Kolejne kandydatki oraz kandydaci LGBT na listach Ruchu Palikota
Anna Grodzka, prezeska Fundacji Trans-Fuzja, będzie krakowską "jedynką" na listach Ruchu Palikota do Sejmu, Robert Biedroń będzie "jedynką" na listach RP w Gdyni. Z list partii Janusza Palikota wystartuje też koordynatorka Kampanii Przeciw Homofobii w Zielonej Górze - Katarzyna Bienias, która znajdzie się na miejscu czwartym w województwie lubuskim, w okręgu nr 8.
Robert Biedroń powiedział naszemu portalowi, że te wybory są dla nas dużą szansą: "apeluje, żebyśmy dali czerwoną kartkę SLD".
Niechęć do Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest też jednym z powodów, dla których na start z list Ruchu Palikota zdecydowała się Katarzyna Bienias: "Obserwując politykę wobec środowisk zajmujących się prawami człowieka, wykorzystywanie tematu równouprawnienia kobiet, mowy nienawiści czy związków partnerskich do przedwyborczej gry, a także seksistowskie żarty posłów sprawiły, że nie zastanawiałam się długo. Kiedy pojawiła się możliwość wystartowania w tegorocznych wyborach parlamentarnych, powiedziałam 'dlaczego nie?'" - powiedziała naszemu portalowi Bienias. "Nie ukrywam również, że program "Nowoczesna Polska" przypadł mi do gustu. Mówi o realnych potrzebach i konieczności realnych zmian. W pełni te założenia popieram. Jestem studentką politologii na Uniwersytecie Zielonogórskim, za chwilę bronić będę pracy nt. wpływu feminizmu na polską politykę. Od dwóch lat koordynuję działalność Kampanii Przeciw Homofobii w Zielonej Górze. Te kilkanaście miesięcy intensywnych działań na rzecz LGBT oraz praw kobiet pozwoliły mi zrozumieć mechanizmy dyskryminacji i jej przeciwdziałania. Chciałabym zdobytą wiedzę i zaangażowanie wycisnąć do ostatniej kropli i bezpośrednio wpływać na kształtowanie polityki równościowej w Polsce" - dodaje w rozmowie z nami.
(md)
Ja wierzę w "palikociarzy" i będę na nich głosować. Oprócz środowiska LGBTQ jest jeszcze inna bliska mi grupa, która z tym ruchem wiąże duże nadzieje: mniejszości używkowe. A partia Palikota proponuje duże zmiany w polityce narkotykowej z legalizacją zioła włącznie. Który elegancki OBOP-owiec zaprosi ziomala do udziału w sondażu? ;) Ta grupa wyborców może być w sondażach zupełnie nieobecna. Jeżeli uda się ich wyciągnąć z domu, przekonać do zagłosowania, oni też mogą przyczynić się do niespodzianki.
pamietaj, Palikot to nie zakrecona pisarka, tylko wytrwany biznesmen, polityk już z odrobiną doswiadczenia. Stąd wnioskuje, że będzie ok.
Wiem, że polityka gnije i Palikot idealny nie jest, ale Ci co dotąd rzadzi pokazali nam swoje oblicze...tyle niewykorzystanych szans: fundusze ue, koniunktura była itp.
Więc chetnie napuszczę na nich Palikota :)
ale ze niby jak SLD dostanie wiecej to cos zdziała...?
mowicie tylko o prawach LGBT, ale co SLD czy PO zrobi z rozwojem w innych dziedzinach...gospodarka, walka z biurokracją, polityka zagraniczna....Palikot po to odszedł z PO będąc na szczycie (vice prezez, szef regionu, jadał sniadanka z prezydentem i premierem) bo ni emogl tego realizować.
politycy PO, SLD, PIS, PSL .....itp itd w życiu nie zarobili kasy i łatwo im sie rozdaje i rzadzi...nauczyciel historii premierem, phiii.
dlatego chce oddać glos na Palikota, ma nowych konkretnych ludzi...nawet jak nie wejda dziś, to na luzie dostana 3% i przez to dotacje, wzmocnią się (bo i tak przez rok zbudować siłe jaka jest dziś to niezla jazda). wystartuja w wyborach lokalnych, zaczna prace na rzecz lokalnych spolecznosci (i tak wiekszosc członkow to przedsiebiorcy, akademia, ludzie kulury, działacze spoleczni) i przez to jak nie dziś to nastepnym razem rozbiją beton.
Dlatego zdecydowanie Palikot!
ale wiesz, że w naszym pięknym kraju bezpieczniej powiedzieć "najdalej w roku 2015" :D
Zresztą, nawet jeśli Palikot wejdzie do Sejmu, to co to zmieni, jeśli chodzi o ustawodawstwo przyjazne społeczności LGBT? :) PO się z Palikotem znowu nie zwiąże (będą woleć PSL lub SLD), sam Palikot nic nie zdziała z kilkoma procentami, a na dodatek SLD będzie miała mniej posłów, jeśli Palikot wejdzie, niż jeśli go nie będzie (bo, wiadomo, podział miejsc w Parlamencie zależy od ilości partii, które przekraczają próg wyborczy - i SLD z 12 %, jeśli będzie w Sejmie 5 partii, będzie mieć mniej posłów, niż gdyby przy tym samym wyniku procentowym weszły tylko 4). Na dodatek nie sądzę, by nagle Palikot i SLD krzyczeli jednym głosem. :) Będą się kłócić, PiS będzie wszelkie pomysły Palikota nazywać "oszołomstwem", znowu się zrobi medialna szopka, która może i sprawi, że o nas się będzie więcej mówić, ale "więcej" nie zawsze znaczy "lepiej". :) No i nawet się nie obejrzymy, a będzie rok 2016, kolejne wybory, wciąż bez żadnych regulacji prawnych sprzyjających gejom i lesbijkom. :)
Głosowanie na PO też moim zdaniem nie ma sensu, bo oni sami (gdyby rzeczywiście dostali, co jest mało prawdopodobne, 50 % miejsc w Parlamencie [a więc pewnie 38-39 procent głosów oddanych w wyborach]) do kwestii obyczajowych wciąż mają (i pewnie będą mieć jeszcze długo) podejście mocno wsteczne. Jeśli przez 4 lata nie potrafili uchwalić ustawy o in vitro, a zresztą - nawet gdyby ją uchwalili - istnieje możliwość, że byłaby ona w duchu Gowina - to widać, jak są "szybcy" w sprawach, w których kościół mówi swoje zdecydowane "nie".
O PiS-ie nie ma co wspominać, bo to partia poniżej wszelkiej krytyki.
PSL jest totalnie bezideowe.
Więc zostaje SLD.
poza tym od 3% partia dostaje dofinansowanie, a RP często ostatnio wspierał i organizował np manifestacje pod sejmem i paradę równości, więc część tych środków będą przeznaczać jako wsparcie dla LGBT