Ziemkiewicz: geje to perwersi
Portal TVP.info zechciał zaistnieć w debacie o gejach (tak, o gejach, bo o lesbijkach się w Polsce nie rozmawia) i opublikował rozmowę z prawicowym publicystą Rafałem Ziemkiewiczem, prowokując ostrą wymianę zdań z Robertem Biedroniem.
Co dziennikarz "Rzeczpospolitej" myśli o gejach? "Rozróżniam gejów i homoseksualistów. Ci pierwsi to dla mnie perwersi, homoseksualiści zawodowi, którzy z wypinania zadka zrobili sobie program polityczny". Kogo pan Ziemikiewicz miał na myśli? Redakcja TVP.info poprosiła o ripostę Roberta Biedronia. "Pan Ziemkiewicz podobnie, jak wielu innych publicystów konserwatywnych, ma fiksację na punkcie seksualności." Według działacza dziennikarz RP to smutny przykład tego, jak człowiek może być "opętany kulturą, konserwatyzmem i takim zakłamaniem i dulszczyzną". Efekt tej medialnej wymiany zdań to sensacyjny news pod tytułem Ziemkiewicz: "geje to perwersi". Biedroń: "Ziemkiewicz opętany".
W wypowiedzi Ziemkiewicza pojawiły się jednak nowe tony: "Rozumiem ludzi, którzy mają inną seksualność od mojej i chcą być pełnoprawnymi członkami społeczeństwa. Ponieważ polskie prawo jest niemądre i tworzy bariery, rozumiem, że ich to boli i chcą je usunąć. Czy to wymaga legalizowania konkubinatów? Byłbym ostrożny". To już prawie poprawność polityczna! Oczywiście nie taka prawdziwa - to polska poprawność... a polska poprawność polityczna jest taka sama jak i polska polityka, czyli byle jaka... ale od czegoś trzeba przecież zacząć.
(ro)
Jak można powiedzieć, że są ludzie niezdolni do miłości i / lub nienawiści. Czegoś tu nie rozumiem – czytałem kiedyś o tym, że niektórzy ludzie mający uszkodzenie mózgu nie mogą wytwarzać pewnych hormonów i bij zabij nie pamiętam jak się nazywa hormon miłości ale przecież do niego nasz organizm szybko się przyzwyczaja i z czasem zaczyna się wytwarzać inny hormon – przywiązania i to najczęściej tu są problemy. Ale czy miłość można mylić z przywiązaniem? A więc chemia nie jest dobrą nauką do badania miłości i tym bardziej nienawiści do której też można z pewnością przypisać jakiś hormon. Nic nie zniszczyłem i nie wytłumiłem. Po prostu nie odczuwam potrzeby przejawiać takowej nienawiści – bo i do kogo? A miłość odczuwam jak najbardziej a mój facet może to potwierdzić :D
Nigdy nie lubiłem tego określenia : "myslenie magiczne" i tak naprawdę to co napisałem nim nie jest. Bo ludzie tak naprawdę nigdy nie byli tylko potworami i w najgorszym z ludzi można znaleźć coś dobrego. Oczywiście tak samo jest, z najlepszym - można znaleźć coś bardzo złego. Wolę określenie „silne myślenie pozytywne”.
A owy światopogląd o który się boję, że może mi się wywrócić do góry nogami to niestety Twoja porażka, ponieważ gdybym się bał to nie pisałbym z Tobą bo właśnie mógłby mi się wywrócić, tym bardziej, że zastanawiam się czy przypadkiem nie jestem w błędzie i czy Twoje argumenty nie są właściwsze lub właściwe a moje nie są błędem. Jak na razie wiem, że moje argumenty są wystarczające dla mnie by pozostać w takim a nie innym zapatrywaniu na świat. Oczywiście nie staram się Ciebie przekonać o wyższości moich argumentów i owego zapatrywania ale staram się pokazać, że inne zdanie może być równie dobre. Może być równie właściwe bądź równie mylne i niczego niewarte. A człowieka szanuje się za to, że jest człowiekiem a czyny osądza się sprawiedliwie ale nadal tak jak czyny człowieka.
Syntetyczne szczęście to nie jest coś co zachodzi w moim przypadku. Po prostu odrzuciłem od siebie chęć układania świata takiego jakim bym chciał by był. Oczywiście tu troszkę podrasowałem moją wypowiedź – po prostu zaakceptowałem dużą ilość rzeczy takimi jakimi są a moje wyobrażenie o nich przestało być czymś przez co patrzyłem. Chciałbym mieć możliwość zawarcia związku partnerskiego z moim mężczyzną ale to nie znaczy, że wezmę kosę i pójdę na sejm albo będę się denerwować z powodu zachowania posłów. Może kiedyś namówię kilka osób i otwarcie jako homoseksualiści wystartujemy z jakiejś listy wyborczej do sejmu czy coś podobnego. (traktuję to bardziej jako żart) Niestety to wszystko co chcę w tej kwestii zrobić. Z resztą prowadząc swoją małą wojnę w moim środowisku i przekonując moich znajomych i sąsiadów oraz – co jest dużo trudniejsze – rodzinę uważam, że wygrywam, mimo, że spotykam ludzi z nienawiścią do homo to jakoś zawsze potrafię opanować sytuację i nie staram się by zmienili zdanie na nasz temat a jedynie by nas szanowali i tolerowali. Dla jednych jestem chory, dla innych ja to wybrałem sam, dla jeszcze innych jestem normalnie tym kim byłem zanim im powiedziałem i oszukują się, że jeszcze mi się odmieni. Toleruję te zdania ale nadal jestem tym samym homoseksualistą dla wszystkich jakim jestem dla siebie.
Nadinterpretacja, przeklamanie i manipulacja.
Widze ze nalezysz do tych "oswieconych" ktorzy tak wlasnie reaguja na czyjes stwierdzenie "tak, jestem zdolny/a do nienawisci". Wg. Was mozna byc albo pozbawionym nienawisci, albo "kapac jadem", bez stanow posrednich.
Nienawisc do wroga jest czyms jak najbardziej naturalnym i zdrowym. Tlumienie jej moze co najwyzej spowodowac ze w pewnym momencie wybuchnie i kompletnie zniszczy tlumiacego.
Wreszcie, ktos kto jest niezdolny (lub ktos kto wytlumil / zniszczyl w sobie zdolnosc) do nienawisci jest niezdolny do milosci. Jest tylko robotem bez duszy.
> Ale ja nie zamierzam - wolę wierzyć w to, że ludzie są wspaniali
W psychologii to sie nazywa "myslenie magiczne".
> mimo, że popełniają błędy i wolę nadstawiać drugi policzek czekając na cios który w końcu mnie złamie z nadzieją, że zmieni się całe społeczeństwo niż uważać, że to wszystko nie warte jest funta kłaków.
Przeczytaj to co wlasnie napisales. To nie ma najmniejszego sensu. Niszczysz wlasne zycie.
> Tak uważam też, że twoja logika i matematyka nie potrafią wyjaśnić złożoności ludzkiego umysłu
Sa w stanie w bardzo duzej czesci. Umysly wiekszosci ludzi wcale nie sa takie zlozone.
> Cóż pozostaje mi tylko zostawić Ciebie z tym jadem nienawiści, który aż kapie a od którego już dawno temu się uwolniłem.
Nie uwolniles sie, mogles co najwyzej to wytlumic. Chyba ze zniszczyles w sobie zdolnosc do odczuwania wszystkich emocji.
Nie wiem skad wziales "kapanie", prawdopobnie po prostu fakt ze akceptuje te czesc siebie przeraza Cie i nie miesci sie w Twojej wizji swiata, wiec usilujesz to demonizowac i wyolbrzymiac bo jest to jedyna metoda ktora mozesz to objac bez wywracania do gory nogami Twojego systemu wartosci.
> (powiem ci, że od dawna jestem dużo bardziej szczęśliwy myśląc pozytywnie i będąc bardzo tolerancyjnym - może czasem za bardzo )
Gdybym chciala syntetycznego szczescia bralabym narkotyki. Wole rzeczywistosc. Moze nie jest idealna, ale jest prawdziwa, i pozwala mi czerpac z zycia o wiele wiecej i intensywniej niz wszyscy emocjonalnie pol-martwi "oswieceni".
Tak uważam też, że twoja logika i matematyka nie potrafią wyjaśnić złożoności ludzkiego umysłu i tego co nim tak na prawdę steruje a więc wszystkie te nauki są jak najbardziej do przyjęcia w sytuacjach gdy chodzi o kamienie a nie żywe istoty.
Cóż pozostaje mi tylko zostawić Ciebie z tym jadem nienawiści, który aż kapie a od którego już dawno temu się uwolniłem. (powiem ci, że od dawna jestem dużo bardziej szczęśliwy myśląc pozytywnie i będąc bardzo tolerancyjnym - może czasem za bardzo )
Nie.
Uwazam ze zostalam zaatakowana przez jednego #$%#$%#$# #$%##$ dokladnie ze wzgledu na moja orientacje a stado innych #$%#$%$% #$%#$%# mu przyklasnelo.
> Tak przynajmniej daje się wyczytać z twoich wypowiedzi i co jest dość powszechne w naszych kręgach.
Nadinterpretacja.
> Niemniej jednak chcę zauważyć, ze to nienawiść rodzi nienawiść
Akcja rodzi reakcje. "Nienawisc rodzi nienawisc" to pusty frazes.
> Czasem system nadstawiania drugiego policzka bywa dużo bardziej skuteczny - oczywiście inteligentnie stosowany
Nigdy.
Jesli ktos Cie zaatakuje a Ty "nadstawisz drugi policzek" jestes wspolodpowiedzialny za wszystko co ten ktos zrobi pozniej. Masz nie tylko prawo ale i moralny obowiazek bronic sie uzywajac maksimum sily.
Wiekszosci zla na swiecie nie byloby gdyby nie przyzwolenie na nie. A "nadstawianie drugiego policzka" jest wlasnie dawaniem tego przyzwolenia.
> Widzę też, że masz zdolność do wydzielania pasujących rzeczy - wyrywając je z kontekstu
Zawsze mnie smieszy jak ktos mowi o "wyrywaniu z kontekstu" kiedy jest widoczna cala tresc tej i poprzednich wypowiedzi.
> Widzisz, ziemia stała się okrągła dla ludzi dopiero od jakiegoś czasu
Nie, ona zawsze byla okragla.
Ci ktorzy w to wierzyli i ograniczali sie do wierzenia w to i podobne rzeczy byli niegroznymi ignorantami.
Ci ktorzy w imieniu takiej wiary palili i mordowali byli chorymi psychicznie niebezpiecznymi idiotami ktorych nalezalo wyeliminowac jak wsciekle psy.
> A co jeśli za kilka lat Kopernik narodzi się na nowo i stwierdzi, że jest zupełnie inaczej niż wszyscy myśleliśmy.
Czyli co, nic nie jest wzgledne, wszystko jest subiektywne? Wybacz, ale ja w to nie wierze. Wierze w logike, matematyke, fizyke i inne malo poprawne politycznie rzeczy. Relatywizm mnie brzydzi.
> I co gorsza nie wierzę w to, że mimo wiedzy o tym, że się mylisz nie stałaś na straży swojego mylnego zdania tylko p oto by się nie ośmieszyć
To nie wierz. Wlasnie po to zeby sie nie osmieszyc, kiedy juz dochodzilo do sytuacji ze popelnilam blad, nie obstawalam przy nim.
> Często moim zdaniem jest tak właśnie w polityce i tym częściej w próbach przekonywania ludzi do tego, że homoseksualizm jest zły i nienaturalny.
Wspolczesna polityka, zwlaszcza w tym kraju, polega na wymyslaniu takich klamstw ktore trafia do jak najwiekszej ilosci jak najglupszych wyborcow.
> Oczywiście powinno tego być mniej ale nie trzeba być geniuszem żeby to usłyszeć i wiem, że dużo heteroseksualistów też słyszy ten fałsz w tych słowach ale ich światopogląd nie pozwala przyjąć tego kłamstwa za kłamstwo.
Swiatopoglad nie pozwalajacy przyjac oczywistego klamstwa za klamstwo jest wart mniej niz nic.
Widzę też, że masz zdolność do wydzielania pasujących rzeczy - wyrywając je z kontekstu - owa zdolność jest dość powszechna jak chce się wyłącznie wyśmiać czyjeś poglądy ani go nie szanując ani nie próbują zmienić jego poglądów. I to właśnie tyczyło się pana X. Nie zamierzam uważać go za zwierze tylko dlatego, że ma zupełnie inne zdanie od mojego. On nadal będzie dla mnie człowiekiem i naprawdę nie gorszego pokroju niż każdy z nas.
Widzisz, ziemia stała się okrągła dla ludzi dopiero od jakiegoś czasu a to, że kręciła się wokół słońca zauważyli już starożytni po czym Kopernik to potwierdził i udowodnił. Otóż, to, że widzisz trawę zieloną sprawia długość światła która ją oświetla. W ultrafiolecie pewnie owy kolor by ci się wydawał zupełnie inny. To czy pan X ma rację to przecież tylko kpina z mojej strony - przyznaję się ale chodzi mi o to, że nigdy nie masz pewności, że tak a tak jest na pewno. Co prawda możesz być pewna ale opierając się na dotychczasowych stwierdzeniach i zdobyczach nauki. A co jeśli za kilka lat Kopernik narodzi się na nowo i stwierdzi, że jest zupełnie inaczej niż wszyscy myśleliśmy.
Pewnie mówisz co za głupcy żyli przed Kopernikiem i jak mogli mówić takie rzeczy, że ziemia jest trzymana na wielkiej tarczy przez trzy słonie a mimo to powinnaś ich szanować za wiele innych rzeczy, których dokonali.
Nie wierzę, że nie myliłaś się w jakiejkolwiek kwestii. I co gorsza nie wierzę w to, że mimo wiedzy o tym, że się mylisz nie stałaś na straży swojego mylnego zdania tylko p oto by się nie ośmieszyć. Często moim zdaniem jest tak właśnie w polityce i tym częściej w próbach przekonywania ludzi do tego, że homoseksualizm jest zły i nienaturalny. Oczywiście powinno tego być mniej ale nie trzeba być geniuszem żeby to usłyszeć i wiem, że dużo heteroseksualistów też słyszy ten fałsz w tych słowach ale ich światopogląd nie pozwala przyjąć tego kłamstwa za kłamstwo.