Kadr z teledysku "Party" Zamek, rycerze, uczta i bardzo dosłowna gejowska erotyka - Sivan nie owija w bawełnę.
Troye Sivan znów podniósł poprzeczkę odwadze w mainstreamowym popie. Jego najnowszy teledysk Party, opublikowany cztery dni temu, ma już 2,4 miliona wyświetleń i błyskawicznie stał się jednym z najgłośniejszych klipów września. To średniowieczna, jawnie homoerotyczna fantazja, w której zamek zamienia się w klub, a uczta - w seksualny rytuał.
Party to kolejny singiel zbudowany na wyraźnym samplu Music Madonny z 2000 roku. Klip wyreżyserował stały współpracownik Sivana, Gordon von Steiner, a zdjęcia powstały w zamku w Berkeley w Anglii. Otwiera go narracja Sir Iana McKellena, który wprowadza widza w świat „średniowiecznej imprezy”, a sam Sivan wciela się w rycerza wracającego z pola bitwy prosto na rozpasaną fetę.
Sivan nie owija w bawełnę. Najgłośniej komentowana jest sekwencja, w której artysta i jego kochanek tańczą sami w komnacie, rozbierają się, namiętnie całują, a kulminacją jest - jak zwracają uwagę krytycy i fani - jedno z najbardziej dosłownych ujęć seksu oralnego m-m, jakie pojawiło się dotąd w głównonurtowym popie. Choreografia Sergia Reisa miesza marsz, szermierkę i mocno seksualne ruchy, koncentrując się na męskich ciałach. W klipie pojawiają się także pary heteroseksualne i krótkie sceny kobieco-kobiecej erotyki, ale to męsko-męskie pożądanie napędza całą narrację.
Udział McKellena ma dla Sivana wymiar symboliczny. Artysta poznał go jako nastolatek, grając w Czekając na Godota, i wielokrotnie mówił, że duma starszego aktora z bycia gejem wpłynęła na jego własny coming out z 2013 roku. Sample z Madonny dokłada do tego dziedzictwo klubowej muzyki gejowskiej - w jednym teledysku spotykają się trzy pokolenia queerowej kultury popu.
Sam Sivan tłumaczył, że chciał odpowiedzieć na pytanie, jak mogły wyglądać queerowe imprezy sto czy dwieście lat temu. Stąd pomysł, by średniowieczny zamek przedstawić jako potencjalny „raj gejów”, w którym władza i bogactwo dają przyzwolenie na nieograniczoną ekspresję. Impreza jest tu pokazana jako rytuał - pierwsze miejsce, w którym osoby queer nie są w mniejszości.
Party można potraktować jako rozwinięcie linii zapoczątkowanej przez Rush: zamiast sugerować klubowy flirt, artysta stawia gejowską seksualność frontalnie w centrum popowego widowiska.
Poniedziałek, 07.11.2011 Lady Gaga triumfatorką europejskich nagród MTV
Czwartek, 07.04.2011 "Beautiful" pop hymnem LGBT?
Poniedziałek, 22.03.2010 Trująca i sadystyczna lesbijska miłość
Piątek, 16.02.2007 Pięć razy Madonna
Poniedziałek, 22.07.2013 Równość małżeńska, miłość i klipy z przesłaniem