Nowa kampania reklamowa
Władze Madrytu zamierzają rozpocząć masywną kampanię reklamową, której celem będzie ulokowanie stolicy Hiszpanii w gronie pięciu najważniejszych destynacji gejowskiej turystyki w świecie. Przedstawiciele miasta podali ten plan do publicznej wiadomości podczas konferencji w San Francisco.
Już teraz, Madryt jest obok Barcelony jednym z najpopularniejszych miast gejowskiej turystyki weekendowej w Europie. Według szacunków, odwiedza go rocznie około trzech milionów homoseksualnych turystów. Wydają oni przeciętnie 130 euro dziennie - dwa razy tyle, ile turysta heteroseksualny.
W stolicy Hiszpanii działa około 500 najróżniejszych firm gejowskich, w tym hotele, restauracje, kawiarnie i kluby, zakłady fryzjerskie, sauny i siłownie, księgarnie i stowarzyszenia użyteczności publicznej. Rocznie odbywa sią tam około 350 dużych wydarzeń kulturalnych i sportowych, wśród nich słynny festiwal LGBT "Visible".
Przeciętny gejowski turysta odwiedzający Madryt ma od 30 do 55 lat, solidne wykształcenie i szerokie zainteresowania. Większość z nich przybywa z Niemiec, Austrii i Ameryki Północnej. W nadchodzącym sezonie letnim 2010 bezpośrednie połączenia między Krakowem a Madrytem uruchamia tani przewoźnik Ryanair.
(jm)
jest krajem naprawde przyjaznym nam. Owszem zdarzają się miejsca gdzie lepiej nie przyznawać się kim się jest, jesli chce sie jeszcze skosztować słodkiej sangri. Sam Madryt, ktory gorąco polecam, jest miastem otwartym , przyjaznym G&L. Chociaz i tak wszysko raczej skupione jest w dzielnicy Chueca a hotele nie robią wyjątku co do preferencji sexualnych swoich gosci. Zwykle pada pytanie jedno łóżko czy dwa oddzielne, gdy przyjeżdza para facetów. Para facetów trzymiących się za ręke, przemieżająca Plaza de Mayo, nie wzbudza nawet zainteresowania . Patrząc na to z nieukrywaną zazdrością, za kazdym razem zadaje sobie pytanie "dlaczego tak nie moze byc i u nas".
Trzeba też rozważyć co jest naszym celem- czy tworzenie homoseksualnych gett, tworzenie homoseksualnych dzielnic (w stylu chinatown czy "ulic czerwonych latarni") czy po prostu miasta otwartego, gdzie widok pary m m spacerującej po głównym deptaku nie dziwi...
Do tej ostatniej opcji działania miasta mogą się przyczynić tylko pośrednio- nie da się nikogo zmusić do tego żeby przestał być homofobem. Można tylko długofalowo oddziaływać i liczyć na jego internalizację... Zresztą, nie wyobrażam zresztą żeby za publiczne pieniądze budowało dyskotekę w stylu coconu. To musi być inicjatywa prywatna. A miasto może ją co najwyżej wspierać w reklamach albo przymykać oczy na kwestie podatkowe ;)