Brzask: "To jest oburzające i niestosowne"
W najnowszym numerze poczytnego magazynu psychologicznego "Charaktery" pojawiła się zaskakująca reklama - donieśli nam czytelnicy. "Terapia homoseksualizmu jest możliwa" - głosi treść reklamy książki Josepha Nicolosiego "Wstyd i utrata przywiązania. Praktyczne zastosowanie terapii reparatywnej". "To jest oburzające i niestosowne, że w "Charakterach" pojawia się coś, co jest wbrew współczesnym nurtom psychologicznym" - powiedział nam oburzony Arkadiusz Brzask, psycholog, autor książki "Homoseksualizm u mężczyzn". Brzaska reklama bulwersuje także dlatego, że swego czasu czasopismo odmówiło umieszczenia recenzji jego książki o homoseksualności.
Joseph Nicolosi prezesował organizacji prowadzącej terapie reparatywne (reorientacyjne) - NARTH (National Association for Research & Therapy of Homosexuality), jest autorem książek oraz licznych publikacji dotyczących homoseksualności i możliwości "nawrócenia się".
Wydawca "Charakterów" donosi na swoich stronach, że nie odpowiada za treść umieszczanych reklam, chcieliśmy się jednak dowiedzieć czy pojawiające się w piśmie reklamy są w ogóle w jakiś sposób weryfikowane. Redakcja nie chciała udzielić nam komentarza, ale zapewniono nas, że wszyscy oburzeni czytelnicy jak najbardziej mogą skontaktować się z "Charakterami" i sytuacja zostanie im wyjaśniona. Na nasze pytanie o konieczność weryfikacji reklam, usłyszeliśmy bagatelizującą wypowiedź - "Wiecie sami państwo jak to jest z reklamodawcami".
"Jeżeli wydawca nie zwraca uwagi na treść reklam, to jest wydawcą nieodpowiedzialnym. Na "Innej Stronie" reklamy regularnie są odrzucane. Nie reklamujemy na przykład poppersów, bo wśród naszych czytelników jest sporo młodzieży. W przypadku stron internetowych taka kontrola jest dosyć trudna, bo wiele systemów reklamowych nie przewiduje wstępnej akceptacji przez wydawcę - mimo wszystko bacznie obserwujemy reklamy, bo wiemy, że czytelnicy utożsamiają często treść reklamy z portalem" - podkreśla , wydawca Innej Strony.
"Jeśli wydawca pisma naukowego nie przywiązuje żadnej wagi do treści reklam, to szkodzi wizerunkowi swojego wydawnictwa a także grupy zawodowej, która jest targetem" - dodaje Oliwa.
(md)
Wyrażamy ubolewanie z powodu treści reklamy książki wydawnictwa
Wyrażamy ubolewanie z powodu treści reklamy książki wydawnictwa
Nic dodać, nic ująć - trafiłaś w sedno sprawy, które zgrabnie ujęłaś. :)
Dam Ci inny przyklad. Do okrycia, ze Ziemia jest kula, uwazano ze jest dyskiem, prawda? Jednak data odkrycia, ze da sie oplynac Ziemie nie pokazalo, ze o kulistosci ziemi decyduje "jakis tam naukowiec" ale, ze wczesniej ludzie sie zwyczajnie mylili. Z kulistoscia Ziemi jest tak jak z niechorobowa natura homoseksualnosci.
To, ze cos BYLO uznawane za chorobe i juz NIE JEST nie swiadczy o tym, ze cos sie zmienilo. To obnaza nie tylko fakt, ze ktos byl homofobem bo bazuje na zaklamanych informacjach.
Ergo, mysle ze to dobry KONTRargument: wybija przeciwnikom argument "to choroba", i dodatkowo obnaza ignorancje przeciwnika.
Zalozmy jednak, ze istota "chorobliwosci" homoseksualizmu jest mniej pewna niz kulistosc Ziemi. Zapytajmy sie, co sie leczy? Odp: choroby ULECZALNE. Homoseksualizm jest niezmienny, ergo, jesli zalozymy, ze jest choroba, to bylby choroba nieuleczalna, a wiec nie mozna zmuszac nikogo do terapii, bo ze swojej definicji bylaby to terapia nieskuteczna.
Jesli przyjmiemy, ze terapia jest skuteczna, to wciaz nie znajduje odpowiedzi na kolejne pytanie: Po co? By rodzice byli szczesliwsi? Koledzy milsi? Calowac sie publicznie? Nie czuc, ze Bog posle nas do piekla za seks analny? Dla mnie te powody sa tak niedorzeczne, ze przychodzi mi do glowy tylko jeden: ogromny, ogromny problem z akceptacja siebie. A z tym nalezy pojsc do psychologa, a nie na heteroterapie.
Jesli ktos narzuca mi sposob myslenia, ingeruje w zycie erotyczne i uczuciowe, niszczy moja tozsamosc, to mozna to nazwac tylko totalitaryzmem.
Ty mnie sercami nie przekupuj ;-P nawet nicka mi przerobiłeś jak bym była starą babą :`-(
1. że może badania nie były przekonujące dla wszystkich,
2. lub że z badań wynika, że choroba to nie jest, a tych 40% zagłosowało przeciw ze względów ideologicznych,
3. albo z badań nie wynika, ze nie jest to chorobą, a tych 60% głosowało za wykreśleniem z listy chorób z powodów ideologicznych
Według mnie wynika z tego tylko tyle, że nie ma jednomyślności co do oceny zjawiska homoseksualizmu w medycynie, wobec czego argument że nie można leczyć homoseksualizmu, bo to nie choroba, nie musi być wcale prawdziwy. I w zasadzie nic ponad to.
A i tak jedna i druga strona będzie powtarzać swoje mantry, jedni, że nikt nigdy nie potwierdził skuteczności działania takich terapii o których mówimy, a drudzy, że terapia jest w 60% skuteczna. Może niech naukowcy zagłosują, czy terapia jest skuteczna, czy też nie? :D
Ja osobiście uważam, że w pewnych przypadkach, w pewnym odsetku osób można rozwinąć u osób zdecydowanie homoseksualnych pociąg do przeciwnej płci, jednak nie będzie to zmiana z homo na hetero, a raczej przesunięcie na skali z homo w stronę bi. Jak ktoś chce i ma taką potrzebę, to czemu nie?
W oświadczeniu Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego czytamy, że decyzja o usunięciu homoseksualności z listy chorób nie była wynikiem działalności tzw. lobby homoseksualnego, lecz bazowała na wielu obiektywnych i dobrze zaplanowanych badaniach naukowych, a przekonanie o patologicznym charakterze homoseksualności jest przejawem antyspołecznych uprzedzeń.
Psychologowie, psychiatrzy i inni specjaliści zajmujący się zdrowiem psychicznym, zgadzają się co do faktu, że homoseksualność nie jest chorobą, zaburzeniem psychicznym czy problemem emocjonalnym. Ponad 35 lat obiektywnych, dobrze zaprojektowanych badań naukowych wykazało, że homoseksualność, sama w sobie, nie wiąże się z zaburzeniami psychicznymi lub emocjonalnymi czy społecznymi problemami. Homoseksualność niegdyś była uważana za chorobę, ponieważ specjaliści zajmujący się zdrowiem psychicznym i społeczeństwo dysponowali nierzetelnymi, opartymi na uprzedzeniach, informacjami."
"W ostatnim czasie pojawiły się głosy kwestionujące powyższą tezę, które opierają się na założeniu, że homoseksualność może zostać "wyleczona". Podstawą tego typu twierdzeń nie są jednak rzetelne badania naukowe przeprowadzane przez kompetentnych specjalistów, lecz przekonania religijne lub polityczne nie respektujące praw obywatelskich osób homoseksualnych." - Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne.
Nic nikomu nie zabraniam czy narzucam ale smuci mnie fakt, że ludzie pod wpływem presji otoczenia chcą na siłę zmienić coś tak istotnego w sobie, a pamiętajmy, że w dużej mierze takie "terapie" niejednokrotnie kończą się samobójstwem. Zamiast zmieniać siebie lepiej spróbować otworzyć i doinformować "mniej otwarte" osoby.
Czyli czujesz się zdrowy, ponieważ 58 % psychiatrów w USA zagłosowało za usunięciem homoseksualizmu z listy chorób? Czy czujesz się w 58 % zdrowy? i w 42 % chory na homoseksualizm? Czy czułbyś się chory, gdyby kilka procent więcej psychiatrów stwierdziło, że homoseksualizm to choroba? A co jeśli psychiatrzy zagłosują jeszcze raz i homoseksualizm stanie się znowu chorobą?
Przecież to oczywiste, że wyniki takich głosowań będą zależeć od ideologii a nie od faktów merytorycznych.
Ja nic nikomu, ani sobie nie chcę wmawiać, nie namawiam, ani nie proponuję. Osoby twierdzące, że można leczyć homoseksualizm są zaślepieni ideologią, podobnie zresztą jak ci, co uważają, że tego leczyć nie można. A prawda pewnie jak zwykle leży gdzieś po środku. A zamykanie ludziom o innych poglądach ust to już czysty totalitaryzm po prostu.