„Pełne prawo do adopcji powinno być kolejnym krokiem”
Niemiecki Trybunał Konstytucyjny orzekł dziś, że gdy jedna osoba w związku jednopłciowym ma wcześniej adoptowane dziecko, to druga także może je adoptować. ”Hurra! Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał ograniczenia prawa do adopcji partnerów jednopłciowych za niezgodne z konstytucją” – napisał na Twitterze Volker Beck, niemiecki polityk Zielonych, ujawniony gej, od lat działacz na rzecz praw ludzi LGBT.
„Obowiązujący dotychczas zakaz tego rodzaju adopcji narusza zasadę równego traktowania. Partnerzy będący gejami i lesbijkami też muszą mieć w takich przypadkach możliwość adopcji” – tłumaczyli swoją decyzję sędziowie w Karlsruhe. Sędziowie podkreślali też, że warunki, które dają związki partnerskie nie różnią się w kontekście wspierania rozwoju dziecka od tych w małżeństwach różnopłciowych. Beck nazwał decyzję TK „kamieniem milowym w rozwoju prawa konstytucyjnego”. Bardzo pozytywnie decyzję TK oceniała też niemiecka ministra sprawiedliwości, Sabine Leutheusser-Schnarrenberger. „Dzisiejsza decyzja jest historycznym krokiem w postawieniu tęczowych rodzin w Niemczech na całościowej, bezpiecznej i legalnej stopie” – powiedziała polityczka, dodając, że „Pełne prawo do adopcji powinno być kolejnym krokiem”.
Związki partnerskie w Niemczech zalegalizowano w 2001 roku. Od 2005 roku możliwa jest adopcja biologicznego dziecka partnera.
To nie jedyna dobra dziś wiadomość w kontekście adopcji przez pary jednopłciowe. ILGA-Europe donosi, że Europejski Trybunał Praw Człowieka postanowił, iż Austria dyskryminuje pary tej samej płci zakazując im przysposobienia biologicznego dziecka partnera.
(md)
Wiesz co, myślenie nie jest takie rzadkie. Niektórzy po prostu boją się wygłaszać swoje przemyślenia. Z drugiej strony mamy też dużo osób, które niby myślą, ale ich przemyślenia bywają często logicznie niespójne, a co gorsza wydaje im się, że ich prawda jest jedyna i najważniejsza. W rzeczywistości istnieje wiele równoważnych światopoglądów. Równoważnych w sensie nieszkodliwych, ale mocno różniących się od siebie. To, że jedna osoba wybiera jeden światopogląd nie oznacza, że on jest jedyny i najlepszy. Niestety drażnią mnie światopoglądy, które nawołują do tępienia czegoś, co nie jest szkodliwe. Jeśli coś ma faktycznie negatywne skutki, gotów jestem zrozumieć nietolerancję względem tego, ale tylko wtedy. Nie dbam o żadną moralność, każdy ma własną, a jedynym ograniczeniem naszej własnej wolności powinna być wolność innych. Ludzie zarzucają homo, że są nienaturalni, niszczą model rodziny, że upadnie ludzkość itd. Jakoś przez te całe wieki nie upadła i ludzi raczej jest coraz więcej niż ubywa.
Swoją drogą jak będzie nas za dużo, to zacznie się nędza, bunty, wojna i w końcu tą cała praworządnością, kulturą, tradycją (chrześcijańską) i tradycyjnym modelem rodziny będzie można sobie podetrzeć tyłek, bo każdy będzie myślał jak wykiwać sąsiada (być może zabić), aby mu gwizdnąć trochę trawy na obiad. To może czarny scenariusz, ale jeśli ludzkość będzie się bez granic rozwijała i nie zacznie wybijać się sama, to coś takiego nas czeka. Ziemia jest duża, ale nie nieskończona. Czasami zastanawiam się czy homoseksualizm nie jest naturalnym mechanizmem walczenia ze zbyt dużym przyrostem naturalnym. Możliwe, że reguluje on delikatny balans, od którego zależy zbyt szybki wzrost populacji? W każdym razie istnieje wśród ludzi i zwierząt od wieków i nie jest wcale rzadki. Być może ma jakieś poważniejsze uzasadnienie ewolucyjne i gra jakąś rolę, której jeszcze nie znamy. Nie wiem, nie jestem biologiem, mogę tylko snuć przypuszczenia.
@higashi
Nie wszyscy Niemcy byli źli. Z kolei moi dziadkowie mają z reguły dobre przeżycia ze zwykłymi niskiej rangi żołnierzami z Niemiec. Większość z nich nie chciało iść na wojnę. Mało kto ma ochotę nadstawiać karku dla jakiegoś fanatyka, ale robili to ze względu na konsekwencje. Tak naprawdę wojna jest toczona przez grupkę ludzi. Reszta to ludzie zmuszani do walki pod groźbą konsekwencji. Zwłaszcza jeśli nie jest to po prostu ich zawód.
Możesz czuć nienawiść do Niemców z TAMTEGO czasu, do tych, którzy pociągali za sznurki. Możesz też czuć nienawiść do neonazistów z całego świata, ale nie masz uzasadnionego prawa czuć nienawiści do zwykłych Niemców żyjących TERAZ. Nie masz, bo nie zrobili oni ci nic, ani twojej rodzinie też nie. Jeśli jesteś zwolennikiem odpowiedzialności przez pokolenia, to zapewne w twoim drzewie genealogicznym też dałoby się znaleźć kogoś, za kogo ktoś inny mógłby ciebie teraz nienawidzić. Jeśli więc chcesz pozostać racjonalny i rozsądny, możesz najwyżej czuć niechęć do Niemców, a pewnie do wielu byś jej nie czuł, gdybyś miał okazję paru poznać. To tacy sami ludzie jak każdy, a że Hitler był pierdolnięty, to sorry. Według mnie na nienawiść zasługują tylko ci, którzy z własnej woli i chęci szli na wojnę, żeby zabijać.
No i teraz przeczytałem resztę twojej wypowiedzi (zawsze odpowiadam w miarę czytania, żeby niczego nie przegapić) i zgadzam się. Nie warto chować urazy, chyba, że do osób, które za coś odpowiadają i faktycznie należy wybaczać i nigdy nie zapominać. O takich rzeczach lepiej pamiętać, aby nie zdarzyły się ponownie.
Co do nazywania Niemców wrogami, to chyba twoi rodzice zatrzymali się na poziomie wojny, a wątpię aby znali osobiście ten okres patrząc, że ty sam masz 15 lat i zakładając, że twoi rodzice mają co najwyżej 50.
A co z dziadkami ? Oni akurat mniej lub lepiej znają wojnę. Moi akurat znają ją doskonale. I przez ich cierpienia czuję historyczną nienawiść do pasywnych "sprzymierzeńców" najeźdźców czy zbyt aktywnych "sprzymierzeńców" . Czuję nienawiść pomimo, że moi dziadkowie jej nie odczuwają i dawno się pogodzili z tym co się działo. Co nie zmienia faktu, że i tak podchodzę z szacunkiem do każdego człowieka a nienawiść to tylko jakaś bezsensowna idea (nieskierowana do narodu jako takiego lecz do historycznych zdarzeń), która miałaby być rekompensatą za krzywdy wyrządzone moim dziadkom. I zazwyczaj żyję według zasady - wybaczam ale nie zapominam.
Masz rację, że nie ma znaczenia kolor człowieka i skąd pochodzi, bo z każdego miejsca na świecie i w każdym kolorze skóry można znaleźć zarówno dupka jak i istną perełkę. Co do stereotypów to nigdy nie byłem im przeciwny. Wydaje mi się, że to pozostałość z okresu, kiedy nasze mózgi były jeszcze słabo rozwinięte, kiedy musieliśmy bazować właśnie na stereotypach i generalizacjach aby przetrwać. Jednak człowiek współczesny, nawet przesiąknięty stereotypami powinien potrafić poddać je weryfikacji, kiedy ma styczność z przedmiotem (podmiotem) stereotypu. Wielu ludzi jednak nie próbuje.
Co do nazywania Niemców wrogami, to chyba twoi rodzice zatrzymali się na poziomie wojny, a wątpię aby znali osobiście ten okres patrząc, że ty sam masz 15 lat i zakładając, że twoi rodzice mają co najwyżej 50. Obecnie Niemcy wydają się jednym ze spokojniejszych i bardziej cywilizowanych krajów Europy. Zmieniły się bardzo od czasu wojny. Dlaczego ludzie nie potrafią przystosować swojego myślenia do zmian zachodzących w świecie? Nie wiem... Nigdy nie byłem wrogiem ludzi, którzy czegoś nie akceptowali, albo wręcz zwalczali z niewiedzy, ale zawsze byłem wrogiem ignorancji. Niewiedzę można wybaczyć, ignorancję trzeba zwalczać.
Niestety, chciałbym, żeby świat był idealny i faktycznie wielu dobrych ludzi mogłoby wspólną pracą uczynić świat idealny, ale nie można zapominać o tych, którzy mają to gdzieś i niestety oni psują cały ten cudowny obrazek. Utopia jest nieosiągalna, chyba że ludzkość jakimś cudem nagle wyzbędzie się egoizmu i prostactwa (w co wątpię).
tak tez jest potem w zyciu - idz do pracy i badz grzeczny to tez Ci wejda na leb.
ale to kwestia charakteru chyba. ja bylem zawsze przemadrzaly i lubilem podkrecac.
jest takie powiedzenie - na pochyle drzewo kazda koza skacze....
mysle ze my po prostu musimy wiedziec, ze darwin wiecznie zywy, ze prawo silniejszego wciaz jest aktualne. tylko dzis sila to nie tylko miesnie....ale trzebamiec jakas sile bo jesli nie mamy zadnej to jestesmy idealnym kozlem ofiarnym.
Sam się nad tym zastanawiałem i myślę, ze część winy ponoszą rodzice, że nie uczą dzieci tolerancji do inności, a drugą część winy ponosi natura człowieka. Nie spotkałem się nigdy, aby rodzice nastrajali dzieci przeciwko rudym, a rudzielce też są często przez dzieci tępione. Wydaje mi się, że dzieci po prostu tępią wszystko co nie jest takie jak większość, a rodzice po prostu nie reagują i traktują to jak dziecięce zabawy. Tak mi się wydaje.
Co do prześladowania homo to uważam to za hipokryzję. Osoby homo, które są przeciw adopcjom zwykle faktycznie nie chcą ich bo wiedzą, że dzieci będą miały ciężko. Natomiast w przypadku osób hetero to wygląda mniej więcej tak:
"Nie pozwolimy wam, żebyście adoptowali dzieci, bo będą one żyły w piekle, które my sami i nasze dzieci im zgotujemy"...
Vito, muszę się z jednym zgodzić. Mianowicie, że prześladowanie zależy od tego czy ktoś jest silny czy słaby. Tak naprawdę dzieciaki znajdą sobie zawsze byle powód aby kogoś tępić. Jeśli ktoś jest słaby (fizycznie lub psychicznie) będzie tępiony, choćby nie odstawał zbytnio od reszty. Jak ktoś jest mocny, to będzie lubiany, choćby był inny. Znaczy nie ma gwarancji, że przez wszystkich, ale na pewno będzie miał przyjaciół i wrogów, z czego raczej żadne z nich nie będzie szukało zaczepki. Dzieciaki są owszem wredne, ale dobrze wiedzą do kogo mogą podskoczyć, a kto im po prostu da w dziób. Nie będę ukrywał, że sam zaliczałem się raczej do tej kategorii tępionych. W czasach podstawówki nawet nie myślałem o homoseksualizmie, więc to nie o to chodzi, ale byłem jedną z najspokojniejszych i najłagodniejszych osób z klasy, co inni wykorzystywali w celu zaczepki czy pokazania swojej wyższości. Na szczęście nie miałem jeszcze tak źle :)
Jeśli ktoś uważa, że homo nie może mieć dzieci bo te dzieci będa prześladowane w szkole, to pytam - a czy młodzi homo powinni się ujawniać?
Mamy tu przykład kilku młodziaków którzy się ujawnili w szkole i co? Np. lajfisbrutal pisze - ujawniłem się jak miałem 15 lat i póki co nikt przez rok mi nic złego nie powiedział.....
Z kolei ktoś inny napisał, że po ujawnieniu się w szkole miał ciężko.
Ale jak sie patrzy na lajfisbrutal to widać silnego psychicznie chłopca, dominującego, pewnego siebie......dlatego mu nikt nie dokucza. On jest trochę pod tym względem podobny do mnie.
A jak ktoś jest słaby i delikatny i wrażliwy i grzeczniutki to będa mu dokuczali z byle powodu, czy to z powodu bycia homo czy z dowlonie innego.
Więc tu nie tyle idzie o to, że homo dyskredytuje człowieka w szkole ile idzie o to, że trzeba być silnym i pewnym siebie inaczej cię zjedzą z każdego powodu, nie tylko z powodu homo.