Robert Węgrzyn, poseł Platformy Obywatelskiej, który dał się
poznać opinii publicznej jako autor słów:
"Z gejami to dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami, to chętnie bym popatrzył" ,
decyzją regionalnego sądu koleżeńskiego w Opolu został wykluczony z partii.
"Jest mi przykro" - powiedział Węgrzyn, który sam poinformował o swoim wyrzuceniu dziennikarzy. Po otrzymaniu uzasadnienia - poseł ma 7 dni na odwołanie się od decyzji kolegów.
"Wypowiedź posła była na tyle karygodna, na tyle szkodząca wizerunkowi partii, że władze podjęły taką decyzję. Każde słowo rzucone żartem może wrócić kamieniem i uderza w najmniej spodziewanym momencie" - skomentował w rozmowie z Moniką Olejnik wyrzucenie Węgrzyna z PO rzecznik rządu,
Paweł Graś. Przypomnijmy - nie była to pierwsza wpadka posła PO: podczas posiedzenia komisji, nie wiedząc, że mikrofony były włączone, skierował niezbyt stosowną uwagę do Andrzeja Czumy na temat ubioru posłanki PiS, Marzeny Wróbel. Furorę zrobiły także swobodne zdjęcia z wakacji, które Węgrzyn umieścił na Facebooku.
Szeroko komentowany "żart" Węgrzyna był odpowiedzią na pytanie dziennikarza o związki partnerskie. Poseł dodał wtedy, że
"natura ludzka i człowiek jest tak skonstruowany, że powinien żyć w związku partnerskim zgodnie z naturą właśnie, to jest pogwałcenie praw natury". Dodał także, że
"to jest jego problem, ale niech się z tym nie obnosi". Po medialnej burzy poseł przeprosił, ale podkreślił, że
"Moje poglądy co do ustawowego zapisu na temat związków małżeńskich czy partnerskich nieheteroseksualnych są niezmienne. I jestem przeciwny obnoszeniu się z seksualnością i obscenicznym publicznym zachowaniom, zarówno hetero jak i homoseksualnym, czego wyraz dałem w swojej wypowiedzi. Jestem przeciwko dyskryminacji kogokolwiek z powodu orientacji seksualnej i jest mi przykro, że dzisiejsza moja żartobliwa wypowiedź mogła dotknąć kogokolwiek".
"To kara niewspółmierna do przewinienia " - powiedział Węgrzyn i dodał, że decyzję o możliwości odwołania się podejmie w środę.
Z ostatniej chwili: Robert Węgrzyn zapowiedział w stacji TVN24, że odwoła się od decyzji sądu koleżeńskiego w Opolu:
"Po konsultacji z obrońcami, na chłodno, doszedłem do wniosku, że złożę odwołanie od tej decyzji. Szanuję to orzeczenie, ale nie zgadzam się z nim" - powiedział na antenie.
(md)
Nie wiemy czy decyzja opolskiej PO była faktycznie umotywowana skandalicznymi wypowiedziami posła, czy - jak sugerowała "Gazeta Wyborcza" - regionalnymi przepychankami partyjnymi, ale i tak mamy nadzieję, że wyrzucenie Roberta Węgrzyna z PO sprawi, że politycy dwa razy zastanowią się nad swoimi "żartami" wygłaszanymi publicznie.
pinoteres:
Nawet nie próbuję podjąć się polemiki.
A osoby wieszające 11 listopada polską flagę to faszyści, a co najmniej nacjonaliści?
Zgadzam się z pierwszym zdaniem, ale z drugim nie. Immunitet poselski nie został wprowadzony po to, by ktokolwiek miał stać ponad prawem. Rządzący są tym prawem jeszcze bardziej związani niż zwykli adresaci. Chodzi o to, że poseł wykonując swoją "misję" nie był poddawany różnego rodzaju naciskom. Jeśli zostanie zniesiony immunitet poselski to rozpocznie się dyskusja nad immunitetem prezydenta, którego w sprawach karnych sądzić może tylko Trybunał Stanu. Nie uważam za dobry pomysł znoszenie immunitetu.