Rozwiązanie precedensowej sprawy w Gdańsku
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku oddalił skargę dwóch kobiet na decyzję Urzędu Skarbowego, dotyczącą darowizny jednej z pań i związanych z nią ulg podatkowych. Walka kobiet o uznanie przez prawo podatkowe ich związku za rodzinę była z góry skazana na niepowodzenie.
Przypomnijmy: dwie kobiety będące w wieloletnim związku przekazały sobie wzajemnie darowiznę, którą następnie uwzględniły w odpowiedniej deklaracji podatkowej. Zgodnie z ustawą o podatku od spadków i darowizn, która przyznaje najbliższym członkom rodziny darczyńcy prawo do zwolnienia podatkowego z tytułu darowizny, panie uznały, że darowizna jest zwolniona z tego podatku. Urząd Skarbowy nie podzielił ich opinii, tym samym zaliczył kobiety do III grupy podatkowej (inni nabywcy - nie należący do rodziny). Para odwołała się od decyzji urzędników do Izby Skarbowej, a następnie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, z jakim skutkiem - już wiadomo.
Kobiety zaznaczyły w swej skardze, że "przepisy prawa podatkowego mają charakter dyskryminacyjny, są niejednolite i wybiórczo traktują definicję rodziny. Dyskryminacja natomiast, będąca wynikiem nierównego traktowania, stanowi bezpośrednie naruszenie art. 32 Konstytucji." Sąd podkreślił, że ustawa zasadnicza gwarantuje "ochronę prawną i opiekę państwa małżeństwu, jako związku kobiety i mężczyzny, rodzinie, macierzyństwu i rodzicielstwu." Tylko związek kobiety i mężczyzny "jest prawnie uznany przez państwo jako małżeństwo", a "dominującą wykładnią norm podatkowych jest wykładnia językowa ze ścisłym rozumieniem tekstu prawnego."
Przypominamy o dążeniach Grupy Inicjatywnej ds. związków partnerskich do przygotowania ustawy dotyczącej uregulowania związków pozamałżeńskich w Polsce. Pełną parą rusza także strona http://www.zwiazkipartnerskie.info/. Można na niej znaleźć wiele przydatnych informacji, także o tym, co do tej pory udało się zrobić w sprawie związków partnerskich w naszym kraju, gdzie postulaty społeczności LGBT są przez rządzących uparcie ignorowane. Kolejną inicjatywą, która także przyczynia się do popularyzacji postulatów dotyczących uregulowania prawnego związków jednopłciowych jest akcja http://www.wszyscynatak.pl
(md)
KaFor, wez Ty sobie przeczytaj definicje ksenofobii. Bo wstyd.
Dodam, iż pytanie skierowałam do lewicowej europosłanki, a odpowiedź otrzymałam, od jej prawniczki, dyrektorki biura poselskiego:
'/.../ Konstytucja gwarantuje ochronę prawną i opiekę państwa rodzinie, macierzyństwu i rodzicielstwu. Oczywiście formy i rodzaje tej pomocy nie mogą być sprecyzowane w ustawie zasadniczej, jest to bowiem zadanie dla bieżącego ustawodawstwa.
Wobec sporów i kontrowersji jakie pojawiły się w toku prac nad Konstytucją, a także w obliczu żądań mniejszości seksualnych domagających się uznania ich praw do zakładania rodziny i zawierania związków małżeńskich, Konstytucja jednoznacznie rozstrzyga tę kwestię stanowiąc, iż tylko związek kobiety i mężczyzny jest prawnie uznawany przez państwo i tylko taki związek korzysta z ochrony i opieki Rzeczypospolitej."
Czyż państwo, które (wg mnie z pobudek ksenofobicznych) prawnie uznaje wyłacznie zwiazek różnopłciowy (taki tylko ma możliowość formalizacji swojej relacji) i taki otacza ochroną i opieką, samo nie pokazuje, iż gwałci zasadę równości wszystkich swoich obywateli miast ją realizować wobec wszystkich?
http://www.gaylife.pl/artykul.php?id=1304
- w Kancelarii Premiera: http://www.rownetraktowanie.gov.pl/pelnomocnik/kalendari(...)en_1/266
http://www.gaylife.pl/artykul.php?id=1304
Grupa określona przez stosunki seksualne, odpowiednio unormowane i trwałe, tak by mogła zapewnić odnawianie się sfery reprodukcji."
Cytat z Wikipedii
Każdą sprawę (koszty sądowe i ew. koszty reprezentacji prawnej) pokrywa strona ją wnosząca (oczywiście istnieje możliwość wystąpienia o 'zwolnienie' z kosztów - obniżenie itp., a w niektórych - zaleznie od charakteru o zwrot kosztów po sprawie: od strony pozwanej)
Prowadząc jakąkolwiek sprawę sądową trzeba z góry liczyc się z kosztami: finansowymi, czasowymi, psychicznymi.
iq_:
radziłabym nie męczyć tematem NSA. sprawa jest oczywista, decyzja słuszna. odwołanie oznacza tylko tyle, że ze tę manifestację niesprawiedliwości prawa zapłacimy my wszyscy. a jakże - z podatków.
Z naszych podatków dużo więcej pieniędzy idzie na dużo bardziej bzdurne rzeczy, dlatego myślę, że z powodu tej jednej sprawy państwo polskie nie zbankrutuje. Zresztą organy podatkowe do upadłego potrafią się spierać z podatnikiem dochodząc aż do NSA, mimo że z góry wiadomo, że nie mają racji. Bo bardzo często jest tak, że decyzje organów podatkowych są potem kwestionowane w sądach. I na to też idą nasze pieniądze (dużo większe niż przeznaczone na tą sprawę, choć owszem, przyznaję, z góry skazaną na przegraną).
... ironia...
Co prawda polskie prawo nie opiera się na precedensach, ale w interpretacjach organów podatkowych i wyrokach sądów przytacza się inne wyroki. Dlatego właśnie tak sie wszyscy cieszyli z wygranej tego chłopaka, którego sąsiadka obrzucała obelgami związanymi z jego orientacją. Poza tym w doktrynie uznaje się, że uchwały pełnego składu NSA (a być może sprawa zostałaby skierowana do rozpatrzenia właśnie przez pełny a nie zwykły skład) wiążą nie tylko w danej sprawie.