Podczas tegorocznej parady z okazji
EuroPride, wśród tęczowych flag i transparentów, pojawi się pięciometrowy napis
Whatever. Banner ma być artystycznym happeningiem -
znakiem sprzeciwu wobec nietolerancji w środowisku LGBT.
Inicjatorzy akcji sprzeciwiają się "wewnętrznej homofobii":
"EuroPride to doskonały moment, by przypomnieć, że środowisko osób niehetero w Polsce to nie tylko lesbijki, geje, bi i trans. To także wszystkie możliwe odmiany queer. Uważam - a wraz ze mną uważają tak wszyscy uczestnicy Inicjatywy Whatever - że należy upomnieć się także o prawa tych osób, nas. Środowisko bardzo często wyklucza "przegięte cioty", "męskie lesby", "wyzywające drag queer" i inne osoby, które za bardzo odstają, zdaniem wykluczających, od normy. Od heteronormy. Ona jest na tyle wszechogarniająca, że czasem nie zdajemy sobie sprawy, że wykluczając takich ludzi, reprodukujemy ją. A ona przecież wyklucza wszystkich gejów, lesbijki, osoby bi i trans. Wykluczając tych "odstających" najbardziej, pozwalamy na jej działanie, na reprodukowanie jej także wobec nas" - powiedział IS znany w warszawskim środowisku jako
Jej Perfekcyjność inicjator happeningu.
Jej Perfekcyjność podkreśla, że zainteresowanie happeningiem nie jest masowe i dlatego transparent musi być widoczny:
"Ma 5 m długości, by dokładnie był widoczny, by rzucał się w oczy, by budził niepokój." Inicjator Whatever obawia się też reakcji ze strony Fundacji Równości - organizatora EuroPride:
"Prawdę mówiąc, po ostatnich wypowiedziach członków Fundacji Równości, dotyczących plakatów reklamujących inicjatywę Ganc Pomada, obawiam się, czy nie zareagują wrogo wobec naszej Inicjatywy Whatever. Wyraźnie bowiem podkreślano wiele razy, że Fundacja i EuroPride reprezentować ma normalnych gejów i normalne lesbijki. A Whatever jest upomnieniem się o prawa tych nie-normalnych, tych odstających, niepasujących. "Jesteśmy tu mimo Twoich skarg i nie ruszymy się stąd ani na krok. Albo Ty nauczysz się mówić "whatever" do wszystkich ludzi, którzy - tak jak Ty - chcą nas usunąć z życia i widoku publicznego, albo będziemy powtarzać Ci "whatever" do końca Twoich dni. Aż zrozumiesz, że mamy takie samo prawo być tu, iść w tej Paradzie, pokazywać się publicznie. Tak samo, jak Ty" - możemy przeczytać w
manifeście na stronie inicjatywy.
"Chcemy walczyć o wykluczonych wśród wykluczonych. O tych, o których mówi się, że "szkodzą sprawie", "źle wpływają na wizerunek", "są ostentacyjni" itd. O tych, których sami geje, same lesbijki, osoby bi i trans wykluczają ze środowiska osób nieheteroseksualnych. Chcemy nauczyć wszystkich mówienia "whatever" heteronormie. Bo to właśnie na tym polega. Za każdym razem, gdy słyszymy, że "szkodzimy sprawie", że "źle wpływamy na wizerunek", że "jesteśmy ostentacyjni" - mówimy "whatever" i robimy nadal swoje. Chcielibyśmy uczyć innych mówienia "whatever" heteronormie" - dodaje Jej Perfekcyjność. Akcję pozytywnie ocenił m.in. Jacek Kochanowski, któremu podoba się zwrócenie uwagi na wewnętrzne wykluczenie.
Wszyscy, którym jest "wszystko jedno",
mogą włączyć się w niesienie transparentu 17 lipca.
(md)
uwielbiam drag queens/kings, bo wielu/wiele z nich to prawdziwi artyści w kreowaniu postaci; podziwiam ich, a i na paradzie było na kim oko zawiesić :)
"norma" w przypadku tej dyskusji jest - jak zaobserwowałam - bardzo szerokim pojęciem, więc trudno się do tego odnieść i znaleźć jakiś wspólny punkt odniesienia.
jedyne osoby w srodowisku, którym trudno jest zdobyć akceptację innych to te, które mają charakter / osobowość tudzież zachowania zniechecające do przebywania w ich towarzystwie (i to też konkretne osoby a nie ogół!). daleka byłabym od stwierdzenia, że "generalnie srodowisko dyskryminuje konkretne grupy," bo i sama parada wyglądałaby inaczej :)
Sama idea tek akcji "WHATEVER" jest dla mnie jasna i jak najbardziej stosowna, ale sądzę że w komunikacie, którego odbiorcą jest właśnie heteromatrix powinniśmy akcentować nie różnorodność, a właśnie pokazywać to, że umiemy się jednoczyć we wspólnym dziele, we wspólnej sprawie i obrócić się do heteromatrixu tą "najbardziej ludzką twarzą", ale nie w sposób mówiący im: "to wy jesteście tutaj głupi i zacofani, a my mądrzy". Póki co nasz los w dużej mierze zależy właśnie od nich... I to jest w tym wszystkim najbardziej przykre.
Nie mamy najbardziej ludzkiej twarzy - o to właśnie chodzi!
To pokazuje Parada. Działa odwrotnie proporcjonalnie do myślenia heteryków i osób LGBTQ przyjmujących heteronormatywny pryzmat myślenia. Męski gej nie jest lepszy od geja przegiętego, subtelna lesbijka od lesbijki typu butch, biseksualista żyjący w monogamicznym związku od biseksualisty żyjącym w związku otwartym. Rozumiesz? Parada gdzie elegancko wyglądający chłopcy idą w parach ze swoimi partnerami nie jest lepsza niż parada w której widać draq queeny, pióra i kolorowe makijaże.
Takie myślenie wtłacza nas w normę, a my chcemy pokazać, że odstając od niej wcale nie jesteśmy gorsi.
skoro już zdarzyło się nam zgodzić co do czegoś, to zapraszam cię do włączenia się w inicjatywę whatever! :)
mapkę gdzie się zbieramy znajdziesz tutaj: http://maps.google.pl/maps/ms?ie=UTF8&hl=pl&msa=0&ms(...)t=h&z=19
więcej informacji tutaj: http://www.facebook.com/note.php?note_id=123305231047287(...)8&ref=mf
a wydarzenie na facebook tutaj: http://www.facebook.com/event.php?eid=128383687180754&re(...)4&ref=ts
:)
Pozostaja interpretacje olewcza, nihilistyczna i prywatny lans. W tych przypadkach - nie widze w jaki sposob mialoby to zaszkodzic (w przeciwienstwie do jajecznego i Pomady) mnie lub ogolowi lgbt, wiec, coz, whatever. Powodzenia z tym projektem.
Cały czas nie mogę uwierzyć w to, że popierasz (nawet z ograniczeniami i zastrzeżeniami).
Oczywiście, że interpretacje mają być różne. Nie jestem władna i nie czujemy się na siłach, by komukolwiek interpretację narzucać. Nasza jest jasno wyeksplikowana na whatever.com.pl - a jeśli ktoś zrozumie to inaczej, jego/jej/jejo sprawa. Whatever.
(Temat jest szerszy, pisze w duzym skrocie)
Dlaczego? "Odmiency" nigdy mi nie przeszkadzali, drag queen lubie, przegieci nieraz sa ciekawsi od "meskich", butch malo mnie pociagaja, ale na tej samej zasadzie co opalone blondynki, to przeciez nie jest zadna przeszkoda do znajomosci ani podstawa do oceny. Co do publicznego okazywania czulosci - nie widze w tym nic zlego czy niewlasciwego, a estetyka to juz kwestia indywidualna. Wprowadzanie prawnych ograniczen innych niz zakaz publicznej nagosci / seksu raz, nie ma sensu, dwa, byloby zbyt podatne na naduzycia (obecne przepisy sa wlasnie niejasne i nieraz geje oberwali za calowanie a przymykano oczy na heterykow uprawiajacych dry-humping). A odpowiedz na teorie o nagosci na paradach mam jedna - prawo zabrania publicznego obnazania sie, i dotyczy to wszystkich, jesli ktos to robil - wskazac policji i niech mu strzela mandat, nie ma o co emoizowac, i nie wazne czy stalo sie to na paradzie, juwenaliach czy zlocie filatelistow. Co do "szkodliwosci" parad zdanie mam dosc proste - jest wolnosc zgromadzen (i to rowniez jest jedna z podstaw demokracji) i to w zasadzie temat wyczerpuje, na pewno troche "szkodza", ale glownie wsrod ludzi ktorzy traktuja je wylacznie jako pretekst do wlasnych fobii, a korzysci sa znacznie wieksze niz "szkody".
Przeszkadzaja mi ludzie ktorzy uzurpuja sobie prawo do deklaracji w imieniu ogolu ze malzenstwo, wiernosc i/lub religia (religia ogolnie, jakakolwiek) sa przezytkiem, niemodne, czy automatycznie opresyjne. Drazni mnie np. taki Legierski z jego teoriami ze j/w malzenstwo jest "opresyjnym przezytkiem" i "trzeba" skonstruowac cos nowego, "postepowego", "nowe quasi-malzensta dla nowych ludzi", polaczonymi z uzurpowaniem sobie reprezentowania ogolu lgbt. Przeszkadzaja mi rowniez ludzie ktorzy wartosc innych mierza tym jak bardzo ktos odstaje od "normy" czy "heteronormy", czyli nazwijmy to umownie queer typ "inniejszy = lepszy", ktorzy z jednej strony mowia o roznorodnosci, z drugiej przedstawiaja tych przyslowiowych "bialych gejow klasy sredniej" jako ofiary lub "wspolopresantow".
Wracajac do tego konkretnego projektu - w pelni zgadzam sie z interpretacjami indywidualistyczna i queer-roznorodnosciowa. Razi / razilaby mnie interpretacja queer-"innejszy=lepszy". Pozostaja interp
Cały czas nie mogę uwierzyć w to, że popierasz (nawet z ograniczeniami i zastrzeżeniami).
Oczywiście, że interpretacje mają być różne. Nie jestem władna i nie czujemy się na siłach, by komukolwiek interpretację narzucać. Nasza jest jasno wyeksplikowana na whatever.com.pl - a jeśli ktoś zrozumie to inaczej, jego/jej/jejo sprawa. Whatever.
Z tym ze nie laczy nas nic poza preferowana plcia partnerow emocjonalnych i seksualnych w pelni sie zgadzam. Czy to dobrze czy zle, mozna dyskutowac dlugo i nie dojdzie sie do niczego. Osobiscie uwazam ze to dobrze, ale przy tej pogodzie nie chce mi sie tego rozszerzac.
Przy tej pogodzie w ogole nic mi sie nie chce :|
Tak czy inaczej, projekt mi sie podoba, w kazdym razie moja interpretacja mi sie podoba. Nie moge powiedziec ze wspieram go bezwarunkowo bo zostawia zbyt wiele miejsca na interpretacje. Ale takie bylo zalozenie, prawda?
Ale nawet najbardziej niekorzystna interpretacja (z tych ktore maja prawo bytu - na razie naliczylam szesc) nie wywola takich negatywnych reakcji i szkod jak plakaty jajeczny i Pomady.
jasne, zgadzam się. generalnie chodziło mi o pokazanie, że równość wobec prawa (czy też dążenie do niej) nie łączy jednak nas wszystkich...
To nie jest kwestia dyskusyjna tylko podstawa wiekszosci form rzadow, w tym wszystkich form demokracji i republiki.
Co do podanego przykladu - coraz wiecej osob (ze wszystkich opcji) twierdzi ze to (roznica wieku emerytalnego) wlasnie jest lamanie zasady rownosci wobec prawa.
Rozumowanie jest bledne - jesli jest mozliwosc traktowania inaczej wg. plci, jest mozliwosc traktowania inaczej wg. rasy. To jest wlasnie bardzo dobry przyklad jak zasada rownosci wobec prawa pada ofiara dosc swobodnie rozumianej tradycji.
równość wobec prawa to kwestia dyskusyjna. kobiety mają krótszy staż pracy przed emeryturą, mężczyźni - dłuższy. to jest w zgodzie z prawem i dotyczy wszystkich, więc nie oznacza bezprawia. równo traktuje się wszystkie kobiety i wszystkich mężczyzn. ale nie wszystkich ludzi. to tylko jeden, dość oczywisty, przykład.
Istotnie. Tyle że nad równością wobec prawa trzeba żmudnie i długo pracować, i nic tu nie pomoże lansowanie się na paradach.