Znamy trasę
Parady Równości 2011 w Warszawie, która odbędzie się już za niecały miesiąc. Przy okazji poznaliśmy
klubowy plakat oraz... jak się okazało
ogólne założenia wydarzenia, które w "branży" wywołały sporo kontrowersji.
Dla kogo Parada?Wszystko zaczęło się od plakatu, który w zeszłym tygodniu ujrzał światło dzienne i wywołał burzę w Internecie. Znana zapewne wszystkim DQ Żaklina, w różowym stroju, siedząca na tronie w połączeniu z hasłem "Wszyscy chcą kochać", nie wszystkim się spodobała. Komitet Organizacyjny PR 2011 zwracał uwagę na
różnorodność i otwartość, z drugiej strony zarzucano organizatorom
kiczowatość i niejasny przekaz. Szybko się okazało, że zaprezentowany
plakat skierowany jest do klubów. Przy okazji forumowych wyjaśnień rzeczniczka Parady,
Jej Perfekcyjność, wypowiedziała się o jej charakterze:
"Celem Parady Równości NIE jest "przekonanie społeczności "heteryków" do tego, że mamy prawo do związków partnerskich"! Celem Parady Równości jest świętowanie i promowanie otwartości, tolerancji i równości. Na pewno nie jest nim walka związki partnerskie - choć wiele osób idzie właśnie dlatego - tym, co nas zbiera 11 czerwca 2011 jest umiłowanie do tych trzech wartości, a nie cel polityczny".
Komentarz wywołał internetową burzę -
skoro Parada Równości nie ma charakteru politycznego - to jaki powinna mieć? "Całe zamieszanie spowodowane było nadinterpretacją moich słów. Przynajmniej ja tak to odbieram" - powiedziała nam Jej Perfekcyjność, dodając, że Parada Równości otwarta jest dla wszystkich:
"W Paradzie Równości 2011 każdy może iść w innej sprawie i dla dobra innej sprawy. Dopóki te "sprawy" oznaczają wspieranie wolności, równości i tolerancji - jesteśmy na tak, wspieramy je i chętnie widzimy je w pochodzie. Wiadomo, że pojawią się hasła za rejestrowanymi jednopłciowymi związkami partnerskimi. I super, niech będą! Ale mamy chyba świadomość, że nie wszyscy idą w Paradzie Równości w tej konkretnej sprawie. Dla niektórych uczestników i uczestniczek są kwestie ważniejsze i pilniejsze - ale oznaczające także wspieranie równości, otwartości i tolerancji - i je także witamy z otwartymi ramionami!" - podkreśliła.
"Mówiąc więc, że celem Parady Równości nie jest walka o rejestrowanie jednopłciowe związki partnerskie miałam na myśli to, że nie jest to ani cel jedyny ani najważniejszy dla wszystkich idących w marszu. Wydaje mi się, że niewielkie zamieszanie, jakie potem się wywiązało wynikało z tego, że użyłam nieprecyzyjnego sformułowania (jak to w komentarzach internetowych bywa) i poczynionej przez to nadinterpretacji. Parada Równości była, jest i będzie wydarzeniem politycznym. Nie zmieni tego ani właściwie ani źle interpretowany komentarz jakiejś Jej Perfekcyjności, ani nawet celowe działanie, gdyby ktoś chciał je podejmować. Jedyne, co pozostawiam do rozważenia to pytanie czy zabawa może być polityczna. Moim zdaniem: tak" - reasumuje Jej Perfekcyjność.
Następnego dnia na oficjalnej stronie Parady Równości pojawiło się
oświadczenie: "Dla każdego i każdej z nas Parada Równości ma trochę inny cel. Tym, co nas łączy jest poszanowanie dla równości, tolerancji i otwartości. Po to właśnie jest Parada Równości".
Krystian Legierski, który jest członkiem komitetu honorowego PR 2011, powiedział nam, że
nie wyobraża sobie by parada nie miała charakteru politycznego.Iść trzebaWyjaśnienia Jej Perfekcyjności co do apolitycznego charakteru Parady Równości oburzyły wiele osób, pojawiły się nawet głosy o bojkocie marszu.
Ewa Tomaszewicz, blogerka, dziennikarka i działaczka LGBT, na
swoim blogu pisała: "Jestem w stanie się zgodzić z koncepcją polityka plus zabawa, bo bez zabawy trudniej wyciągnąć ludzi z domów. Ale kompletnie nie rozumiem, po co nam, osobom nieheteroseksualnym, duplikat Love Parade". Zapewniła nas jednak, że na paradę i tak się wybiera:
"Biorę udział w warszawskiej paradzie od kilku lat i nie wyobrażam sobie, bym mogła którąś opuścić z powodów innych niż losowe. Niezależnie od tego, jaki przekaz pragną nadać temu wydarzeniu jego organizatorzy, tak naprawdę tworzą je jego uczestnicy. Dlatego, choć nie podoba mi się apolityczny charakter tegorocznej parady i nieuwzględnienie promocji postulatu wprowadzenia związków partnerskich wśród jej oficjalnych celów i mimo że nie przepadam za ulicznymi festynami, planuję iść na paradę i w tym roku. Bo najważniejsze jest nie to, co się dzieje wokół organizacji tego przemarszu, ale to, jak on zostanie odebrany na zewnątrz. Jeżeli zależy mi na tym, by informacja o potrzebie wprowadzenia związków partnerskich po raz kolejny poszła świat (a zależy), muszę do tego dołożyć swoją cegiełkę" - powiedziała naszemu portalowi. Dla Ewy stawka jest zbyt wysoka:
"Bo stawką nie jest pokazanie komuś, że jest słabym organizatorem, a po prostu nasze prawa. Dlatego bojkot parady, na który zdecydowali się niektórzy, jest dla mnie bez sensu. Nie ma znaczenia, co mówią ludzie odpowiedzialni za organizację tego przemarszu, ważne jest, co przy jego okazji powiemy my. Nie idąc, nic nie zyskujemy, a pozbawiamy się głosu".
Miasteczko RównościCo osoby, które wybierają się na warszawską paradę powinny wiedzieć? "Tegoroczny marsz rozpocznie się o godz. 13.00 pod Sejmem i zakończy na pl. Bankowym. Tam także zorganizowane zostanie Miasteczko Równości, które będzie finałem imprezy" - donoszą organizatorzy na swojej stronie internetowej. Miasteczko potrwa 3-4 godziny po zakończeniu parady, ma być miejscem gdzie będzie można coś zjeść, napić się, odpocząć po paradzie - i - co najważniejsze, spędzić jeszcze ze sobą trochę czasu. Swoje stoiska będą miały tam partie polityczne, kluby, organizacje oraz inne instytucje. Jej Perfekcyjność zachęca do zgłaszania imprez towarzyszących Paradzie Równości 2011:
"Do 25 maja czekamy na maile na adres [email protected] od wszystkich zainteresowanych. Przypominam bowiem, że od tego roku używanie nazwy "Parada Równości" jak również logotypu i hasła "Wszyscy chcą kochać!" jest możliwe tylko po uzyskaniu zgody. Z chęcią wesprzemy wszystkie inicjatywy, które wokół Parady Równości się tworzą - chcemy o nich wiedzieć i je promować!".
(md)
Natomiast p. Żaklina na plakacie, może śmiało być lecz wyłącznie w ramach materiału promującego/informującego o występie p. Żakliny gdzieś tam, a nie jako ilustracja promująca Paradę. Tu nastąpiło przegięcie i wyszła groteska, kicz budzący niesmak. Jeśli komuś właśnie na tym zależało -- poszedł w dobrym kierunku i dał proch, z którego będą mogły postrzelać do nas środowiska przeciwne Paradom.
W końcu zadbalibyśmy o tą równość, a nie odmienność.
Ot i całą prawda, jacyś dziwni Ci geje... :D
i zasadniczo - czy ktoś się dziwi, że jakiś przeciętny człowiek patrzy na to z politowaniem mając nas za ufoludki z innej galaktyki tudzież opowiada o gejowskich pubach jak o sabacie czarownic, skoro sami na ten plakat tak właśnie patrzymy?:P no i po co te przebrania na paradach? ja rozumiem - niech każdy się ubiera jak chce, nic mi do tego - ale jeśli przyczynia się to do budowania opinii o grupie "do której przynależę" - to sory. bez sensu. ja od jakiegoś czasu też myślę, że "te geje to jakieś dziwne":P
Swoją drogą, pamiętam jak zostało ogłoszone SAMO hasło, i skomentowałem że za bardzo mi się kojarzy z filmem "Happiness". Czarnej komedii o grupce zaburzonych ludzi: sfrustrowanym urzędniku który ma sadystyczne seksualne fantazje z wiązaniem i gwałtem, i dzwoni po wybranych z książki telefonicznej kobietach pytając "is your pussy wet?" dla własnej gratyfikacji, psychologu-pedofilu, kobiecie która marzy o byciu zgwałconą etc....I hasło reklamowe filmu - "Każdy potrzebuję odrobine szczęścia". Jakoś mi się to kojarzyło, że to aż samo narzuca takie skojarzenie, jak ktoś ma złą wolę, lub jest przesiąknięty "homofobiczną" propagandą, "że każdy, nawet najżałośniejszy zboczeniec, chcę kochać"...To budzi taką żałość....Zostałem stemperowany, że przesadzam, i za bardzo się przejmuję skrajnie homofobiczną propagandą...I się wycofałem z mojego twierdzenia.
A tu teraz to hasło Z TAKIM obrazkiem, miałem ubaw :)
Czy nie lepszym pomysłem byłoby pozwolić np. nam użytkownikom IS zaprojektować plakat i potem z nadesłanych zgłoszeń wybrać najlepszy? :)
super pomysł! przynajmniej odzwierciedlałby poglądy, wrażliwość i w ogóle podejście do problemu naszej społeczności a nie jakiegoś pojedynczego-cukierkowego grafika i ewentualnie kilku osób taki plakat zatwierdzających.
Nawet otyły pan w różowym wdzianku, peruce na głowie i ze szpilkami w dłoniach :)
Czy nie lepszym pomysłem byłoby pozwolić np. nam użytkownikom IS zaprojektować plakat i potem z nadesłanych zgłoszeń wybrać najlepszy? :)
Plakatowi mówimy nie :) Oby wizerunek parady się zmienił..
Jak to ma być jeden jedyny plakat, to jest jak dla mnie nietrafiony.