krakowie możliwe jest wprowadzenie kompleksowa polityka antydyskryminacyjna, obejmującej wszystkie działania miasta i uwzględniającej potrzeby wszystkich grup społecznych narażonych na marginalizację? Na to pytanie w czwartek i piątek (23-24 stycznia 2014) próbowali odpowiedzieć uczestnicy i uczestniczki konferencji organizowanej przez Krakowską Sieć Antydyskryminacyjną.
Krakowska Sieć Antydyskryminacyjna (KSA) to koalicja organizacji pozarządowych oraz osób indywidualnych, które
przez ponad 2 lata sprawdzały, w jaki sposób miejski urząd realizuje działania na rzecz grup narażonych na dyskryminację. Sprawdzano, do kogo Urząd Miasta Krakowa (UMK) kieruje swoje działania, czy są to jednorazowe akcje czy długofalowa strategia, oraz – przede wszystkim – czy magistrat uznaje zwalczanie dyskryminacji za ważny obszar swojego działania.
W czwartkowej i piątkowej konferencji wzięło udział ponad 80 osób. Głos zabrały m.in.
Pełnomocniczka Prezydenta Miasta Łodzi ds. Równego Traktowania Bogumiła Stawicka, czy Katarzyna Godyń z Urzędu Miasta w Nysie, która opowiadała o wdrażaniu w mieście Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym. Nie zabrakło i wystąpień przedstawicieli oraz przedstawicielek inicjatyw obywatelskich i organizacji pozarządowych, którzy opowiadali o swoich doświadczeniach współpracy z lokalnymi administracjami samorządowymi.
Przedstawicielka KSA, Natalia Sarata, zaprezentowała
najważniejsze rekomendacje i postulaty kierowane do UMK. Wśród nich jest m.in. wskazanie osoby decyzyjnej (urzędnika/urzędniczki UMK), która w swoich zadaniach będzie miała koordynowanie polityki równościowej miasta. Z analizy wynika bowiem, że w UMK są osoby, który realizują niektóre zadania równościowe (np. wiceprezydent Magdalena Sroka, która była przewodniczącą zespołu przygotowującego dla Rady Miasta Krakowa uchwałę o przyjęciu Strategii zapobiegania rasizmowi i ksenofobii), jednak oficjalnie nie mają tego w zakresie swoich obowiązków służbowych. Innym kluczowym postulatem jest rozpoczęcie realnego, szerokiego dialogu społecznego i współpracy z organizacjami pozarządowymi oraz uwzględnianie zdania mieszkanek i mieszkańców Krakowa w procesie decyzyjnych dotyczącym miasta. Trzecim postulatem jest opracowanie kompleksowego dokumentu (Miejskiej Strategii Antydyskryminacyjnej), który będzie odpowiadał na problemy różnych grup społecznych Krakowa. Jak wynika z badań KSA, taka strategia jest niezbędna do prowadzenia skutecznej polityki społecznej w Krakowie – obecne działania na rzecz zwalczania dyskryminacji, zapobiegania wykluczeniu i nierównościom prowadzone przez Kraków są przypadkowe i chaotyczne, zwykle nie wykraczają poza to, czego wymagają przepisy centralne.
"Te uwagi i rekomendacje są jak najbardziej trafne. Pokazują kierunek i tendencję, która musi mieć miejsce. Jeżeli chcemy w duchu partycypacji doprowadzać do tego, aby wszystkie grupy społeczne w sposób aktywny włączały się w życie naszej gminy i nie mieszkały w Krakowie w poczuciu odsunięcia i marginalizowania, to trzeba tak kreować politykę samorządową, aby ten „duch” był jak najbardziej obecny" – przekonywał Bogdan Dąsal, Pełnomocnik Prezydenta Krakowa ds. Osób Niepełnosprawnych. Innego zdania była Pełnomocniczka Prezydenta ds. Polityki Społecznej
Anna Okońska-Walkowicz, która w swoim krótkim wystąpieniu nazwała politykę antydyskryminacyjną „pustym słowem i biciem piany”.Członkowie i członkinie KSA zwracają jednak uwagę, że w UMK są osoby, które "rozumieją rolę miasta w prowadzeniu skutecznej polityki zapobiegania dyskryminacji i wykluczeniu, odpowiadającej na problemy różnych grup społecznych, także tych wcześniej niedostrzeganych, nielicznych lub świadomie pomijanych" i wyrażają wolę rozmowy na ten temat.
Główne wnioski i rekomendacje z antydyskryminacyjnego monitoringu polityki KrakowaNa stronie
Fundacji Autonomia dostępne też będą nagrania z wystąpień.
(mat. pras. - ksa)
Co do pielęgniarek to zgadzam się że powinny więcej zarabiać, przy okazji może były by wtedy ciut milsze ;)
Zgodzisz się ze mną na pewno, że kobietom jest trudniej znaleźć pracę. Jest dla nich mniej ofert pracy. Póki co nie mogą być operatorami maszyn, strażakami, górnikami, marynarzami...
Wymieniłaś zawody ciężkie fizycznie (oprócz operatora, bo pracę za niego wykonuje maszyna), a mężczyźni zwykle są silniejsi. Jakiś czas temu widziałem na kursach na koparkę, ładowarkę 2 albo 3 kobiety.
Zawód kierowcy autobusu się feminizuje powoli. Coraz więcej kobiet widać za kierownicą. Ale to łatwo wyjaśnić. Kierowcy autobusów są kiepsko opłacani i sporo wyjeżdża za granicę (np. do Norwegii). Przedsiębiorstwa komunikacyjne zatrudniają kobiety bo nie mają wyjścia. A kobiety są mniej wybredne jeśli chodzi o płacę.
Natomiast pracownicy niższego szczebla, bądź zatrudnienie w mniejszych firmach (których jest ogromna większość) zarabiają tyle samo i są tak samo traktowani niezależnie od płci.
Jak tak sobie pomyśle o moim lokalnym otoczeniu to zupełnie nie zauważam w nim dyskryminacji kobiet. Widzą ją tylko w sejmie w tv i czasem czytam o nich w jakiś artykułach.
W takim razie jak należy postawić to pytanie? Sformułuj je.
To jacy jesteśmy w dużej mierze zależy od wychowania.
Wychowanie spoczywa na ogół na kobietach.
Więc kobiety mają potężne narzędzie do kształtowania społeczeństwa.
Różne kategorie społeczne podlegają dyskryminacji. Jednak kobiety to szczególny przypadek. Po pierwsze nie należą do mniejszości (nawet, minimalnie są w większości). Po drugie mają wpływ na wychowanie osób, przez które są dyskryminowane.
Czy Żydzi mieli wpływ na wychowanie nazistów, antysemitów? Nie. Czy Murzyni mieli wpływ na wychowanie białych oprawców? Nie. Czy kobiety mają wpływ na wychowanie mężczyzn? Tak. Jest chyba różnica?
Po pierwsze ofiara musi sobie zdawac sprawe ze swojej sytuacji. Jesli nie postrzega siebie i podobnych jej jako ofiar opresji, to nie mozna wymagac, ze cos bedzie chciala zrobic w celu zmiany swojej sytuacji. Dochodzi do tego presja spoleczna i wielokrotne wykluczenia (np. dlaczego afroamerykanki nie donosily na swoich mezow w kwestii przemocy domowej?).
Imho, nie mozna postawic pytania w sposob, jaki to robisz, bo problem dotyczy zlozonej kat. spolecznej, roznych grup, ktore czesto mialy sprzeczne interesy (co udowadnia swoim dzialaniem np. Henryka Bochniarz jako szefowa Lewiatana).
Dyskryminowane ale jakby spojrzeć na to szerzej to nic z tym nie robią. W Polsce kobiety to 52% ogółu społeczeństwa. Ile kobiet jest w sejmie? Ile kobiet sprawuje władzę? 52% to jak pakiet kontrolny w firmie więc dlaczego kobiety tego nie wykorzystują?
Nie neguję tego, że kobiety są dyskryminowane. Jednak jedna sprawa mnie intryguje. Większość ciężaru wychowania spoczywa na kobietach. Czy można choć w 1% obarczyć winą kobiety, że tak wychowują członków społeczeństwa? że utrwalają system?
Ja rozumiem, że duże znaczenie mają kultura, prawo, władza, a te w dużej mierze są w rękach/ są tworzone przez mężczyzn. No ale wychowanie jednak ma jakieś znaczenie? I nie mówię tylko o wychowaniu w domu, ale także w szkole. Kadra nauczycielska od dawna jest sfeminizowana (większość to kobiety). Mając dostęp do "kształtowania" młodego człowieka, dziwię się, że emancypacja kobiet przyszła tak późno, a równouprawnienie odbywa się z takim oporem. (i proszę mi tu nie przypisywać argumentacji w stylu: "ofiara winna gwałtu, a nie gwałciciel", bo to inna sytuacja)