Trwa debata na temat kształtu ustawy instytucjonalizującej związki osób tej samej płci. Działa
Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich. W całym kraju odbył się szereg debat wokół tego tematu, kolejne spotkania są w planach. Portal
Homiki.pl, z pomocą innych portali LGBTQ, postanowił sprawdzić jak według czytelników i czytelniczek stron skierowanych do "nas" powinna wyglądać przyszła ustawa.
Ankietę wypełniło prawie
4 tys. osób. 88 procent głosujących to osoby homoseksualne, ale ankietą zainteresowali się także heterycy - 11 procent. Fakt ten cieszy zwłaszcza w nawiązaniu do wyników dotyczących pytania o charakter związków: 75 procent uważa, że ustawa o związkach partnerskich powinna dotyczyć par zarówno jedno i dwupłciowych, 24 procent - tylko jednopłciowych. Kolejne pytanie odnosiło się do sposobu zawierania związku: 72 procent osób uznało, że powinno się to odbywać w Urzędach Stanu Cywilnego, 27 procent uznało, że rejestracja "w okienku" lub przy biurku urzędnika jest wystarczająca. Mniej więcej podobnie podchodzimy do kwestii rozwiązania związku: 75 procent uznało, że powinno odbywać się to za decyzją sądu (na wzór rozwodu w małżeństwach), 34 procent, że powinno następować na mocy rozwiązania umowy między partnerami/partnerkami.
78 procent popiera także pomysł, aby informacja o związku została uwzględniona w dokumentach, tylko 9 procent jest przeciwko. Autorzy ankiety szczegółowo wypisali kluczowe w ustawie zagadnienia. Okazuje się, że prawie wszyscy są zgodni, że postulaty dotyczące kwestii majątkowych (96 procent za wspólnotą majątkową i dziedziczeniem), zdrowotnych (96 procent uważa, że powinniśmy mieć prawo do otrzymania informacji na temat zdrowia partnerki/partnera w szpitalu), czy różnych przywilejów związanych z wspólnym życiem (88 procent za możliwością wspólnego rozliczania podatku), są w ustawie obowiązkowe.
Zaskakujące są natomiast wyniki dotyczące obowiązków w związku - wspólnego pożycia, wierności, pomocy - 77 procent ankietowanych zdecydowanie popiera te kwestie, w przypadku pomocy - trochę lepiej - 88 procent. Około 10 procent jest przeciwnych, a 11 procent nie ma zdania. Sporna okazała się także kwestia dotycząca "homoadopcji": 56 procent popiera wspólną adopcję dziecka, 25 procent jest przeciwko. Trochę lepiej w przypadku adoptowania dziecka partnerki/partnera - 76 procent za, 13 procent przeciwko. Niewesoło wygląda też kwestia alimentów: za wpisaniem takiego obowiązku w ustawę zagłosowało 56 procent, przeciw - 23, nie miało zdania - 19 procent. Niechęć ankietowanych do adopcji i alimentów wzbudziła zdziwienie Ewy Tomaszewicz:
"Nie mam pojęcia, skąd aż tak duży odsetek głosów "przeciw" w tej sprawie, skoro kwestie związane z bezpieczeństwem partnerki/partnera (jak prawo do dziedziczenia, decydowania o leczeniu, otrzymania informacji o zdrowiu) nie wzbudziły praktycznie żadnego oporu ankietowanej grupy. Zastanawiam się, czy to niechęć do dzielenia się naszymi dochodami z naszymi eks, czy nieznajomość prawa (komu i w jakiej sytuacji należą się alimenty), czy strach podsycany jakże częstymi medialnymi doniesieniami, jak to jedna gwiazda musiała odpalić połowę majątku drugiej gwieździe. Jestem bardzo ciekawa, jak uzasadniłyby swoją odpowiedź na "nie" osoby, które ją wybrały."Pełne wyniki ankiety
TU.
Ankietę można wypełnić jeszcze dziś do godziny 20.
(promo/md)
Poniżej przedstawiam główne wątki przemyśleń Adama bodnara.
"/.../ Umowa związku partnerskiego czy administracyjny związek partnerski
[umowa] pojawia się masa wątpliwości - w jakiej formie powinna być zawierana, jaka powinna być procedura jej rozwiązania, co się dzieje jak nastąpi ubezwłasnowolnienie jesdnego z partnerów. Słowem pojawia się cała masa problemów, które będą musiały być rozwiązane i skonsultowane z prawnikami-cywilistami.
Niestety im więcej wątpliwości, tym mniejsze szanse na pomyśle przygotowanie jasnego i przejrzystego aktu prawnego. /.../
należy się raczej opowiedzieć za możliwie prostą formą regulacji, która z punktu widzenia samych konstrukcji prawnych nie bedzie budzić większych wątpliwości. Zawiazki partnerskie zawierane w formie adnimistracyjnej (przed urzędami stanu cywilnego) zdecydowanie budzą pod tym względem mniejsze emocje, tym bardziej, że jest to przeważająca forma w innych państwach, a do tego obrosła sporą praktyką. To może znacząco ułatwić proces przygotowania projektu ustawy.
[związki partnerskie] /.../ środowiska LGBT nie po to zajmują się tematem związków partnerskich, aby tworzyć alternatywną formę prawną wobec małżeństwa osób heteroseksualnych, ale przede wszystkim pomóc samym sobie. /.../ istnieje prawdopodobieństwo zakwestionowania instytucji, która wprowadza alternatywę wobec instytucji małżeństwa. /.../
Pojęcie 'rodziny' można na różny sposób interpretować (może się składać z ojca i dziecka czy babci, matki i córki). To może być argument za tym, że Konstytucja otacza "ochroną i opieką" nie tylko małżeństwo, ale takze inne formy wspólnego życia. /../ inaczej sytuacja się przedstawia jeśli chodzi o rejestrowany zwiazek partnerski ograniczony do osób tej samej płci. /.../ instytucja małżeństwa nie jest dla nich dostępna /.../. Dlatego też ustawodawca powinien stworzyć dla nich jakąś inną opcję, tak aby uwzględnić ich odmienny wybór ścieżki życiowej. Ustawodawca moze, jak to ujął Trybunał w Strasburgu w sprawie Kozak przeciwko Polsce /.../ 'brać pod uwagę zmiany społeczne oraz zmiany w postrzeganu zagadnień społecznych, statutu cywilnego czy związków pomiędzy jednostkami, w tym także fakt, że nie istnieje tylko jeden sposób czy jeden rodzaj wyboru w sferze prowadzenia czy rozwijania swojego życia pryw
Dyskusja toczy sie nadal.
Swoja droga urocze, kolejny raz zostalam zaszufladkowana jako konserwatystka poniewaz apeluje o legalizacje malzenstw homo i nie mieszanie do tego teorii queer / gender i zwiazkow otwartych / poli. Tym zabawniejsze ze wielokrotnie zastrzegalam ze nie widze nic "zlego" w zwiazkach otwartych / poli i jesli ktos przedstawi mi petycje o ich legalizacje to ja ja podpisze, po prostu jestem przeciw traktowaniu tego jako pakietu i przede wszystkim pisaniu prawa pod ideologie.
Niestety najwyrazniej dla wielu osob wazniejsze jest promowanie ideologii niz rownosc wobec prawa. Czesc osob zachowuje sie tak jakby w ogole nie rozumiala pojecia "rownosc wobec prawa". A potem sie dziwia ze tylko SLD chce z nimi rozmawiac.
prawa w każdym przypadku musi być rozstrzygana w sądzie.
W każdym, gdy ustalamy winę, gdy nie rozstrzygamy tego w kategoriach winy partnerzy mogliby po prostu "wypowiedzieć umowę" i przedstawić to wypowiedzenie w USC. Ta instytucja w PL obecnie nie obowiązuje, bo w PL jedynie sądy rozwodzą, dlatego to byłoby pewnym novum.
Aby można było ustalić winę partnera, to sprawą najpierw musi zająć się sąd, a nie odwrotnie - że najpierw ustalamy winę, a dopiero później sprawa trafia do sądu, no bo kto inny miałby o tej winie rozstrzygać? Wniosek: sprawa w każdym przypadku musi być rozstrzygana w sądzie.
Wyniki sa do bolu jednoznaczne, cieszy mnie ze jednak wiekszosc nie jest sklonna isc na jakies groteskowe kompromisy. Mam nadzieje ze dzialacze wyciagna wnioski i przestana nam wciskac na sile propozycje jakis potworkow prawnych typu PACS.
Teraz jedynie starania o wprowadzenie ustawy (po jej napisaniu oczywiście :]).
Oby jak najszybciej do tego doszło!