Nie dopuścimy do przemarszu - zapowiada prawica
Na sobotę 4 września w węgierskim Budapeszcie zaplanowano coroczną paradę środowisk gejowskich i lesbijskich. Tegoroczna manifestacja budzi szczególnie duże emocje. Rok wcześniej przeciwnicy parady zaatakowali jej uczestników kamieniami, petardami i podpalonymi butelkami - rannych zostało wtedy 10 osób, a policjanci zatrzymali ponad 40 najbardziej agresywnych napastników. Zdjęcia z Budapesztu błyskawicznie obiegły świat, a na policję i odpowiedzialnego za jej funkcjonowanie ministra sprawiedliwości posypała się fala międzynarodowej krytyki.
Tym razem zarówno organizatorzy, jak i rząd postanowili dmuchać na zimne. Węgierski minister sprawiedliwości Tibor Draskovics jeszcze przed rozpoczęciem wydarzeń festiwalowych obiecał zapewnić policyjną bezpieczeństwo wszystkim chętnym do wzięcia udziału w Gay Pride. Kilka dni wcześniej przedstawiciele skrajnie prawicowych organizacji uprzedzili bowiem, że zrobią "wszystko co będzie konieczne", byle nie dopuścić do przemarszu gejów i lesbijek przez Budapeszt.
Organizatorzy festiwalu postarali się z kolei o wsparcie z zagranicy. Trzynaście ambasad, m.in. Australii, Kanady, Czech, Holandii, Norwegii i RPA, wystosowało list poparcia dla idei festiwalu. Głos w dyskusji, dość nieoczekiwanie zresztą, zabrała także Whoopi Goldberg, która nagrała swój apel do Węgrów na wideo (do obejrzenia poniżej).
-Nie każdy zgadza się z przekazem, jaki niesie Gay Pride. Może tak być, ale przemoc wobec innych ludzi jest zła. Wszyscy obywatele Węgier muszą o tym pamiętać - przekonywała aktorka.
Mimo funkcjonowania na Węgrzech ustawy o związkach partnerskich, a także licznych zapisów zakazujących dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, Znaczna część społeczeństwa nadal jest uprzedzona w stosunku do osób LGBT. Według badań opinii publicznej z 2007 roku aż 60% Węgrów potępia homoseksualizm, a jedynie 12% uważa związki jednopłciowe za oczywiste i normalne.
(mk)
Wieder Gewalt beim Gay Pride in Budapest
Wie schon in den vergangenen Jahren war auch in diesem Jahr der CSD in Ungarns Hauptsstadt Ziel rechtsradikaler Gewalt. Trotz zahlreicher Polizisten haben nur etwa 500 bis 700 Personen an der Demonstration teilgenommen, deutlich weniger als von den Veranstaltern erwartet. Gegendemonstranten warfen Flaschen und Steine, griffen Eisatzfahrzeuge der Polizei an und verbrannten die Regenbogenfahne. Im Vorfeld unterstützten zahlreiche ungarische Politiker und mehr als 40 Botschaften den Gay Pride"
do bitki, głupot i rozrabianki.
Szkoda, że do niczego więcej :(