Rzetelna edukacja seksualna to jeden z podstawowych postulatów środowisk LGBT w Polsce. Podręczniki do
Wychowania do życia w rodzinie, nie ułatwiają żakom zdobywania wiedzy na temat różnych orientacjach seksualnych. W podręcznikach znaleźć można między innymi obraz homoseksualisty jako zagubionego, smutnego człowieka, który powinien skorzystać z rady duszpasterza.
Medialną burzę wywołała ostatnia publikacja wydawnictwa Adpublik, które wypuściło na rynek ilustrowaną bajeczkę dla dzieci -
Z Tango jest nas troje. Kilkunastostronicowa książeczka opowiada o dwóch samcach pingwinach, które wychowują wspólnie potomka. W świetle medialnej burzy jaką wywołała publikacja, warto porozmawiać o sposobach na edukowanie dzieci i młodzieży.
Jak mówić o homoseksualizmie w polskiej szkole? Czy edukację seksualną powinny prowadzić osoby nie związane ze szkołą na co dzień? A może lepiej niczego zmieniać?
Być może na część z nich uda odpowiedzieć się na debacie
Jak uczyć o homoseksualności w polskiej szkole?Gośćmi otwartej dyskusji będą
Edward Pasewicz - pisarz ,
Dorota Hędzelek - psycholożka,
prof. Waldemar Kuligowski - Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM Poznań,
Robert Biedroń, politolog, członek Zarządu KPH.
Po spotkaniu zaplanowano pokaz filmu
Twoja mama jest lesbijką.Debata zorganizowana została przez KPH i KONTENER ART. Spotkanie odbędzie się 20 października, o godzinie 18, w KONTENER ART (Poznań, Chwaliszewo).
(ob)
W Polsce mamy chyba ogólnie jakieś głęboko zakorzenione tabu seksualne. Wskazuje na to choćby nieporadność języka opisującego "te sprawy". Ale jeśli szkoła ma być miejscem pierwszego kontaktu z faktami naukowymi, to musi z tym tabu walczyć. Konieczne jest chyba wypracowanie sposobu mówienia o seksualności, który jest pozbawiony ocen moralnych. Jeśli ktoś w mówi dzieciakom, że seks oralny jest zły, a prezerwatywy to grzech, to w moim odczuciu popełnia wielki błąd. Zachowania seksualne nie są złe ani dobre. Mogą mieć tylko takie, czy inne konsekwencje. Jeśli coś się wiąże ryzykiem zarażenia choroba weneryczną, zajściem w ciążę itd., to trzeba o tym młodym powiedzieć. Myślę, że dziewczyna, która zaszła w ciążę ponieważ stosowała kalendarzyk (inaczej zwany ruletką watykańską) jak kazała katecheta, powinna dostawać alimenty od Kościoła.
W takim odmoralizowanym języku można już spokojnie mówić o homoseksualizmie jako o pewnym naturalnym fakcie.
cmr:
Niemile widziane jest też wyrywanie zębów, ale czasem trzeba dla własnego dobra :) Nawet jeśli uznamy, że każdy ma prawo wychować dziecko zgodnie z własnymi przekonaniami, to wypada przystać na to, że istnieje pewien ogół wiedzy i zachowań, które należy dziecku wpoić, żeby mogło sprawnie funkcjonować w społeczeństwie. Jeśli będziemy milczeć na temat seksu to pozostawiamy młodych ludzi bezradnych w obliczu jednej z ważniejszych dziedzin życia, co może zaowocować niechcianymi ciążami i większą zachorowalnością na choroby weneryczne. Mówienie o seksualności w kategoriach moralnych też jest moim zdaniem niekorzystne społecznie bo może wypuszczać ze szkoły jednostki obciążone zaburzeniami na tle seksualnym, spowodowanymi bezpodstawnym konfliktem między wiarą/moralnością a popędem seksualnym. Ale to by oznaczało, że ktoś musi powiedzieć tym nastolatkom, że seks przedmałżeński nie jest zły. A to zjedna mu co najmniej jednego potężnego wroga :)
cmr:
W sytuacji gdzie funkcjonuje tylko jedna teoria opisująca rzeczywistość wszyscy uznają ją za prawdę. Ale wystarczy, że autorytet w postaci pedagoga nawet na jednej lekcji powie, ze gay is ok i już daje alternatywę odbierając homofobicznym koncepcjom miano prawdy niepodważalnej. I już się trzeba zastanowić jak to jest. Dla młodego homoseksualisty, który w domu słyszy ciągle "pedały do gazu" akceptacja ze strony pedagoga może być przyczynkiem do zaakceptowania siebie.
cmr:
Mam wrażenie, że sam sobie trochę zaprzeczasz.
Poza tym - bez przesady: może najpierw niech napiszą bajkę o tym jak dwa pingwiny-geje odnalazły się w tłumie, a dopiero potem walmy związkami partnerskimi, adopcją dzieci itd. Wydaje mi się, że ktoś tu chciał za dużo i za szybko, a to nigdy dobrze się nie kończy.
Swoją drogą uważam, że homoseksualizm nie jest znowu tak wielkim zagadnieniem żeby trzeba mu było poświęcać tyle czasu w czasie wychowania seksualnego. Mężczyźni zazwyczaj łączą się z kobietami, ale czasem zdarza się, że mężczyzna zakochuje się w mężczyźnie, a kobieta w kobiecie. I koniec tematu. Tak się robi w szkołach w Niemczech i nie rozumiem czemu u nas nie można powiedzieć tego w tak jasny i klarowny sposób, dla wszystkich zrozumiały. Homoseksualiści nie są jakimś dziwem natury żeby trzeba im było poświęcać specjalnie więcej czasu. Są normalni, tylko mają inne potrzeby seksualne. I tyle.