Robert Węgrzyn, poseł Platformy Obywatelskiej, który dał się poznać opinii publicznej jako
wielbiciel "patrzenia na lesbijki", został
definitywnie wykluczony z PO za swoją wypowiedź. Krajowy sąd koleżeński podtrzymał decyzję
regionalnego sądu w Opolu o wydaleniu posła z partii. Węgrzyn odwoływał się od decyzji swych kolegów, bezskutecznie. Czyżby zadziałało "lobby homoseksualne"?
Przypomnijmy:
szeroko komentowany "żart" o lesbijkach Węgrzyna był odpowiedzią na pytanie dziennikarza o związki partnerskie. Poseł dodał wtedy, że
"natura ludzka i człowiek jest tak skonstruowany, że powinien żyć w związku partnerskim zgodnie z naturą właśnie, to jest pogwałcenie praw natury". Dodał także, że
"to jest jego problem, ale niech się z tym nie obnosi". Po medialnej burzy poseł przeprosił, ale podkreślił, że
"Moje poglądy co do ustawowego zapisu na temat związków małżeńskich czy partnerskich nieheteroseksualnych są niezmienne. I jestem przeciwny obnoszeniu się z seksualnością i obscenicznym publicznym zachowaniom, zarówno hetero jak i homoseksualnym, czego wyraz dałem w swojej wypowiedzi. Jestem przeciwko dyskryminacji kogokolwiek z powodu orientacji seksualnej i jest mi przykro, że dzisiejsza moja żartobliwa wypowiedź mogła dotknąć kogokolwiek". Nasza redakcja postanowiła
wysłać Węgrzynowi egzemplarz książki "Seks lesbijski. 101 pozycji", z liścikiem, w którym zwracamy uwagę m.in na to, że "Lesbijki są często podwójnie wykluczone w naszym społeczeństwie: i jako kobiety i jako osoby homoseksualne. "Żart" nie poprawia tego stanu, wręcz pogłębia stereotypy".
W zeszłym tygodniu poseł przypieczętował swój los:
""Jestem optymistą i sądzę, że zarząd krajowy podejmie decyzję taką, że znajdę się na listach wyborczych. Jeżeliby się okazało inaczej to będę to odbierał jednoznacznie, że środowiska homoseksualne niestety miały większe wpływy i większe przełożenie" -
powiedział Węgrzyn na antenie Radia Park. Zdaniem Katarzyny Matusik-Lipiec, przewodniczącej krajowego sądu koleżeńskiego PO, poseł
"szantażował władze krajowe PO, sugerując, że decyzja o tym, czy znajdzie się na listach PO, miałaby zależeć od lobby homoseksualnego w Platformie. PO nie jest partią, która zajmuje się preferencjami seksualnymi swoich członków" - oświadczyła.
Robert Węgrzyn zapowiedział, że i tak będzie startował w jesiennych wyborach, Nie zdradził jednak z jakiego komitetu, i czy do Sejmu czy Senatu.
(md)
Nie podoba mi się, że go wyrzucili. Nie dlatego, że nie powinno się tego robić ale dlatego, ze jest tylko "kozłem ofiarnym"