Prymas Muszyński atakuje polityków
Nie zważając na żałobę narodową oraz bardzo szczególne okoliczności, prymas Polski Henryk Muszyński postanowił zająć się bieżącą polityką.
Podczas mszy odprawianej za parę prezydencką metropolita gnieźnieński nawiązał do wypowiedzi prezydenta Kaczyńskiego o małżeństwie jako związku między jedną kobietą z jednym mężczyzną, dodając, że "gdyby wszyscy politycy w Polsce, którzy wyznają tę samą wiarę w Jezusa Chrystusa, a zatem i tę samą prawdę o istocie małżeństwa, mieli odwagę dać tak jednoznaczne świadectwo o tej prawdzie, i potwierdzić ją własnym życiem, zapewne inaczej wyglądałby stan polskich małżeństw i oblicze polskiej rodziny."
Z dalaszej wypowiedzi prymasa nie wynika, których polityków miał konretnie na myśli.
(ro)
Mam pejoratywny stosunek do Kościoła Katolickiego i staram się tak długo przypominać o jego zepsutej historii, jak długo on traktuje LGBTQ jak obywateli drugiej kategorii. Więc jeżeli ktoś porusza wątek historii Kościoła i jego wpływu na moralność... Cóż, nie będę się powtarzał :)
Poza tym nie można uniewinniać Kościoła przez argument, że wtedy tak po prostu wtedy było, bo jak to? Kościół Chrystusowy od 2000 lat opiera się na tej samej biblii, na tym samym boskim żywocie i tych samych podstawowych dogmatach. Czyż w takim razie nie rządzi(ł) Kościołem cynizm? I nawiązując do twojej pierwszej wypowiedzi, czy gdyby religia i Kościół kształtowałyby moralność ludzką i wzorce zachowań to nie bylibyśmy dzisiaj podłymi, zadufanymi w sobie cynikami?
Poza tym, w wypowiedzi wcześniej, chodziło Ci chyba o to, ze dalejbyśmy tkwili w teorii geocentrycznej... kazdemu może zdażyć się błąd. Ale chciałam zauważyć, że Mikolaj Kopernik, który za pomocą wyliczeń matematycznych potwierdził prawdziwość teorii heliocentrycznej BYŁ kanonikiem, a więc osobą związaną z kościołem. Utorzsamianie kościoła z konserwatyzmem i brakiem myśli postępowej jest bzdurą. Moim zdaniem uogólniasz strasznie, żeby Ci do poglądów pasowało.
Skoro uparłeś się twierdzić, że kościół to samo zło i nikt, kto do niego należy, a w szczególności kapłani, nie może być dobry i nie może mieć racji, to nie będę Cię na siłę przekonywać. Tkwij sobie w tym twierdzeniu. Ze swojej strony jednak stwierdzam, że znam mnóstwo aktywnych katolików i protestantów i to fajni ludzie.
Nie napisałem, że wszyscy chrześcijanie (a zwłaszcza kapłani) są źli. Napisałem jedynie, że duch chrześcijaństwa mógł wpłynąć lepiej na dzieje ludzkości. Chodzi mi o chrześcijaństwo jako ruch filozoficzny, który w ciągu swojego istnienia przeszedł od pełnej bigoterii, rasizmu, zdemoralizowania i ksenofobii do fasadowości i konserwatyzmu. Oczywiście stało się to w wyniku sił wewnętrznych (bardzo chwalę Marcina Lutra, Jana Pawła II), lecz przede wszystkim za sprawą idei zewnętrznych (np. oświecenie). Toleruję i szanuję wielu chrześcijan i staram się ich nie dyskryminować z tego powodu. Trudno mi jednak spokojnie patrzeć na to, jak ktoś skraca historię "moralności" do Poncjusza Piłata, Jezusa Chrystusa, Adolfa Hitlera i Jana Pawła II.
Skoro uparłeś się twierdzić, że kościół to samo zło i nikt, kto do niego należy, a w szczególności kapłani, nie może być dobry i nie może mieć racji, to nie będę Cię na siłę przekonywać. Tkwij sobie w tym twierdzeniu. Ze swojej strony jednak stwierdzam, że znam mnóstwo aktywnych katolików i protestantów i to fajni ludzie.