Viagra ma 10 lat!
Gdy w 1996 roku amerykański koncern Pfizer zgłosił do Urzędu Patentowego lek zwalczający impotencję u mężczyzn, mało kto wierzył w jego sukces. Dwa lata póżniej, po wprowadzeniu na rynek małej niebieskiej tabletki, świat oszalał na punkcie viagry.
Chociaż, według badań, do jej zażywania przyznaje się tylko połowa wszystkich faktycznie przyjmujących, jest najszybciej sprzedającym się lekiem w historii. Bierze ją około 30 milionów ludzi w 120 krajach, co sekundę przepisuje się dziewięć tabletek, miliony osób zaopatrza się w nią przez internet. Koncern Pfizera inkasuje z jej sprzedaży 1,5 miliarda funtów rocznie.
Mimo, że oskarża się viagrę o wywoływanie działań ubocznych (producent długo musiał dementować doniesienia o rzekomych zawałach spowodowanych viagrą), zarzuca jej krótki czas działania, to nikt nie ma wątpliwości, że świat bez tej tabletki nie byłby już taki sam. Do lamusa odeszły pompki próżniowe, implanty i bolesne zastrzyki, nacieranie się ziołami i odprawianie voo-doo.
Gdy w 2003 roku na rynkach pojawił się konkurent viagry- cialis, wróżono jej rychły koniec. Cialis lepiej łączył się z alkoholem i działał blisko sześć razy dłużej, pozwalając nie spieszyć się z seksem. Jednak legenda "niebieskiej tabletki" pozwala jej skutecznie utrzymywać pozycję lidera na rynku legalnych i bezpiecznych seks-dopalaczy.
(mk)