Parady m.in. w Amsterdamie, Reykjaviku, Brighton, Liverpoolu
Pomimo deszczowej pogody, w amsterdamskiej paradzie wzięło udział prawie 500 tys. osób. W Reykjaviku na Gay Pride pojawiło się aż 90 tys., a na 18. już "festiwalu dumy" w Brighton - 160 tys.
Jedną z atrakcji amsterdamskiej parady jest Canal Pride - coroczny przepływ miejskimi kanałami kilkudziesięciu kolorowych i udekorowanych platform:
W stolicy Islandii, gdzie od niedawna pary jednopłciowe mogą wstępować w związek małżeński, Gay Pride został otwarty przez burmistrza miasta, który pojawił się w stroju drag queen. Jon Gnarr, polityk-satyryk, założyciel "Najlepszej Partii", mającej na celu wyśmianie establishmentu i świata polityki, powiedział tłumowi: "Niestety burmistrz nie mógł przybyć, chociaż obiecał. Czym może być zajęty? Może odwiedza Dolinę Muminków? Tak to jest kiedy głosuje się na klaunów."
Rekordową frekwencję miała też 18. już parada w angielskim Brighton, gdzie pojawiło się ponad 160 tys. osób. Organizatorzy podkreślili, że parada była "wielkim sukcesem", przebiegła spokojnie i pokojowo. Pierwszy oficjalny Gay Pride odbył się w Liverpoolu, którego motywem przewodnim był "tęczowy cyrk". Spodziewano się ok. 20 tys. osób.
w brighton bylo super mimo ze pogoda byla srednia ;))))Polska powinna brac przyklad i sie zdecydowac czy organizuje "manify" czy parady, ja osobiscie wole muzyke i dobra zabawe a nie megafony i sztandary::)
i gdzie tu szok? Ludzie bardziej sie zniechęcają, tworzy sie wokół tego szum...tak jak z tym "krzyżem" Na dobre to nie wyjdzie...
Szok najwyraźniej jest, skoro istnienie osób homoseksualnych nadal jest, choć w mniejszym stopniu, zadziwiające dla części społeczeństwa. Jeśli jednak nie widzisz różnicy między akcją "Krzyż", a paradą, to nie dziwię się, że masz takie podejście do parad równości.
Nie chodzi tyle o obnoszenie się (sam jestem przeciwny paradom ociekającym seksem), ale o zasygnalizowanie istnienia ludzi odmiennej orientacji - jedno wiedzieć, inne widzieć.
Na dobre to nie wyjdzie...
Szok najwyraźniej jest, skoro istnienie osób homoseksualnych nadal jest, choć w mniejszym stopniu, zadziwiające dla części społeczeństwa. Jeśli jednak nie widzisz różnicy między akcją "Krzyż", a paradą, to nie dziwię się, że masz takie podejście do parad równości.
Na dobre to nie wyjdzie...
Kwestia, jak widać, sporna. Wiadomo jednak nie od dzisiaj, że niekiedy najskuteczniejszym rozwiązaniem jest terapia szokowa.
Zapewne działa to na zasadzie "jak ktoś ma problem, powinien stawić mu czoła, a nie udawać, że go nie ma".
Wiedzą, ale najwyraźniej nie są "zaznajomieni" z tematem/oswojeni, skoro w XXI wieku istnieje dyskryminacja na tle seksualności człowieka.
Nie chodzi tyle o obnoszenie się (sam jestem przeciwny paradom ociekającym seksem), ale o zasygnalizowanie istnienia ludzi odmiennej orientacji - jedno wiedzieć, inne widzieć.